Nauczanie KK ADHORTACJA APOSTOLSKA
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

EVANGELII GAUDIUM

Papie? Franciszek adhortacja

Dwa dni temu

Papie? Franciszek opublikowa?:

ADHORTACJA APOSTOLSKA

EVANGELII GAUDIUM

Ju? dzi?, specjalnie dla Was zamieszczamy
polski tekst tej Franciszkowej Adhortacji


O G?OSZENIU EWANGELII

WE WSP?CZESNYM ?WIECIE

ADHORTACJA APOSTOLSKA
EVANGELII GAUDIUM
OJCA ?WI?TEGO
FRANCISZKA
DO BISKUPW
PREZBITERW I DIAKONW
DO OSB KONSEKROWANYCH
DO WIERNYCH ?WIECKICH
O G?OSZENIU EWANGELII
WE WSP?CZESNYM ?WIECIE

 

1. RADO?? EWANGELII nape?nia serce oraz ca?e ?ycie tych, ktrzy spotykaj? si? z Jezusem. Ci, ktrzy pozwalaj?, ?eby ich zbawi?, zostaj? wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewn?trznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi si? zawsze i odradza rado??. W tej adhortacji pragn? zwrci? si? do wiernych chrze?cijan, aby zaprosi? ich do nowego etapu ewangelizacji naznaczonego ow? rado?ci? i aby ukaza? drogi Ko?cio?a w najbli?szych latach.


I. Rado??, ktra si? odnawia i udziela innym


2. Wielkim ryzykiem w dzisiejszym ?wiecie, z jego wielorak? i przygniataj?c? ofert? konsumpcji, jest smutek rodz?cy si? w przyzwyczajonym do wygody i chciwym sercu, towarzysz?cy poszukiwaniu powierzchownych przyjemno?ci oraz izoluj?cemu si? sumieniu. Kiedy ?ycie wewn?trzne zamyka si? we w?asnych interesach, nie ma ju? miejsca dla innych, nie licz? si? ubodzy, nie s?ucha si? ju? wi?cej g?osu Bo?ego, nie do?wiadcza si? s?odkiej rado?ci z Jego mi?o?ci, zanika entuzjazm zwi?zany z czynieniem dobra. Rwnie? wierz?cy wystawieni s? na to ryzyko, nieuchronne i sta?e. Wielu temu ulega i staj? si? osobami ura?onymi, zniech?conymi, bez ch?ci do ?ycia. Nie jest to wybr godnego i pe?nego ?ycia; nie jest to pragnienie, jakie Bg ?ywi wzgl?dem nas; nie jest to ?ycie w Duchu rodz?ce si? z serca zmartwychwsta?ego Chrystusa.


3. Zapraszam ka?dego chrze?cijanina, niezale?nie od miejsca i sytuacji, w jakiej si? znajduje, by odnowi? dzisiaj swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem, albo przynajmniej podj?? decyzj? gotowo?ci spotkania si? z Nim, szukania Go nieustannie ka?dego dnia. Nie ma racji, dla ktrej kto? mg?by uwa?a?, ?e to zaproszenie nie jest skierowane do niego, poniewa? nikt nie jest wy??czony z rado?ci, jak? nam przynosi Pan . Kto zaryzykuje, by uczyni? ma?y krok w kierunku Jezusa, tego Pan nie zawiedzie, przekona si?, ?e On ju? na niego czeka? z otwartymi ramionami. Wtedy jest sposobna chwila, by powiedzie? Jezusowi Chrystusowi: Panie, pozwoli?em si? oszuka?, znalaz?em tysi?c sposobw, by uciec przed Twoj? mi?o?ci?, ale jestem tu znowu, by odnowi? moje przymierze z Tob?. Potrzebuj? Ci?. Wybaw mnie ponownie, Panie, we? mnie w swoje odkupie?cze ramiona. Jak dobrze powrci? do Niego, gdy si? pogubili?my! Powtarzam jeszcze raz z naciskiem: Bg nigdy nie m?czy si? przebaczaniem nam; to nas m?czy proszenie Go o mi?osierdziemi?osierdzie. Ten, ktry zach?ci? nas do przebaczenia siedemdziesi?t siedem razy (Mt 18, 22), daje nam przyk?ad: On przebacza siedemdziesi?t siedem razy. Za ka?dym razem bierze nas w swoje ramiona. Nikt nie mo?e nas pozbawi? godno?ci, jak? obdarza nas ta niesko?czona i niewzruszona mi?o??. On pozwala nam podnie?? g?ow? i zacz?? od nowa, z tak? czu?o?ci?, ktra nas nigdy nie zawiedzie i zawsze mo?e przywrci? nam rado??. Nie uciekajmy przed zmartwychwstaniem Jezusa, nigdy nie uwa?ajmy si? za martwych, niezale?nie od tego, co si? dzieje. Nic nie mo?e by? wi?ksze od Jego ?ycia, ktre pozwala nam i?? naprzd.


4. Ksi?gi Starego Testamentu ukaza?y rado?? zbawienia, ktra mia?a obfitowa? w czasach mesja?skich:
Pomno?y?e? rado??, zwi?kszy?e? wesele (Iz 9, 2).
Wzno? okrzyki i wo?aj z rado?ci (Iz 12, 6).
Wst?p na wysok? gr?, zwiastunko dobrej nowiny na Syjonie! Podnie? mocno twj g?os zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem (Iz 40, 9).
Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj si?, ziemio! Gry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszy? swj lud, zlitowa? si? nad jego biednymi (Iz 49, 13).
Raduj si? wielce, Cro Syjonu, wo?aj rado?nie, Cro Jeruzalem! Oto Krl twj idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwyci?ski (Za 9, 9).
By? mo?e jednak najwi?ksz? zach?t? znajdujemy u proroka Sofoniasza, ukazuj?cego nam samego Boga jako ja?niej?ce centrum ?wi?ta i rado?ci i jako pragn?cego przekaza? swemu narodowi ten zbawczy okrzyk. Porusza mnie g??boko ponowne odczytanie tego tekstu:
Pan, twj Bg, jest po?rd ciebie, mocarz, ktry zbawia, uniesie si? weselem nad tob?, odnowi [ci?] swoj? mi?o?ci?, wzniesie okrzyk rado?ci (So 3, 17).
Prze?ywamy rado?? po?rd drobnych spraw ?ycia codziennego, jako odpowied? na serdeczn? zach?t? Boga, naszego Ojca: Dziecko, stosownie do swej zamo?no?ci, troszcz si? o siebie [...]. Nie pozbawiaj si? dnia szcz??liwego (Syr 14, 11.14). Ile? ojcowskiej czu?o?ci kryje si? za tymi s?owami!


5. Ewangelia, w ktrej ja?nieje chwalebny Krzy? Chrystusa, zaprasza gor?co do rado?ci. Wystarczy kilka przyk?adw: Raduj si?! - tak brzmi pozdrowienie anio?a skierowane do Maryi (?k 1, 28). Nawiedzenie El?biety przez Maryj? sprawia, ?e Jan poruszy? si? z rado?ci w ?onie swojej matki (por. ?k 1, 41). W swoim hymnie Maryja g?osi: raduje si? duch mj w Bogu, moim Zbawcy (?k 1, 47). Gdy Jezus rozpoczyna swoj? pos?ug?, Jan g?osi: Ta za? moja rado?? dosz?a do szczytu (J 3, 29). Sam Jezus rozradowa? si? [...] w Duchu ?wi?tym (?k 10, 21). Jego or?dzie jest ?rd?em rado?ci: To wam powiedzia?em, aby rado?? moja w was by?a i aby rado?? wasza by?a pe?na (J 15, 11). Nasza chrze?cija?ska rado?? czerpie ze ?rd?a Jego tryskaj?cego serca. Obiecuje On uczniom: Wy b?dziecie si? smuci?, ale smutek wasz przemieni si? w rado?? (J 16, 20). I podkre?la: Znowu jednak was zobacz? i rozraduje si? serce wasze, a rado?ci waszej nikt wam nie zdo?a odebra? (J 16, 22). Potem widz?c Go zmartwychwsta?ego, uradowali si? (J 20, 20). Ksi?ga Dziejw Apostolskich opowiada, ?e w pierwotnej wsplnocie spo?ywali posi?ek w rado?ci (2, 46). Gdzie przybywali uczniowie, tam panowa?a wielka rado?? (por. 8, 8), a oni, po?rd prze?ladowania, byli pe?ni wesela (13, 52). Pewien dworzanin, dopiero co ochrzczony, jecha? z rado?ci? swoj? drog? (8, 39), a stra?nik wi?zienia razem z ca?ym domem cieszy? si? bardzo, ?e uwierzy? Bogu (16, 34). Dlaczego i my nie mieliby?my zanurzy? si? w tym strumieniu rado?ci?


6. S? chrze?cijanie, ktrzy wydaj? si? przyjmowa? klimat Wielkiego Postu bez Wielkanocy. Przyznaj? jednak, ?e rado?ci nie prze?ywa si? w ten sam sposb na wszystkich etapach i w ka?dych okoliczno?ciach ?ycia, nieraz bardzo przykrych. Dostosowuje si? ona i zmienia, i zawsze pozostaje przynajmniej jako promyk ?wiat?a rodz?cy si? z osobistej pewno?ci, ?e jest si? niesko?czenie kochanym, ponad wszystko. Rozumiem osoby sk?aniaj?ce si? do smutku z powodu do?wiadczania powa?nych trudno?ci, jednak trzeba pozwoli?, aby powoli zacz??a si? budzi? rado?? wiary jako tajemnicza, ale mocna ufno??, nawet po?rd najgorszej udr?ki:
Pozbawi?e? m? dusz? spokoju, zapomnia?em o szcz??ciu. [...] Bior? to sobie do serca, dlatego te? ufam: Nie wyczerpa?a si? lito?? Pana, mi?o?? nie zgas?a. Odnawia si? ona co rano; ogromna jest Twa wierno??. [...] Dobrze jest czeka? w milczeniu ratunku od Pana (Lm 3, 17. 21-23. 26).


7. Pokusa pojawia si? w formie usprawiedliwie? i skarg, tak jakby musia?o si? spe?ni? wiele warunkw, aby mog?a zaistnie? rado??. Dzieje si? tak, poniewa? spo?ecze?stwo technologiczne zdo?a?o pomno?y? okazje do przyjemno?ci, lecz nie przychodzi mu ?atwo doprowadzi? do rado?ci . Mog? powiedzie?, ?e w swoim ?yciu widzia?em najpi?kniejsz? i spontaniczn? rado?? u osb bardzo ubogich, ktre na niewiele mog? liczy?. Wspominam rwnie? autentyczn? rado?? tych, ktrzy po?rd wielu obowi?zkw zawodowych potrafili zachowa? serce wierz?ce, hojne i proste. Te rado?ci w przer?nej formie czerpi? ze ?rd?a zawsze wi?kszej mi?o?ci Bo?ej objawionej w Jezusie Chrystusie. Niezmordowanie b?d? powtarza? s?owa Benedykta XVI, wprowadzaj?ce nas w serce Ewangelii: U pocz?tku bycia chrze?cijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiej? wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osob?, ktra nadaje ?yciu now? perspektyw?, a tym samym decyduj?ce ukierunkowanie .


8. Jedynie dzi?ki temu spotkaniu - lub ponownemu spotkaniu - z mi?o?ci? Bo??, ktre przemienia si? w pe?n? szcz??cia przyja??, jeste?my uwolnieni od wyizolowanego sumienia i skoncentrowania si? na sobie. Stajemy si? w pe?ni ludzcy, gdy przekraczamy nasze ludzkie ograniczenia, gdy pozwalamy Bogu poprowadzi? si? poza nas samych, aby dotrze? do naszej prawdziwej istoty. W tym tkwi ?rd?o dzia?alno?ci ewangelizacyjnej. Je?li bowiem kto? przyj?? t? mi?o?? przywracaj?c? mu sens ?ycia, czy? mo?e zrezygnowa? z pragnienia, by podzieli? si? tym z innymi?


II. S?odka i pocieszaj?ca rado?? ewangelizowania


9. Dobro zmierza zawsze do dzielenia si?. Ka?de autentyczne do?wiadczenie prawdy i pi?kna szuka swej ekspansji, a ka?da osoba prze?ywaj?ca g??bokie wyzwolenie zyskuje wi?ksz? wra?liwo?? wobec potrzeb innych ludzi. Dzielenie si? dobrem sprawia, ?e ono si? umacnia i rozwija. Dlatego je?li kto? pragnie ?y? z godno?ci? oraz w ca?ej pe?ni, nie ma innej drogi, jak uznanie drugiego cz?owieka i szukanie jego dobra. Nie powinny wi?c nas dziwi? niektre wypowiedzi ?w. Paw?a: mi?o?? Chrystusa przynagla nas (2 Kor 5, 14); Biada mi [...], gdybym nie g?osi? Ewangelii! (1 Kor 9, 16).

 

10. Propozycja polega na tym, by ?y? na wy?szym poziomie, ale nie z mniejsz? intensywno?ci?: ?ycie umacnia si?, gdy jest przekazywane, a s?abnie w izolacji i po?rd wygd. Istotnie, najbardziej korzystaj? z mo?liwo?ci ?ycia ci, ktrzy rezygnuj? z wygodnego poczucia bezpiecze?stwa i podejmuj? z pasj? misj? g?oszenia ?ycia innym . Kiedy Ko?ci? wzywa do zaanga?owania ewangelizacyjnego, nie czyni nic innego, jak wskazuje chrze?cijanom prawdziwy dynamizm osobistej realizacji: Odkrywamy tu nast?pne g??bokie prawo rzeczywisto?ci: ?ycie wzrasta i staje si? dojrza?e w miar? jak ofiarujemy je za ?ycie innych. Misja, w ko?cu, jest tym . Konsekwentnie, ewangelizator nie powinien mie? ca?y czas grobowej miny. Odzyskajmy i pog??bmy zapa?, s?odk? i pe?n? pociechy rado?? z ewangelizowania, nawet wtedy, kiedy trzeba zasiewa?, p?acz?c. [] Oby ?wiat wsp?czesny, poszukuj?cy czy to w trwodze, czy w nadziei, przyjmowa? Ewangeli? nie od jej g?osicieli smutnych i zniech?conych, nie od niecierpliwych lub boja?liwych, ale od s?ug Ewangelii, ktrych ?ycie ja?nieje zapa?em, od tych, co pierwsi zaczerpn?li sw? rado?? od Chrystusa .


Odwieczna nowo??


11. Odnowione przepowiadanie ofiaruje wierz?cym, tak?e ozi?b?ym lub niepraktykuj?cym, now? rado?? oraz now? ewangelizacyjn? ?ywotno??. W rzeczy samej jego centrum i jego istota jest zawsze ta sama: Bg, ktry objawi? swoj? ogromn? mi?o?? w Chrystusie umar?ym i zmartwychwsta?ym. On czyni swoich wiernych zawsze nowymi. Chocia?by byli w podesz?ym wieku, odzyskuj? si?y, otrzymuj? skrzyd?a jak or?y; biegn? bez zm?czenia, bez znu?enia id? (Iz 40, 31). Chrystus jest odwieczn? Dobr? Nowin? (Ap 14, 6) i jest wczoraj i dzi?, ten sam tak?e na wieki (Hbr 13, 8), ale Jego bogactwo i pi?kno s? niewyczerpane. On jest zawsze m?ody i jest zawsze ?rd?em nowo?ci. Ko?ci? nie ustaje w swym zdumieniu w obliczu g??boko?ci bogactw, m?dro?ci i wiedzy Boga (Rz 11, 33). Jak powiada ?w. Jan od Krzy?a: Ta g?stwina m?dro?ci i wiedzy Boga jest tak g??boka i niezmierzona, ?e cho?by dusza wiele z niej poznawa?a, mo?e wchodzi? zawsze jeszcze g??biej . Albo, jak twierdzi ?w. Ireneusz: [Chrystus] w swoim przyj?ciu wnis? z sob? wszelk? nowo?? . On mo?e zawsze, dzi?ki swej nowo?ci, odnowi? nasze ?ycie i nasz? wsplnot?, a chocia? propozycja chrze?cija?ska przemierza mroczne epoki i s?abo?ci Ko?cio?a, nigdy si? nie starzeje. Jezus Chrystus mo?e rwnie? rozbi? uci??liwe schematy, w ktrych zamierzamy Go uwi?zi?, i zaskakuje nas sw? nieustann? bosk? kreatywno?ci?. Za ka?dym razem, gdy staramy si? powrci? do ?rde? i odzyska? pierwotn? ?wie?o?? Ewangelii, pojawiaj? si? nowe drogi, twrcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, s?owa zawieraj?ce nowy sens dla dzisiejszego ?wiata. W rzeczywisto?ci ka?da autentyczna dzia?alno?? ewangelizacyjna jest zawsze nowa.


12. Chocia? misja ta domaga si? z naszej strony ofiarnego zaanga?owania, by?oby b??dem pojmowanie jej jako tylko nasze osobiste heroiczne zadanie, poniewa? jest to przede wszystkim Jego dzie?o, niezale?nie od tego, co mo?emy odkry? i poj??. Jezus jest pierwszym i najwi?kszym g?osicielem Ewangelii . W ka?dej formie ewangelizacji prymat nale?y zawsze do Boga, ktry zechcia? nas powo?a? do wsp?pracy z Nim i pobudza? nas moc? swego Ducha. Prawdziwa nowo?? to ta, ktr? sam Bg chce w sposb tajemniczy wprowadzi?, ktr? On inspiruje, ktr? On prowokuje, ktr? On kieruje i ktrej towarzyszy na tysi?c sposobw. W ca?ym ?yciu Ko?cio?a powinno si? zawsze wskazywa?, ?e inicjatywa nale?y do Boga, ktry "pierwszy nas umi?owa?" (1J 4, 19), i ?e "tym, ktry daje wzrost, jest Bg" (por. 1 Kor 3, 7). To przekonanie pozwala nam zachowa? rado?? przy wype?nianiu tak wymagaj?cego i stanowi?cego wyzwanie zadania, poch?aniaj?cego ca?e nasze ?ycie. Domaga si? ono wszystkiego, ale jednocze?nie wszystko nam ofiaruje.

 

13. Nie powinni?my rwnie? pojmowa? nowo?ci tej misji jako wykorzenienia z naszej ?ywej historii, dzi?ki ktrej jeste?my i si? rozwijamy. Pami?? stanowi wymiar naszej wiary i mo?emy j? nazwa? deuteronomiczn?, analogicznie do pami?ci Izraela. Jezus zostawia nam Eucharysti? jako codzienn? pami?? Ko?cio?a, wprowadzaj?c? nas coraz bardziej w Pasch? (por. ?k 22, 19). Ewangelizacyjna rado?? ja?nieje zawsze na tle wdzi?cznej pami?ci: jest ?ask?, o ktr? powinni?my prosi?. Aposto?owie nigdy nie zapomnieli chwili, gdy Jezus poruszy? ich serca: By?o to oko?o godziny dziesi?tej (J 1, 39). Wraz z Jezusem pami?? uobecnia nam prawdziwe mnstwo ?wiadkw (Hbr 12, 1). Po?rd nich wyr?niaj? si? niektre osoby, ktre w sposb szczeglny przyczyni?y si? do wzrostu naszej rado?ci zwi?zanej z wiar?: Pami?tajcie o swoich prze?o?onych, ktrzy g?osili wam s?owo Bo?e (Hbr 13, 7). Czasem chodzi o proste i bliskie osoby, ktre wprowadzi?y nas w ?ycie wiary: wspominam bezob?udn? wiar?, jaka jest w tobie; ona to zamieszka?a najpierw w twojej babce, Lois, i w twej matce, Eunice (2 Tm 1, 5). Wierz?cy to cz?owiek zasadniczo zachowuj?cy pami??.


III. Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary


14. Przy ws?uchiwaniu si? w Ducha, pomagaj?cego nam rozpoznawa? wsplnotowo znaki czasw, od 7 do 28 pa?dziernika 2012 r. mia?o miejsce XIII Zwyczajne Zgromadzenie Oglne Synodu Biskupw na temat Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrze?cija?skiej. Przypomniano wtedy, ?e nowa ewangelizacja wzywa wszystkich i urzeczywistnia si? zasadniczo w trzech obszarach . W pierwszym rz?dzie wymie?my obszar duszpasterstwa zwyczajnego, ktre powinno by? w wi?kszym stopniu o?ywiane ogniem Ducha, aby rozpali?o serca wierz?cych, ktrzy regularnie uczestnicz? w ?yciu wsplnoty i gromadz? si? w dniu Pa?skim, by karmi? si? S?owem Bo?ym i Chlebem ?ycia wiecznego . Do tego obszaru nale?y tak?e zaliczy? wiernych, ktrzy zachowuj? ?yw? i szczer? wiar? katolick?, daj?c jej wyraz na r?ny sposb, chocia? nie uczestnicz? cz?sto w kulcie. Duszpasterstwo to ma na celu wzrost wierz?cych, tak by coraz lepiej ca?ym swoim ?yciem odpowiadali na mi?o?? Bo??.


Na drugim miejscu wspomnijmy o ?rodowisku osb ochrzczonych, ktre jednak?e nie ?yj? zgodnie z wymogami chrztu ?w. , nie przynale?? ca?ym sercem do Ko?cio?a i nie do?wiadczaj? ju? pocieszenia p?yn?cego z wiary. Ko?ci? jako matka zawsze uwa?na stara si?, aby prze?yli oni nawrcenie, ktre przywrci?oby im rado?? wiary oraz pragnienie zaanga?owania si? w Ewangeli?.


W ko?cu zauwa?my, ?e ewangelizacja zwi?zana jest istotnie z g?oszeniem Ewangelii tym, ktrzy nie znaj? Jezusa Chrystusa lub zawsze Go odrzucali. Wielu z nich, ogarni?tych t?sknot? za obliczem Boga, szuka Go w skryto?ci, rwnie? w krajach o starej tradycji chrze?cija?skiej. Wszyscy maj? prawo przyj?? Ewangeli?. Chrze?cijanie maj? obowi?zek g?oszenia jej, nie wykluczaj?c nikogo, nie jak kto?, kto narzuca nowy obowi?zek, ale jak kto?, kto dzieli si? rado?ci?, ukazuje pi?kny horyzont, ofiaruje upragnion? uczt?. Ko?ci? rozszerza si? nie przez prozelityzm, ale przez przyci?ganie .

 

15. Jan Pawe? II zach?ci? nas do uznania, ?e nale?y troszczy? si? ?ywo o przepowiadanie skierowane do tych, ktrzy stoj? z dala od Chrystusa, gdy? jest to pierwsze zadanie Ko?cio?a . Dzia?alno?? misyjna stanowi tak?e dzi? najwi?ksze wyzwanie dla Ko?cio?a , a sprawa misji winna by? na pierwszym miejscu . Co by si? sta?o, gdyby?my rzeczywi?cie potraktowali powa?nie te s?owa? Po prostu uznaliby?my, ?e dzia?alno?? misyjna stanowi wzorzec ka?dego dzie?a Ko?cio?a.

 

Przyjmuj?c to, biskupi Ameryki ?aci?skiej stwierdzili, ?e nie mo?emy d?u?ej pozostawa? w spokoju, w biernym oczekiwaniu, w naszych ko?cio?ach  i ?e trzeba koniecznie dokona? przej?cia od duszpasterstwa zwyk?ego zachowywania stanu rzeczy do duszpasterstwa zdecydowanie misyjnego . Zadanie to jest nadal ?rd?em wielkiej rado?ci Ko?cio?a: w niebie wi?ksza b?dzie rado?? z jednego grzesznika, ktry si? nawraca, ni? z dziewi??dziesi?ciu dziewi?ciu sprawiedliwych, ktrzy nie potrzebuj? nawrcenia (?k 15, 7).


Propozycja i ramy tej adhortacji


16. Ch?tnie przyj??em zaproszenie Ojcw synodalnych do zredagowania tej adhortacji . Czyni?c to, przejmuj? bogactwo prac Synodu. Poprosi?em tak?e o rad? wielu osb, a ponadto mam zamiar podzieli? si? troskami, jakich do?wiadczam w tym konkretnym momencie dzie?a ewangelizacyjnego Ko?cio?a. Istnieje bardzo wiele tematw zwi?zanych z ewangelizacj? wsp?czesnego ?wiata, ktre mo?na by tu rozwin??. Zrezygnowa?em jednak ze szczeg?owego omwienia tych licznych kwestii, ktre powinny by? przedmiotem bada? i starannego pog??bienia. Nie uwa?am tak?e, ?e nale?y oczekiwa? od papieskiego nauczania definitywnego lub wyczerpuj?cego s?owa na temat wszystkich spraw dotycz?cych Ko?cio?a i ?wiata. Nie jest rzecz? stosown?, ?eby Papie? zast?powa? lokalne Episkopaty w rozeznaniu wszystkich problemw wy?aniaj?cych si? na ich terytoriach. W tym sensie dostrzegam potrzeb? przyj?cia zbawiennej decentralizacji.

 

17. Zdecydowa?em si? na zaproponowanie niektrych wytycznych, ktre mog? zach?ci? i ukierunkowa? w ca?ym Ko?ciele nowy ewangelizacyjny etap, pe?en zapa?u i dynamizmu. W tych ramach i na bazie nauki zawartej w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium postanowi?em potraktowa? szerzej mi?dzy innymi nast?puj?ce kwestie:
a) Reforma Ko?cio?a u pocz?tku misyjnego wyj?cia.
b) Pokusy zaanga?owanych w duszpasterstwo.
c) Ko?ci? pojmowany jako ca?o?? ludu Bo?ego, ktry ewangelizuje.
d) Homilia i jej przygotowanie.
e) Spo?eczna integracja ubogich.
f) Pokj i dialog spo?eczny.
g) Duchowe motywacje dla misyjnego zaanga?owania.

 

18. Potraktowa?em szerzej te tematy w formie, ktra mo?e wydawa? si? zbyt obszerna. Nie uczyni?em tego jednak z zamiarem przedstawienia traktatu, ale jedynie po to, by ukaza? wa?ny i praktyczny wp?yw tych problemw na obecne zadania Ko?cio?a. Wszystkie one bowiem pomagaj? w nakre?leniu okre?lonego stylu ewangelizacyjnego, do przyj?cia ktrego zach?cam w ka?dej podejmowanej dzia?alno?ci. I tak oto, po?rd naszych codziennych zaj??, mo?emy przyj?? zach?t? S?owa Bo?ego: Radujcie si? zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie si?! (Flp 4, 4).

 

Rozdzia? I

MISYJNE PRZEOBRA?ENIE KO?CIO?A


19. Ewangelizacja jest odpowiedzi? na misyjne polecenie Jezusa: Id?cie wi?c i nauczajcie wszystkie narody, udzielaj?c im chrztu w imi? Ojca i Syna, i Ducha ?wi?tego. Uczcie je zachowywa? wszystko, co wam przykaza?em (Mt 28, 19-20). W tych wersach przedstawiona jest chwila, w ktrej Zmartwychwsta?y posy?a swoich uczniw do g?oszenia Ewangelii w ka?dym czasie i w ka?dym miejscu, tak by wiara w Niego dotar?a do ka?dego zak?tka ziemi.
I. Ko?ci? "wyruszaj?cy w drog?"


20. W S?owie Bo?ym pojawia si? nieustannie ten dynamizm wyj?cia, do jakiego Bg zach?ca wierz?cych. Abraham przyj?? wezwanie do wyruszenia do nowej ziemi (por. Rdz 12, 2-3). Moj?esz us?ysza? Bo?e wezwanie: Id? przeto teraz, oto posy?am ci? (Wj 3, 10) i wyprowadzi? lud do Ziemi Obiecanej (por. Wj 3, 17). Do Jeremiasza powiedzia?: pjdziesz, do kogokolwiek ci? po?l? (Jr 1, 7). Dzisiaj w Jezusowym id?cie obecne s? zawsze nowe scenariusze i wyzwania misji ewangelizacyjnej Ko?cio?a. Wszyscy jeste?my wezwani do tego misyjnego wyj?cia. Ka?dy chrze?cijanin i ka?da wsplnota winni rozezna?, jak? drog? powinni kroczy? zgodnie z wezwaniem Pana, jednak wszyscy jeste?my zaproszeni do przyj?cia tego wezwania: wyj?cia z w?asnej wygody i zdobycia si? na odwag?, by dotrze? na wszystkie peryferia ?wiata potrzebuj?ce ?wiat?a Ewangelii.

 

21. Rado?? Ewangelii, wype?niaj?ca ?ycie wsplnoty uczniw, jest rado?ci? misyjn?. Do?wiadcza jej siedemdziesi?ciu dwch uczniw powracaj?cych z misji, pe?nych rado?ci (por. ?k 10, 17). Prze?ywa j? Jezus, raduj?cy si? w Duchu ?wi?tym i wys?awiaj?cy Ojca, poniewa? Jego objawienie dociera do ubogich i najmniejszych (por. ?k 10, 21). Do?wiadczaj? jej pe?ni podziwu pierwsi nawracaj?cy si?, kiedy s?uchaj? przepowiadania Aposto?w, ka?dy w swoim w?asnym j?zyku (por. Dz 2, 6), w dniu Pi??dziesi?tnicy. Rado?? ta jest znakiem, ?e Ewangelia by?a g?oszona i przynosi owoce. Ale posiada ona zawsze dynamik? wyj?cia i daru, wyj?cia poza siebie, pod??ania i siania zawsze na nowo, zawsze dalej. Mwi Pan: Pjd?my gdzie indziej, do s?siednich miejscowo?ci, abym i tam mg? naucza?, bo po to wyszed?em (Mk 1, 38). Kiedy nasienie zosta?o zasiane w jakim? miejscu, nie zatrzymuje si? On w nim d?u?ej, aby lepiej wyja?ni? Dobr? Nowin? albo dokona? kolejnych znakw, lecz Duch sk?ania Go, by ruszy? do innych wiosek.

 

22. S?owo zawiera w sobie potencja?, ktrego nie mo?emy przewidzie?. Ewangelia mwi o nasieniu, ktre posiane, samo ro?nie, nawet je?li rolnik ?pi (por. Mk 4, 26-29). Ko?ci? musi przyj?? te nieuchwytn? wolno?? S?owa skutecznego na swj sposb, w bardzo r?nych formach wykraczaj?cych poza nasze przewidywania i ?ami?cych nasze schematy.

 

23. Za?y?o?? Ko?cio?a z Jezusem jest za?y?o?ci? "w drodze", a komunia w samej swej istocie przyjmuje kszta?t komunii misyjnej . Jest spraw? ?ywotn?, aby Ko?ci?, przyjmuj?c wiernie wzr Mistrza, wychodzi? dzisiaj g?osi? Ewangeli? wszystkim ludziom, w ka?dym miejscu, przy ka?dej okazji, nie zwlekaj?c, bez niech?ci i bez obaw. Rado?? Ewangelii jest dla ca?ego ludu, nie mo?e z udzia?u w niej wyklucza? nikogo. Tak og?asza j? pasterzom betlejemskim anio?: Nie bjcie si?! Oto zwiastuj? wam rado?? wielk?, ktra b?dzie udzia?em ca?ego narodu (?k 2, 10). Apokalipsa mwi o og?oszeniu odwiecznej Dobrej Nowiny w?rd tych, ktrzy siedz? na ziemi, w?rd ka?dego narodu, szczepu, j?zyka i ludu (Ap 14, 6).

 

Przej?? inicjatyw?, w??czy? si?, towarzyszy?, przynosi? owoce i ?wi?towa?


24. Ko?ci? wyruszaj?cy w drog? stanowi wsplnot? misyjn? uczniw, ktrzy przejmuj? inicjatyw?, w??czaj? si?, towarzysz?, przynosz? owoc i ?wi?tuj?. Primerear - to przej?? inicjatyw?: zechciejcie wybaczy? mi ten neologizm. Wsplnota ewangelizacyjna do?wiadcza, ?e to Pan podj?? inicjatyw?, ?e On sam nas umi?owa? (por. 1 J 4, 10) i dlatego wie, jak kroczy? naprzd i dotrze? na rozstaje drg, by zaprosi? wykluczonych. ?ywi nieprzebrane pragnienie ofiarowania mi?osierdzia jako owoc do?wiadczenia niesko?czonego mi?osierdzia Ojca i jego dynamicznej, wszystko ogarniaj?cej mocy. Odwa?my si? troch? bardziej przej?? inicjatyw?! W wyniku tego Ko?ci? potrafi w??czy? si?. Jezus umy? nogi swoim uczniom. Pan anga?uje si? i swoich uczniw, kl?kaj?c przed innymi, aby ich obmy?. Ale zaraz potem mwi uczniom: b?dziecie b?ogos?awieni, gdy wed?ug tego czyni? b?dziecie (J 13, 17). Wsplnota ewangelizacyjna przez dzie?a i gesty wkracza w codzienne ?ycie innych, skraca dystans, uni?a si? a? do upokorzenia, je?li to jest konieczne, i przyjmuje ludzkie ?ycie, dotykaj?c cierpi?cego cia?a Chrystusa w ludzie. W ten sposb ewangelizatorzy maj? zapach owiec, a one s?uchaj? ich g?osu. Wsplnota ewangelizacyjna staje si? zatem gotowa, by towarzyszy?. Towarzyszy ludzko?ci we wszystkich jej do?wiadczeniach, tak?e tych dotkliwych, nierzadko d?ugotrwa?ych. Wie, co znaczy d?ugo czeka?, i zna wytrwa?o?? apostolsk?. Ewangelizacja wymaga cierpliwo?ci i uwzgl?dniania ogranicze?. Wierno?? wobec daru Pana w g?oszeniu Dobrej Nowiny przynosi owoce. Wsplnota ewangelizacyjna zwraca zawsze uwag? na owoce, poniewa? Pan chce j? mie? p?odn?. Troszczy si? o ziarno i nie traci spokoju z powodu k?kolu. Siewca, widz?c wyrastaj?cy k?kol po?rd ziarna, nie reaguje, lamentuj?c i wszczynaj?c alarm. Znajduje sposb, aby S?owo wcieli?o si? w konkretnej sytuacji i wyda?o owoce nowego ?ycia, chocia? pozornie wygl?daj? na niedoskona?e lub niedoko?czone. Ucze? jest zdolny ofiarowa? ca?e ?ycie i ryzykowa? nim a? po m?cze?stwo jako ?wiadectwo Jezusa Chrystusa, ale jego marzeniem nie jest przysporzy? sobie nieprzyjaci?, ale raczej to, aby S?owo by?o przyjmowane i ukaza?o sw? wyzwalaj?c? i odnawiaj?c? moc. W ko?cu, radosna wsplnota ewangelizacyjna potrafi ?wi?towa?. Obchodzi i ?wi?tuje ka?de ma?e zwyci?stwo, ka?dy krok naprzd w ewangelizacji. Radosna ewangelizacja przybiera posta? pi?kna w liturgii i codziennie pomna?a dobro. Ko?ci? ewangelizuje i daje si? ewangelizowa? przez pi?kno liturgii, ktra jest tak?e celebrowaniem ewangelizacyjnej dzia?alno?ci oraz ?rd?em odnowionej gotowo?ci z?o?enia daru.


II. Duszpasterstwo w nawrceniu


25. Zdaj? sobie spraw?, ?e dzisiaj dokumenty nie budz? takiego zainteresowania jak w innych czasach i szybko si? o nich zapomina. Niemniej podkre?lam, ?e to, co mam zamiar wyrazi?, posiada programowe znaczenie i wa?ne konsekwencje. Mam nadziej?, ?e wszystkie wsplnoty znajd? sposb na podj?cie odpowiednich krokw, aby pod??a? drog? duszpasterskiego i misyjnego nawrcenia, ktre nie mo?e pozostawi? rzeczy w takim stanie, w jakim s?. Obecnie nie potrzeba nam zwyczajnego administrowania . B?d?my we wszystkich regionach ziemi w permanentnym stanie misji .

 

26. Pawe? VI zaprosi? do rozszerzenia wezwania do odnowy, by wyrazi? z moc?, ?e nie zwraca si? tylko do jednostek, lecz do ca?ego Ko?cio?a. Przypomnijmy ten znacz?cy tekst, ktre nie utraci? swej si?y interpelacyjnej:


Ko?ci? powinien pog??bi? ?wiadomo?? samego siebie, zastanawia? si? nad swoj? tajemnic? [...]. Z tej jasnej i skutecznej ?wiadomo?ci rodzi si? spontaniczne pragnienie porwnania idealnego obrazu Ko?cio?a, jakim Chrystus go widzia?, pragn?? i umi?owa? jako swoj? ?wi?t? i nieskalan? Oblubienic? (Ef 5, 27), z rzeczywistym obliczem, jaki Ko?ci? dzisiaj przedstawia. [...] Wynika st?d ofiarne i niemal niecierpliwe pragnienie odnowy, to znaczy poprawy b??dw, jakie ta ?wiadomo?? pi?tnuje i odrzuca, niemal wewn?trzny egzamin w ?wietle wzoru, jaki Chrystus nam zostawi? przez siebie .


Sobr Watyka?ski II ukaza? nawrcenie Ko?cio?a jako otwarcie na sta?? reform? samego siebie ze wzgl?du na wierno?? Jezusowi Chrystusowi:
Wszelka odnowa Ko?cio?a w istocie polega na wzrastaniu w wierno?ci jego powo?aniu. Chrystus wzywa pielgrzymuj?cy Ko?ci? do nieustannej reformy, ktrej Ko?ci?, rozumiany jako instytucja ludzka i ziemska, wci?? potrzebuje .


Istniej? struktury ko?cielne, ktre mog? warunkowa? ewangelizacyjny dynamizm; podobnie, dobre struktury s?u??, kiedy jest ?ycie, ktre je o?ywia, podtrzymuje i os?dza. Bez nowego ?ycia i autentycznego ewangelicznego ducha, bez wierno?ci Ko?cio?a swojemu powo?aniu, ka?da nowa struktura w krtkim czasie ulega degradacji.


Niezb?dna odnowa ko?cielna


27. Marz? o wyborze misyjnym, zdolnym przemieni? wszystko, aby zwyczaje, style, rozk?ad zaj??, j?zyk i wszystkie struktury ko?cielne sta?y si? odpowiednim kana?em bardziej do ewangelizowania dzisiejszego ?wiata ni? do zachowania stanu rzeczy. Reform? struktur, wymagaj?c? odnowy duszpasterskiej, mo?na zrozumie? jedynie w tym sensie: nale?y sprawi?, by sta?y si? one wszystkie bardziej misyjne, by duszpasterstwo zwyczajne we wszystkich swych formach rozszerza?o swj zasi?g i by?o bardziej otwarte, by doprowadzi?o zaanga?owanych w nie ludzi do przyj?cia sta?ej postawy wyj?cia i w ten sposb sprzyja?o udzieleniu pozytywnej odpowiedzi ze strony tych wszystkich, ktrym Jezus ofiaruje swoj? przyja??. Jak mwi? Jan Pawe? II do biskupw Oceanii: wszelka odnowa Ko?cio?a musi mie? misj? jako swj cel, by nie popa?? w pewnego rodzaju ko?cielne zamkni?cie si? w sobie .


28. Parafia nie jest struktur? u?omn?; w?a?nie dlatego, ?e ma wielk? elastyczno??, mo?e przyj?? bardzo odr?bne formy, wymagaj?ce otwarcia i misyjnej kreatywno?ci ze strony duszpasterza i wsplnoty. Chocia? z pewno?ci? nie jest jedyn? instytucj? ewangelizacyjn?, je?li zachowuje zdolno?? do reformowania si? i sta?ego przystosowania, nadal b?dzie samym Ko?cio?em zamieszkuj?cym po?rd swych synw i crek . Zak?ada to, ?e rzeczywi?cie utrzymuje kontakt z rodzinami i z ?yciem ludu, i nie staje si? struktur? oci??a??, odseparowan? od ludzi albo grup? wybranych zapatrzonych w samych siebie. Parafia jest form? obecno?ci Ko?cio?a na terytorium, jest ?rodowiskiem s?uchania S?owa, wzrostu ?ycia chrze?cija?skiego, dialogu, przepowiadania, ofiarnej mi?o?ci, adoracji i celebracji . Dzi?ki ca?ej swojej dzia?alno?ci parafia zach?ca i formuje swoich cz?onkw, aby byli lud?mi zanga?owanymi w ewangelizacj? . Jest wsplnot? wsplnot, jest sanktuarium, gdzie spragnieni przychodz? i pij?, by dalej kroczy? drog?, jest centrum sta?ego misyjnego posy?ania. Musimy jednak przyzna?, ?e wezwanie do rewizji i odnowy naszych parafii nie przynios?o jeszcze wystarczaj?cych owocw, aby by?y bli?ej ludzi i stanowi?y ?rodowiska ?ywej komunii i uczestnictwa i ukierunkowa?y si? ca?kowicie na misj?.

 

29. Inne instytucje ko?cielne, podstawowe wsplnoty i ma?e wsplnoty, ruchy oraz inne formy stowarzysze? stanowi? bogactwo Ko?cio?a, ktre Duch wzbudza dla ewangelizowania wszystkich ?rodowisk i obszarw. Wielekro? wnosz? nowy zapa? ewangelizacyjny i zdolno?? do dialogu ze ?wiatem, co odnawia Ko?ci?. Ale jest bardzo wskazane, aby nie traci?y kontaktu z t? tak bogat? rzeczywisto?ci? miejscowej parafii i w??cza?y si? ch?tnie w organiczne duszpasterstwo Ko?cio?a partykularnego . Ta integracja sprawi, ?e nie pozostan? same tylko z cz??ci? Ewangelii i Ko?cio?a lub nie przekszta?c? si? w koczownikw pozbawionych korzeni.


30. Rwnie? ka?dy Ko?ci? partykularny, jako cz?stka Ko?cio?a katolickiego pod przewodnictwem swego biskupa, jest wezwany do misyjnego nawrcenia. Jest on podmiotem ewangelizacji , jako ?e jest konkretnym wyrazem jedynego Ko?cio?a w jakim? miejscu na ziemi, i w nim prawdziwie jest obecny i dzia?a jeden, ?wi?ty, katolicki i apostolski Ko?ci? Chrystusa . Jest Ko?cio?em wcielonym w okre?lon? przestrze?, dysponuj?cym wszystkimi ?rodkami zbawienia przekazanymi przez Chrystusa, lecz z lokalnym obliczem. Jego rado?? g?oszenia Jezusa Chrystusa wyra?a si? zarwno w jego trosce o g?oszenie Go w innych, bardziej wymagaj?cych tego miejscach, jak i w sta?ym wychodzeniu na peryferie swojego terenu lub ku nowym ?rodowiskom spo?eczno-kulturalnym . Stara si? by? obecnym zawsze tam, gdzie najbardziej brakuje ?wiat?a i ?ycia Zmartwychwsta?ego? . Aby ten impuls misyjny by? zawsze coraz bardziej intensywny, ofiarny i owocny, zach?cam wszystkie Ko?cio?y partykularne do wej?cia w zdecydowany proces rozeznania, oczyszczenia i reformy.

 

31. Biskup powinien zawsze sprzyja? komunii misyjnej w swoim Ko?ciele diecezjalnym, d???c do idea?u pierwszych wsplnot chrze?cija?skich, w ktrych wierz?cych o?ywia?y jedno serce i jeden duch (por. Dz 4, 32). Dlatego niekiedy stanie z przodu, aby wskaza? drog? i podtrzyma? nadziej? ludu, innym razem za? stanie po?rd wszystkich ze swoim mi?osierdziem, a w pewnych okoliczno?ciach powinien i?? za ludem, by pomc tym, ktrzy zostali z ty?u, poniewa? jest pasterzem swojej owczarni, jego w?ch pozwala mu rozpozna? nowe drogi. Powinno?ci? biskupa jest sprzyjanie dynamicznej, otwartej i misyjnej komunii, jego obowi?zkiem jest pomoc w osi?ganiu dojrza?o?ci wiernych poprzez r?ne formy uczestnictwa w ?yciu Ko?cio?a zaproponowane w Kodeksie Prawa Kanonicznego  oraz inne formy dialogu pasterskiego, z pragnieniem s?uchania wszystkich, a nie tylko niektrych, zawsze gotowych prawi? mu komplementy. Jednak celem tych dzia?a? nie b?dzie w pierwszym rz?dzie organizacja ko?cielna, lecz realizacja misyjnego marzenia o dotarciu do wszystkich.

 

32. Od chwili, gdy zosta?em wezwany, by ?y? tym, o co prosz? innych, musz? rwnie? my?le? o nawrceniu papiestwa. Jako Biskup Rzymu, winienem pozosta? otwarty na sugestie dotycz?ce sprawowania mojej pos?ugi, aby uczyni? j? bardziej wiern? znaczeniu, jakie Jezus Chrystus chcia? jej nada?, oraz aktualnym potrzebom ewangelizacji. Papie? Jan Pawe? II poprosi? o pomoc w znalezieniu takiej formy sprawowania prymatu, ktra nie odrzucaj?c bynajmniej istotnych elementw tej misji, by?aby otwarta na now? sytuacj? . Niewiele post?pili?my w tym kierunku. Tak?e papiestwo oraz centralne struktury Ko?cio?a powszechnego musz? ws?uchiwa? si? w wezwanie do nawrcenia. Sobr Watyka?ski II stwierdzi?, ?e w sposb analogiczny do Ko?cio?w patriarchalnych, Konferencje Episkopatw mog? dzi? wnie?? wieloraki i owocny wk?ad do konkretnego urzeczywistnienia si? poczucia kolegialno?ci . Jednak to ?yczenie nie urzeczywistni?o si? w pe?ni, poniewa? nie przyj?? jeszcze wystarczaj?co wyra?nego kszta?tu statut Konferencji Episkopatw, ktry by pojmowa? je jako podmioty o konkretnych kompetencjach, ??cznie z pewnym autentycznym autorytetem doktrynalnym . Nadmierna centralizacja zamiast pomaga?, komplikuje ?ycie Ko?cio?a oraz jego dynamizm misyjny.

 

33. Duszpasterstwo w kluczu misyjnym wymaga rezygnacji z wygodnego kryterium pasterskiego, ?e zawsze si? tak robi?o. Zach?cam wszystkich, by byli odwa?ni i kreatywni w tym zadaniu przemy?lenia celw, stylu i metod ewangelizacyjnych swojej wsplnoty. Okre?lenie celw bez stosownych wsplnotowych poszukiwa? ?rodkw, aby je osi?gn??, skazane jest na przekszta?cenie si? w czyst? fantazj?. Wzywam wszystkich do zastosowania ofiarnie i hojnie wskaza? tego dokumentu, bez zakazw i obaw. Wa?ne jest, by nie i?? samemu, liczy? zawsze na braci, a szczeglnie na przewodnictwo biskupw, przy m?drym i realistycznym rozeznaniu duszpasterskim.


III. Z serca Ewangelii


34. Je?li zamierzamy uj?? wszystko w kluczu misyjnym, odnosi si? to tak?e do sposobu komunikowania or?dzia. W ?wiecie dzisiejszym, przy szybko?ci komunikacji oraz interesownej selekcji tre?ci przeprowadzanej przez media, g?oszone przez nas or?dzie nara?one jest bardziej ni? kiedykolwiek na to, ?e uka?e si? okaleczone i sprowadzone do drugorz?dnych aspektw. Wynika st?d, ?e niektre kwestie stanowi?ce cz??? nauczania moralnego Ko?cio?a pozostaj? poza nadaj?cym im sens kontekstem. Najwi?kszy problem pojawia si? wtedy, gdy g?oszone przez nas or?dzie zostaje uto?samione z takimi drugorz?dnymi aspektami, ktre - chocia? s? znacz?ce - same z siebie nie ukazuj? rdzenia or?dzia Jezusa Chrystusa. Musimy wi?c by? realistami i nie przyjmowa? jako pewne, ?e nasi rozmwcy znaj? pe?ne t?o tego, co mwimy, albo ?e mog? po??czy? nasze s?owa z istotnym rdzeniem Ewangelii, nadaj?cym im sens, pi?kno i atrakcyjno??.

 

35. Duszpasterstwo w kluczu misyjnym nie jest obsesyjne na punkcie lu?nego przekazu wielu nauk, ktre usi?uje si? narzuci?. Gdy przyjmujemy cel duszpasterski i misyjny styl, ktry rzeczywi?cie dotrze do wszystkich bez wyj?tku i wyklucze?, przepowiadanie koncentruje si? na tym, co istotne, na tym, co jest pi?kniejsze, wi?ksze, bardziej poci?gaj?ce i jednocze?nie najbardziej potrzebne. Propozycja staje si? prostsza, nie trac?c przy tym g??bi i prawdy, i w ten sposb staje si? bardziej przekonywaj?ca i promieniej?ca.

 

36. Wszystkie objawione prawdy pochodz? z tego samego boskiego ?rd?a i nale?y wierzy? w nie z t? sam? wiar?, ale niektre z nich s? wa?niejsze, poniewa? wyra?aj? bardziej bezpo?rednio istot? Ewangelii. W tym fundamentalnym rdzeniu ja?nieje pi?kno zbawczej mi?o?ci Boga objawionej w Jezusie Chrystusie umar?ym i zmartwychwsta?ym. W tym sensie Sobr Watyka?ski II stwierdzi?, ?e istnieje porz?dek czy "hierarchia" prawd nauki katolickiej, poniewa? r?ny jest ich zwi?zek z fundamentami wiary chrze?cija?skiej . Odnosi si? to zarwno do dogmatw wiary, jak rwnie? do ca?o?ci nauczania Ko?cio?a, ??cznie z nauczaniem moralnym.

 

37. ?w. Tomasz z Akwinu naucza?, ?e rwnie? w przes?aniu moralnym Ko?cio?a istnieje hierarchia w cnotach i czynach, ktre z nich si? wywodz? . To, co si? tu liczy, to przede wszystkim wiara, ktra dzia?a przez mi?o?? (Ga 5, 6). Dzie?a mi?o?ci wzgl?dem bli?niego s? bardziej doskona?ym zewn?trznym wyrazem wewn?trznej ?aski Ducha: czynnikiem zajmuj?cym w prawie nowym pierwsze miejsce jest ?aska Ducha ?wi?tego, ktra przejawia si? w wierze dzia?aj?cej przez mi?o?? . Dlatego twierdzi, ?e je?eli chodzi o zewn?trzne dzia?anie, mi?osierdzie jest najwi?ksz? ze wszystkich cnt:
Mi?osierdzie jest najwi?ksz? cnot?. Jej w?a?ciwo?ci? bowiem jest dawanie innym; a, co wi?cej, zaradzanie potrzebom cudzym, a to jest dowodem wy?szo?ci. St?d te? mi?osierdzie jest w?a?ciwo?ci? Boga, w mi?osierdziu te? najwyra?niej wyra?a si? Jego wszechmoc .

 

38. Wa?n? rzecz? jest wyci?gn?? duszpasterskie wnioski z soborowego nauczania, zawieraj?cego dawne przekonanie Ko?cio?a. Przede wszystkim trzeba powiedzie?, ?e w g?oszeniu Ewangelii konieczne jest zachowanie nale?ytej proporcji. Mo?na j? rozpozna? w cz?stotliwo?ci, z jak? porusza si? niektre tematy, oraz w akcentach, jakie si? k?adzie w przepowiadaniu. Na przyk?ad, je?li jaki? proboszcz podczas roku liturgicznego mwi dziesi?? razy o wstrzemi??liwo?ci, a tylko dwa lub trzy razy o mi?o?ci czy sprawiedliwo?ci, dochodzi do dysproporcji, przez co pozostawione s? w?a?nie te cnoty, ktre powinny by? bardziej obecne w przepowiadaniu i katechezie. To samo ma miejsce, gdy bardziej si? mwi o prawie ni? o ?asce, bardziej o Ko?ciele ni? o Jezusie Chrystusie, bardziej o Papie?u ni? o S?owie Bo?ym.


39. Podobnie jak istnieje spjno?? mi?dzy cnotami, nie pozwalaj?ca na wykluczenie ktrejkolwiek z nich z idea?u chrze?cija?skiego, tak te? nie zaprzecza si? ?adnej prawdzie. Nie trzeba okalecza? integralno?ci przes?ania Ewangelii. Ponadto, lepiej si? rozumie ka?d? prawd?, je?li widzimy j? w relacji z harmonijn? ca?o?ci? chrze?cija?skiego or?dzia, i w tym kontek?cie wszystkie prawdy maj? swoje znaczenie i nawzajem si? o?wietlaj?. Kiedy przepowiadanie pozostaje wierne Ewangelii, wida? wyra?nie centralny charakter niektrych prawd i staje si? jasne, ?e chrze?cija?skie przepowiadanie moralne nie jest stoick? etyk?; jest czym? wi?cej ni? ascez?, nie jest zwyk?? filozofi? praktyczn? ani katalogiem grzechw i b??dw. Ewangelia przede wszystkim zaprasza, by?my odpowiedzieli Bogu, ktry nas kocha i nas zbawia, rozpoznaj?c Go w innych i wychodz?c poza samych siebie, by szuka? dobra wszystkich. Tego zaproszenia nie mo?na pozostawia? w cieniu w ?adnych okoliczno?ciach! Wszystkie cnoty pozostaj? na s?u?bie tej odpowiedzi mi?o?ci. Je?li to zaproszenie nie ja?nieje z moc? i jako poci?gaj?ce, moralna budowla Ko?cio?a nara?ona jest na ryzyko stania si? papierowym zamkiem, i to jest nasze najgorsze niebezpiecze?stwo. Poniewa?, ?ci?le mwi?c, nie b?dzie wtedy g?oszona Ewangelia, lecz niektre akcenty doktrynalne lub moralne wywodz?ce si? z okre?lonych opcji ideologicznych. Or?dzie b?dzie nara?one na utrat? swej ?wie?o?ci i nie b?dzie ju? mia?o zapachu Ewangelii.


IV. Misja wpisuj?ca si? w ludzkie ograniczenia


40. Ko?ci?, b?d?c uczniem nastawionym na misj?, musi wzrasta? w swoim interpretowaniu objawionego S?owa i w swoim zrozumieniu prawdy. Zadaniem egzegetw i teologw jest pomaga?, aby s?d Ko?cio?a stawa? si? bardziej dojrza?y . Na inny sposb robi? to rwnie? inne dyscypliny naukowe. Na przyk?ad, maj?c na my?li nauki spo?eczne, Jan Pawe? II powiedzia?, ?e Ko?ci? zwraca uwag? na ich wk?ad, aby zdoby? konkretne wskazwki pomagaj?ce mu pe?ni? swoj? misj? Magisterium . Ponadto w obr?bie Ko?cio?a istniej? liczne kwestie, wok? ktrych trwaj? badania i przeprowadza si? refleksj? z wielk? wolno?ci?. R?ne pr?dy my?lowe filozoficzne, teologiczne i duszpasterskie, je?li pozwalaj? si? zharmonizowa? przez Ducha w szacunku i prawdzie, mog? przyczyni? si? do wzrastania Ko?cio?a, o ile pomagaj? lepiej wyrazi? wielki skarb S?owa. Ludziom ?ni?cym o monolitycznej doktrynie, bronionej bez ?adnych wyj?tkw przez wszystkich, mo?e si? to wydawa? niedoskona?ym rozpraszaniem. Ale prawd? jest, ?e tego rodzaju r?norodno?? pomaga w ukazywaniu i lepszym pog??bianiu r?nych aspektw niewyczerpanego bogactwa Ewangelii? .

 

41. Jednocze?nie olbrzymie i szybkie zmiany kulturowe wymagaj?, aby?my nieustannie zwracali uwag? na to, by stara? si? wyra?a? niezmienne prawdy w j?zyku pozwalaj?cym dostrzec ich sta?? nowo??. Poniewa? w depozycie nauki chrze?cija?skiej istota rzeczy, czyli prawdy, ktre zawiera nasza czcigodna doktryna, to jedna sprawa, a sposb jej formu?owania to inna . Czasem sluchaj?c ca?kowicie ortodoksyjnego j?zyka, ma si? wra?enie, ?e to, co otrzymuj? wierni z racji j?zyka, jakim si? pos?uguj? i jaki rozumiej?, jest czym?, co nie odpowiada prawdziwej Ewangelii Jezusa Chrystusa. Ze ?wi?tym zamiarem przekazania im prawdy o Bogu i cz?owieku, niekiedy przekazujemy im fa?szywego boga lub idea? ludzki naprawd? nie b?d?cy chrze?cija?skim. W ten sposb pozostajemy wierni jakiemu? sformu?owaniu, ale nie przekazujemy istoty rzeczy. To jest najpowa?niejsze ryzyko. Pami?tajmy, ?e wyra?anie prawdy mo?e przybiera? r?ne formy. W?a?nie odnowa form wyrazu staje si? konieczna, aby mo?na by?o przekazywa? wsp?czesnemu cz?owiekowi ewangeliczne or?dzie w jego niezmiennym sensie .

 

42. W g?oszeniu Ewangelii wielkie znaczenie ma to, aby nam naprawd? zale?a?o, by jej pi?kno zosta?o lepiej dostrze?one i odebrane przez wszystkich. W ka?dym razie nigdy nie uczynimy nauczania Ko?cio?a czym? ?atwo zrozumia?ym i szcz??liwie cenionym przez wszystkich. Wiara zachowuje zawsze pewien aspekt krzy?a, pewien cie?, ktry nie podwa?a stanowczo?ci w przylgni?ciu do niej. S? rzeczy, ktre mo?na zrozumie? i ceni?, bior?c za punkt wyj?cia to przylgni?cie b?d?ce siostr? mi?o?ci, niezale?nie od jasno?ci, z jak? mo?na dostrzec racje i argumenty. Dlatego trzeba pami?ta?, ?e wszelki wyk?ad nauki musi mie? miejsce w postawie ewangelizacji, ktra wzbudzi przylgni?cie serca przez blisko??, mi?o?? i ?wiadectwo.

 

43. W swoim nieustannym rozeznawaniu Ko?ci? mo?e tak?e doj?? do uznania swoich zwyczajw niezwi?zanych bezpo?rednio z rdzeniem Ewangelii - niektre z nich s? bardzo zakorzenione na przestrzeni historii - ktre dzisiaj nie s? ju? interpretowane w taki sam sposb i ktrych przes?anie zwykle nie jest w?a?ciwie odbierane. Mog? one by? pi?kne, ale dzisiaj nie oddaj? tej samej pos?ugi w dziele przekazu Ewangelii. Nie bjmy si? dokona? ich przegl?du. Podobnie istniej? normy lub przykazania ko?cielne, ktre mog?y by? bardzo skuteczne w innych epokach, ale ktre nie maj? ju? tej samej si?y wychowawczej jako kana?y ?ycia. ?w. Tomasz z Akwinu podkre?la?, ?e przykazania przekazane ludowi Bo?emu przez Chrystusa i przez Aposto?w s? bardzo nieliczne . Cytuj?c ?w. Augustyna, zauwa?a?, ?e w przykazaniach dodanych p?niej przez Ko?ci? nale?y przestrzega? umiaru, aby ?ycie wiernych nie sta?o si? zbyt uci??liwe oraz aby nie przemieni? naszej religii w niewol?, skoro mi?osierdzie Bo?e chcia?o j? mie? woln? . Ta uwaga, wypowiedziana wiele wiekw temu, zachowuje olbrzymi? aktualno??.

Powinna stanowi? jedno z kryteriw w chwili zastanawiania si? nad reform? Ko?cio?a i jego przepowiadania, ktre pozwoli?yby rzeczywi?cie dotrze? do wszystkich.


44. Z drugiej strony, zarwno Pasterze, jak i wszyscy wierni towarzysz?cy swoim braciom w wierze lub na drodze otwierania si? na Boga, nie mog? zapomina? o tym, czego z tak? jasno?ci? naucza Katechizm Ko?cio?a Katolickiego:


Poczytalno?? i odpowiedzialno?? za jakie? dzia?ania mog? zosta? zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczaje?, nieopanowanych uczu? oraz innych przyczyn psychicznych lub spo?ecznych .


Dlatego te?, nie pomniejszaj?c warto?ci ewangelicznego idea?u, nale?y z mi?osierdziem i cierpliwo?ci? towarzyszy? mo?liwym etapom wzrastania osb formuj?cych si? dzie? po dniu . Kap?anom przypominam, ?e konfesjona? nie powinien by? sal? tortur, ale miejscem mi?osierdzia Pana, zach?caj?cego nas do czynienia mo?liwego dobra. Ma?y krok, po?rd wielkich ludzkich ogranicze?, mo?e bardziej podoba? si? Bogu ni? poprawne na zewn?trz ?ycie cz?owieka sp?dzaj?cego dni bez stawiania czo?a powa?nym trudno?ciom. Do wszystkich powinna dotrze? pociecha oraz impuls zbawczej mi?o?ci Boga, dzia?aj?cej tajemniczo w ka?dym cz?owieku, niezale?nie od jego u?omno?ci i upadkw.

 

45. Widzimy wi?c, ?e zaanga?owanie misyjne ma miejsce po?rd ogranicze? j?zyka i okoliczno?ci. Stara si? ono zawsze przekazywa? lepiej prawd? Ewangelii w okre?lonym kontek?cie, nie rezygnuj?c z prawdy, dobra i ?wiat?a, jakie mo?e wnie??, gdy nie jest mo?liwa doskona?o??. Misyjne serce jest ?wiadome tych ogranicze? i staje si? s?abe dla s?abych, [...] wszystkim dla wszystkich (por. 1 Kor 9, 22). Nigdy si? nie zamyka, nigdy nie szuka poczucia w?asnego bezpiecze?stwa, nigdy nie wybiera sztywnej samoobrony. Wie, ?e ono samo musi wzrasta? w zrozumieniu Ewangelii i w rozeznawaniu drg Ducha, i wtedy nie rezygnuje z mo?liwego dobra, lecz podejmuje ryzyko pobrudzenia si? ulicznym b?otem.

 

V. Matka o otwartym sercu


46. Ko?ci? wyruszaj?cy w drog? jest Ko?cio?em otwartych drzwi. Wyj?? ku innym, aby dotrze? do ludzkich peryferii, nie znaczy biec do ?wiata bez kierunku i bez sensu. Wiele razy lepiej jest zwolni? kroku, oddali? niepokj, aby spojrze? w oczy i s?ucha?, albo od?o?y? pilne sprawy, aby towarzyszy? cz?owiekowi, ktry pozosta? na skraju drogi. Czasem Ko?ci? jest jak ojciec syna marnotrawnego, ktry nie zamyka przed nim drzwi, aby mg? on wej?? bez trudno?ci, kiedy powrci.

 

47. Ko?ci? jest powo?any, by by? zawsze otwartym domem Ojca. Jednym z konkretnych znakw tego otwarcia jest to, aby wsz?dzie by?y ko?cio?y z otwartymi drzwiami. Chodzi o to, ?e je?li kto? pragnie i?? za natchnieniem Ducha i zbli?a si?, szukaj?c Boga, nie spotka? si? z ch?odem zamkni?tych drzwi. Ale s? jeszcze inne drzwi, ktre tak?e nie powinny by? zamkni?te. Wszyscy mog? w jaki? sposb uczestniczy? w ?yciu ko?cielnym; wszyscy mog? nale?e? do wsplnoty, i nawet drzwi Sakramentw nie powinno si? zamyka? z jakichkolwiek powodw. Odnosi si? to przede wszystkim do sytuacji, w ktrej chodzi o sakrament b?d?cy bram? - o Chrzest. Eucharystia, chocia? stanowi pe?ni? ?ycia sakramentalnego, nie jest nagrod? dla doskona?ych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla s?abych . Przekonania te maj? rwnie? konsekwencje duszpasterskie, nad ktrymi powinni?my si? zastanowi? z roztropno?ci? i odwag?. Cz?sto zachowujemy si? jak kontrolerzy ?aski, a nie jak u?atwiaj?cy. Ko?ci? jednak nie jest urz?dem celnym, jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla ka?dego z jego nie?atwym ?yciem.


48. Je?li ca?y Ko?ci? przyjmuje ten misyjny dynamizm, powinien dotrze? bez wyj?tku do wszystkich. Ale kogo powinien uprzywilejowa?? Gdy czytamy Ewangeli?, znajdujemy jasne wskazanie: nie tyle przyjaciele i bogaci s?siedzi, lecz przede wszystkim ubodzy i chorzy, ci, ktrzy cz?sto s? pogardzani i zapomniani, poniewa? nie maj? czym tobie si? odwdzi?czy? (?k 14, 14). Nie powinno by? w?tpliwo?ci ani t?umacze? os?abiaj?cych to tak jasne przes?anie. Dzisiaj i zawsze ubodzy s? uprzywilejowanymi adresatami Ewangelii , a ewangelizacja skierowana do nich bezinteresownie jest znakiem Krlestwa, ktre Jezus przyszed? przynie??. Nale?y stwierdzi? bez zb?dnych s?w, jak nauczaj? biskupi p?nocno-wschodnich Indii, ?e istnieje nierozerwalna wi?? mi?dzy nasz? wiar? i ubogimi. Nie pozostawmy ich nigdy samych.

 

49. Wyjd?my, wyjd?my, by ofiarowa? wszystkim ?ycie Jezusa Chrystusa. Powtarzam tu ca?emu Ko?cio?owi to, co wielokrotnie powiedzialem kap?anom i ?wieckim w Buenos Aires: wol? raczej Ko?ci? poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszed? na ulice, ni? Ko?ci? chory z powodu zamkni?cia si? i wygody z przywi?zania do w?asnego bezpiecze?stwa. Nie chc? Ko?cio?a troszcz?cego si? o to, by stanowi? centrum, ktry w ko?cu zamyka si? w g?szczu obsesji i procedur. Je?li co? ma wywo?ywa? ?wi?te oburzenie, niepokoi? i przyprawia? o wyrzuty sumienia, to niech b?dzie to fakt, ?e tylu naszych braci ?yje pozbawionych si?y, ?wiat?a i pociechy z przyja?ni z Jezusem Chrystusem, bez przygarniaj?cej ich wsplnoty wiary, bez perspektywy sensu i ?ycia. Mam nadziej?, ?e zamiast l?ku przed pomyleniem si?, b?dziemy si? kierowa? l?kiem przed zamkni?ciem si? w strukturach dostarczaj?cych nam falszywej ochrony, l?kiem przed przepisami czyni?cymi nas nieub?aganymi s?dziami, l?kiem przed przyzwyczajeniami, w ktrych czujemy si? spokojni, podczas gdy obok nas znajduje si? zg?odnia?a rzesza ludzi, a Jezus powtarza nam bez przerwy: Wy dajcie im je??! (Mk 6, 37).

Rozdzia? II

W KRYZYSIE ZAANGA?OWANIA WSPLNOTOWEGO


50. Zanim zaczniemy mwi? o niektrych zasadniczych kwestiach zwi?zanych z dzia?alno?ci? ewangelizacyjn?, jest rzecz? stosown? przypomnie? pokrtce, jak przedstawia si? kontekst, w ktrym przychodzi nam ?y? i dzia?a?. Dzisiaj zwyk?o si? mwi? o przesadzie diagnostycznej, ktrej nie zawsze towarzysz? rozstrzygaj?ce decyzje, mo?liwe do zastosowania. Z drugiej strony nie s?u?y nam tak?e spojrzenie czysto socjologiczne, ktre sw? metodologi? chce ogarn?? ca?? rzeczywisto?? w sposb tylko hipotetycznie neutralny i aseptyczny. To, co zamierzam przedstawi?, idzie raczej po linii ewangelicznego rozeznania. Jest to spojrzenie misyjnego ucznia, o?ywiane ?wiat?em i moc? Ducha ?wi?tego .

 

51. Nie jest zadaniem Papie?a przedstawi? szczeg?ow? i wyczerpuj?c? analiz? wsp?czesnej rzeczywisto?ci, ale zach?cam wszystkie wsplnoty, aby zachowa?y zawsze uwa?n? zdolno?? do badania znakw czasu . Chodzi o powa?n? odpowiedzialno??, jako ?e je?li niektre aspekty obecnej rzeczywisto?ci nie znajd? w?a?ciwych rozwi?za?, mog? da? pocz?tek procesom dehumanizacji, z ktrych nie?atwo b?dzie si? p?niej wycofa?. Jest rzecz? stosown? wyja?ni? to, co mo?e by? owocem Krlestwa, a tak?e to, co sprzeciwia si? Bo?ym zamiarom. Zak?ada to nie tylko uznanie oraz interpretowanie porusze? dobrego ducha i z?ego ducha, lecz - i to jest decyduj?ce - wybranie porusze? dobrego ducha i odrzucenie tych pochodz?cych od ducha z?ego. Zak?adam r?ne analizy zawarte w innych dokumentach Magisterium, jak rwnie? proponowane przez Episkopaty regionalne i krajowe. W tej adhortacji, przyjmuj?c spojrzenie duszpasterskie, zamierzam jedynie zatrzyma? si? pokrtce na pewnych aspektach duszpasterskich, ktre mog? zahamowa? lub os?abi? dynamik? odnowy misyjnej Ko?cio?a, poniewa? albo dotycz? ?ycia i godno?ci ludu Bo?ego, albo maj? wp?yw na podmioty, ktre bardziej bezpo?rednio nale?? do instytucji ko?cielnych i podejmuj? zadania ewangelizacji.


I. Niektre wyzwania wsp?czesnego ?wiata


52. Ludzko?? prze?ywa w tym momencie historyczne zmiany, ktre mo?emy dostrzec w post?pie dokonuj?cym si? na r?nych polach. Trzeba pochwali? sukcesy przyczyniaj?ce si? do dobrobytu osb, na przyk?ad w zakresie zdrowia, edukacji i komunikacji. Nie mo?emy jednak zapomina?, ?e wi?kszo?? m??czyzn i kobiet w naszych czasach ?yje z dnia na dzie? w niedostatku, rodz?cym przykre konsekwencje. Powi?kszaj? si? niektre patologie. L?k i rozpacz opanowuj? serce wielu osb, nawet w tak zwanych bogatych krajach. Cz?sto ga?nie rado?? ?ycia, wzrasta brak szacunku i przemoc, nierwno?? spo?eczna staje si? coraz bardziej oczywista. Trzeba walczy?, aby ?y? i cz?sto ?y? bez poszanowania swej godno?ci. Ta epokowa zmiana zosta?a spowodowana olbrzymimi skokami, ktre co do jako?ci, ilo?ci, szybko?ci i nagromadzenia dokonuj? si? w post?pie nauki, w innowacjach technologicznych oraz w ich szybkim zastosowaniu w przyrodzie i w ?yciu. ?yjemy w epoce wiedzy i informacji, b?d?cymi ?rd?em nowych form w?adzy bardzo cz?sto anonimowej.


"Nie" dla ekonomii wykluczenia


53. Podobnie jak przykazanie nie zabijaj ustala jasne granice dla zabezpieczenia warto?ci ludzkiego ?ycia, dzisiaj musimy powiedzie? "nie" dla ekonomii wykluczenia i nierwno?ci spo?ecznej. Ta ekonomia zabija. Nie mo?e tak by?, ?e nie staje si? wiadomo?ci? dnia fakt, i? z wyzi?bni?cia umiera starzec zmuszony ?y? na ulicy, natomiast staje si? ni? spadek na gie?dzie o dwa punkty. To jest wykluczenie. Nie mo?na d?u?ej tolerowa? faktu, ?e wyrzuca si? ?ywno??, gdy ludzie cierpi? g?d. To jest nierwno?? spo?eczna. Dzisiaj wszystko opiera si? na grze i rywalizacji, a prawo sprzyja silniejszym, wi?c mo?ny po?era s?abszego. W wyniku tej sytuacji wielkie masy ludno?ci s? wykluczone i marginalizowane: bez pracy, bez perspektyw, bez drg wyj?cia. Samego cz?owieka uwa?a si? za dobro konsumpcyjne, ktrego mo?na u?y?, a potem je wyrzuci?. Dali?my pocz?tek kulturze odrzucenia, ktr? wprost si? promuje. Nie chodzi ju? po prostu o zjawisko wyzysku i ucisku, ale o co? nowego: przez wykluczenie dotyka si? samego korzenia przynale?no?ci do spo?ecze?stwa, w ktrym cz?owiek ?yje, jako ?e nie jest w nim na samym dole, na peryferiach, lub bez w?adzy, ale jest poza nim. Wykluczeni nie s? wyzyskiwani, ale s? odrzuceni, s? niepotrzebnymi resztkami.

 

54. W tym kontek?cie niektrzy broni? jeszcze pewnych teorii zbytku, zak?adaj?cych, ?e ka?dy wzrost ekonomiczny, ktremu sprzyja wolny rynek, sam w sobie jest zdolny tworzy? wi?ksz? sprawiedliwo?? i uczestnictwo spo?eczne w ?wiecie. Opinia ta, nigdy nie potwierdzona przez fakty, wyra?a prostoduszn? i naiwn? ufno?? w dobro? dzier??cych w r?ku w?adz? ekonomiczn? i w u?wi?cone mechanizmy panuj?cego systemu ekonomicznego. Tymczasem wykluczeni nadal czekaj?. W celu utrzymania stylu ?ycia wykluczaj?cego innych, albo ?eby mc entuzjazmowa? si? tym egoistycznym idea?em, rozwin??a sie globalizacja oboj?tno?ci. Nie zdaj?c sobie z tego sprawy, stajemy si? niezdolni do wsp?czucia wobec krzyku bole?ci innych, nie p?aczemy ju? wobec dramatu innych, ani nie interesuje nas troska o nich, tak jakby odpowiedzialno?? za to nie dotyczy?a nas. Kultura dobrobytu pozbawia nas wra?liwo?ci i tracimy spokj, je?li rynek ofiaruje co?, czego jeszcze nie kupili?my, podczas gdy zrujnowane ?ycie tych wszystkich ludzi z powodu braku mo?liwo?ci wydaje nam si? zwyk?ym spektaklem nie odbieraj?cym nam w ?aden sposb spokoju.


"Nie" dla nowego ba?wochwalstwa pieni?dza


55. Jedn? z przyczyn tej sytuacji jest nasz stosunek do pieni?dza, poniewa? spokojnie przyjmujemy jego panowanie nad nami i nad naszymi spo?ecze?stwami. Kryzys finansowy, jaki prze?ywamy, prowadzi nas do zapomnienia, ?e u jego pocz?tkw tkwi g??boki kryzys antropologiczny: negacja prymatu istoty ludzkiej! Stworzyli?my nowych bo?kw. Kult staro?ytnego z?otego cielca (por. Wj 32, 1-35) znalaz? now? i okrutn? wersj? w ba?wochwalstwie pieni?dza i w dyktaturze ekonomii bez twarzy i bez naprawd? ludzkiego celu. ?wiatowy kryzys, dotykaj?cy finanse i ekonomi?, ujawnia w?asny brak rwnowagi, a przede wszystkim powa?ny brak ukierunkowania antropologicznego, sprowadzaj?cy cz?owieka do tylko jednej z jego potrzeb: do konsumpcji.

 

56. Podczas gdy zyski niewielu ludzi rosn? w sposb przekraczaj?cy oczekiwania, stanowi?cy wi?kszo?? oddalaj? si? coraz bardziej od dobrobytu tej szcz??liwej mniejszo?ci. Tego rodzaju brak rwnowagi rodzi si? z ideologii broni?cych absolutnej autonomii rynkw i spekulacji finansowych. Dlatego neguj? prawo kontroli ze strony pa?stw, powo?anych do czuwania nad obron? dobra wsplnego. Odradza si? nowa niewidoczna tyrania, czasem wirtualna, narzucaj?ca w sposb jednostronny i nieub?agany swoje prawa i regu?y. Ponadto, d?ug i jego obs?uga oddalaj? kraje od praktycznych mo?liwo?ci ich ekonomii, a obywateli od ich realnej mo?liwo?ci nabywczej. Do tego wszystkiego dochodzi rozpowszechniona korupcja oraz egoistyczne unikanie p?acenia podatkw, ktre przyj??y rozmiary ?wiatowe. ??dza w?adzy i posiadania nie zna granic.W tym systemie, ktry zmierza do wch?oni?cia wszystkiego, by zwi?kszy? zyski, cokolwiek jest kruche, jak ?rodowisko, pozostaje bezbronne wobec interesw ubstwianego rynku, staj?cych si? absolutn? regu??.


"Nie" dla pieni?dza, ktry rz?dzi, zamiast s?u?y?


57. Za tymi postawami kryje si? odrzucenie etyki oraz odrzucenie Boga. Zwykle na etyk? spogl?da si? z pewn? kpiarsk? pogard?. Uwa?a si? j? za przynosz?c? odwrotny skutek, zbyt ludzk?, poniewa? relatywizuje pieni?dz i w?adz?. Postrzega si? j? jako zagro?enie, poniewa? pot?pia manipulacj? i degradacj? osoby. W ko?cu etyka kieruje do Boga oczekuj?cego zaanga?owanej odpowiedzi, wykraczaj?cej poza kategorie rynku. Dla agentw finansowych, ekonomicznych i politycznych Bg umyka ich kontroli, manipulacji, a nawet staje si? niebezpieczny, o ile wzywa cz?owieka do jego pe?nej realizacji i niezale?no?ci od wszelkiego rodzaju zniewolenia. Etyka - etyka niezideologizowana - pozwala stworzy? rwnowag? i bardziej ludzki porz?dek spo?eczny, W tym sensie zach?cam ekspertw finansowych oraz rz?dz?cych r?nymi krajami do rozwa?enia s?w jednego z m?drcw staro?ytno?ci: Nie dzieli? si? w?asnymi dobrami z ubogimi znaczy okrada? ich i pozbawia? ?ycia. Posiadane przez nas dobra nie s? naszymi, ale ich dobrami .

 

58. Nie ignoruj?ca etyki reforma finansowa domaga?aby si? zdecydowanej zmiany postawy ze strony przywdcw politycznych, ktrych wzywam do podj?cia tego wyzwania stanowczo i patrz?c dalekosi??nie, oczywi?cie nie ignoruj?c specyficzno?ci ka?dego kontekstu. Pieni?dz powinien s?u?y?, a nie rz?dzi?! Papie? kocha wszystkich, bogatych i ubogich, ale w imi? Chrystusa ma obowi?zek przypomina?, ?e bogaci powinni pomaga? ubogim, szanowa? ich i promowa?. Wzywam was do bezinteresownej solidarno?ci oraz do powrotu ekonomii i finansw do etyki sprzyjaj?cej cz?owiekowi.


"Nie" dla nierwno?ci spo?ecznej rodz?cej przemoc


59. Dzisiaj ze wszystkich stron oczekuje si? wi?kszego bezpiecze?stwa. Ale dopki nie wyeliminuje si? wykluczenia i nierwno?ci spo?ecznej w spo?ecze?stwie i mi?dzy r?nymi narodami, niemo?liwe b?dzie wykorzenienie przemocy. Oskar?a si? o przemoc ubogich i najbiedniejsz? ludno??, ale bez rwnych szans r?ne formy agresji i wojny znajd? ?yzn? gleb?, ktra wcze?niej czy p?niej doprowadzi do wybuchu. Gdy spo?eczno?? - lokalna, krajowa czy ?wiatowa - pozostawia na peryferiach cz??? siebie, nie b?dzie programw politycznych ani si? porz?dkowych czy bezpiecze?stwa, ktre mog?yby w sposb nieograniczony zapewni? spokj. Nie b?dzie tak nie tylko dlatego, ?e nierwno?? spo?eczna prowokuje do gwa?townej reakcji wykluczonych przez system, ale poniewa? system spo?eczny i ekonomiczny jest niesprawiedliwy u korzeni. Podobnie jak dobro zmierza do komunikowania si?, tak i z?o, na ktre wyra?amy zgod?, czyli niesprawiedliwo??, ma tendencj? do rozszerzania swej si?y szkodzenia i milcz?cego podwa?ania podstaw jakiegokolwiek systemu politycznego i spo?ecznego, nawet je?eli wydaje si? trwa?y. Je?li ka?de dzia?anie ma swoje konsekwencje, z?o zagnie?d?one w strukturach jakiego? spo?ecze?stwa zawiera zawsze potencja? rozk?adu i ?mierci. Od z?a wpisanego na trwa?e w niesprawiedliwe struktury spo?eczne nie mo?na oczekiwa? lepszej przysz?o?ci. Jeste?my dalecy od tak zwanego ko?ca historii, poniewa? warunki zrwnowa?onego i pokojowego rozwoju nie s? jeszcze odpowiednio okre?lone i realizowane.

 

60. Mechanizmy aktualnej ekonomii sprzyjaj? wygrowanej konsumpcji, ale okazuje si?, ?e nieokie?znany konsumizm w po??czeniu z nierwno?ci? spo?eczn? podwjnie niszczy tkank? spo?eczn?. W ten sposb nierwno?? spo?eczna wcze?niej czy p?niej rodzi przemoc, ktrej nie zaradzi nigdy ucieczka do zbroje?. S?u?y ona tylko do oszukania tych, ktrzy ??daj? wi?kszego bezpiecze?stwa, tak jakby?my dzisiaj nie wiedzieli, ?e zbrojenie i represja po??czona z przemoc? zamiast przynie?? rozwi?zania, stwarzaj? nowe i jeszcze gorsze konflikty. Niektrzy po prostu zadowalaj? si?, obarczaj?c win? ubogich i biedne kraje za ich w?asne trudne problemy, stosuj?c nieodpowiednie uoglnienia, i zamierzaj? znale?? rozwi?zanie w edukacji, ktra by ich uspokoi?a i zamieni?a w oswojone i niegro?ne istoty. Staje si? to jeszcze bardziej dra?liwe, je?li wykluczeni widz?, jak rozrasta si? rak spo?eczny, ktrym jest korupcja g??boko zakorzeniona w wielu krajach - w sferach rz?dowych, po?rd przedsi?biorcw oraz w instytucjach, niezale?nie od politycznej ideologii rz?dz?cych.


Niektre wyzwania kulturowe


61. Ewangelizujemy tak?e wtedy, gdy staramy si? stawi? czo?o r?nym pojawiaj?cym si? wyzwaniom . Czasem przejawiaj? si? one w prawdziwych atakach na wolno?? religijn? albo w nowych sytuacjach prze?ladowa? chrze?cijan, ktre w niektrych krajach osi?gn??y alarmuj?cy poziom nienawi?ci i przemocy. W wielu miejscach chodzi raczej o rozpowszechnion? relatywistyczn? oboj?tno??, po??czon? z rozczarowaniem i kryzysem ideologii, do jakiego dochodzi w wyniku reakcji na to wszystko, co ma posmak totalitaryzmu. Wyrz?dza to szkod? nie tylko Ko?cio?owi, ale oglnie ?yciu spo?ecznemu. Przyznajemy, ?e kultura, w ktrej ka?dy chce posiada? w?asn? prawd? subiektywn?, utrudnia obywatelom pragnienie uczestnictwa we wsplnym projekcie, wykraczaj?cym poza osobiste interesy i pragnienia.

 

62. W dominuj?cej kulturze pierwsze miejsce zajmuje to, co zewn?trzne, bezpo?rednie, widoczne, szybkie, powierzchowne i prowizoryczne. Pierwiastek realny ust?puje miejsca temu, co pozorne. W wielu krajach globalizacja doprowadzi?a do przyspieszonego niszczenia korzeni kulturowych wraz z inwazj? wp?yww nale??cych do innych kultur, rozwini?tych gospodarczo, ale etycznie os?abionych. Da?y temu wyraz r?ne Synody i biskupi niektrych kontynentw. Na przyk?ad biskupi afryka?ski, nawi?zuj?c do encykliki Sollicitudo rei socialis, sygnalizowali przed laty, ?e wielokrotnie chce si? przekszta?ci? kraje Afryki w zwyk?e elementy mechanizmu, tryby wielkiej machiny. Cz?sto dotyczy to rwnie? ?rodkw spo?ecznego przekazu, ktre pozostaj?c w gestii o?rodkw P?nocy, nie zawsze nale?ycie uwzgl?dniaj? priorytety i problemy tych krajw, nie maj? poszanowania dla profilu ich kultur . W ten sam sposb biskupi Azji podkre?lili zewn?trzne wp?ywy wywierane na kultury azjatyckie. Pojawiaj? si? nowe formy zachowania jako rezultat nadmiernego wp?ywu ?rodkw masowego przekazu. [] W rezultacie negatywne aspekty mediw i przemys?u rozrywkowego zagra?aj? tradycyjnym warto?ciom.

 

63. Wiara katolicka wielu narodw staje dzi? wobec wyzwania, jakim jest rozprzestrzenianie si? nowych ruchw religijnych sk?aniaj?cych si? do fundamentalizmu oraz innych, ktre wydaj? si? proponowa? duchowo?? bez Boga. Z jednej strony jest to wynik ludzkiej reakcji wobec spo?ecze?stwa materialistycznego, konsumistycznego i indywidualistycznego, a z drugiej wykorzystania biedy ludno?ci ?yj?cej na peryferiach i w ubogich rejonach, staraj?cej si? prze?y? po?rd wielkiego ludzkiego cierpienia i szukaj?cej natychmiastowych rozwi?za? dla swych potrzeb. Wspomniane ruchy religijne, charakteryzuj?ce si? subteln? penetracj?, po?rd panosz?cego si? indywidualizmu wype?niaj? pustk? pozostawion? przez sekularystyczny racjonalizm. Z drugiej strony musimy przyzna?, ?e je?li cz??? naszych ochrzczonych ludzi nie do?wiadcza swojej przynale?no?ci do Ko?cio?a, spowodowane jest to tak?e przez pewne ma?o go?cinne struktury i klimat w niektrych naszych parafiach i wsplnotach, albo przez biurokratyczn? postaw?, aby odpowiedzie? na zwyk?e lub z?o?one problemy ?ycia naszych ludw. W wielu miejscach aspekt administracyjny bierze gr? nad duszpasterskim, jak rwnie? sakramentalizacja bez innych form ewangelizacji.


64. Proces sekularyzacji zmierza do sprowadzania wiary do prywatnego i wewn?trznego kr?gu. Ponadto, neguj?c wszelk? transcendencj?, spowodowa? on wzrastaj?c? deformacj? etyczn?, os?abienie poczucia grzechu osobistego i spo?ecznego oraz stopniowy wzrost relatywizmu, co powoduje ogln? dezorientacj?, zw?aszcza w okresie dojrzewania i m?odo?ci, tak bardzo nara?onym na zranienie przez zmiany. Jak s?usznie zauwa?aj? biskupi Stanw Zjednoczonych Ameryki, podczas gdy Ko?ci? podkre?la istnienie obiektywnych norm moralnych, obowi?zuj?cych wszystkich, znajduj? si? ludzie przedstawiaj?cy to nauczanie jako niesprawiedliwe, czyli sprzeczne z podstawowymi prawami cz?owieka. Tego rodzaju argumentacja powi?zana jest zwykle z pewn? form? relatywizmu moralnego, a tak?e idzie w parze, nie bez braku spjno?ci, z zaufaniem do absolutnych praw jednostki. W tej perspektywie postrzega si? Ko?ci?, jak gdyby promowa? szczeglne uprzedzenie i miesza? si? w indywidualn? wolno?? . ?yjemy w spo?ecze?stwie informatycznym, dostarczaj?cym nam chaotycznie danych, wszystkich na tym samym poziomie, i w ko?cu prowadzi to nas do straszliwej powierzchowno?ci w chwili postawienia kwestii moralnych. W rezultacie potrzebna jest edukacja ucz?ca krytycznego my?lenia i ofiaruj?ca drog? dojrzewania w warto?ciach.


65. Pomimo ca?ego pr?du sekularyzmu ogarniaj?cego spo?ecze?stwo, w wielu krajach - tak?e tam, gdzie chrze?cija?stwo stanowi mniejszo?? - Ko?ci? katolicki jest instytucj? wiarygodn? wobec opinii publicznej, godn? zaufania w sprawach dotycz?cych dziedziny solidarno?ci i troski o najbardziej potrzebuj?cych. Przy wielokrotnie powtarzaj?cych si? okazjach s?u?y? on jako mediator w rozwi?zaniu problemw dotycz?cych pokoju, zgody, ?rodowiska, obrony ?ycia, praw cz?owieka i praw cywilnych itp. A jak?e wielki jest wk?ad szk? i uniwersytetw katolickich w ca?ym ?wiecie! Bardzo dobrze, ?e tak jest. Ale kosztuje nas pokazanie, ?e gdy mwimy o innych sprawach budz?cych mniejszy odbir publiczny, czynimy to przez wierno?? tym samym przekonaniom co do godno?ci osoby ludzkiej i dobra wsplnego.

 

66. Rodzina przechodzi g??boki kryzys kulturowy, podobnie jak wszystkie wsplnoty oraz wi?zi spo?eczne. W przypadku rodziny krucho?? wi?zi staje si? szczeglnie powa?na, poniewa? chodzi o podstawow? komrk? spo?ecze?stwa, o miejsce, gdzie cz?owiek uczy si? wsp??ycia w r?norodno?ci i przynale?no?ci do innych i gdzie rodzice przekazuj? dzieciom wiar?. Istnieje sk?onno??, by widzie? ma??e?stwo jako czyst? form? uczuciowej gratyfikacji, ktr? mo?na ustanowi? w jakikolwiek sposb oraz zmieni? zale?nie od wra?liwo?ci ka?dego. Jednak?e nieodzowny wk?ad ma??e?stwa w ?ycie spo?eczne przekracza poziom uczuciowo?ci i potrzeb dotycz?cych pary. Jak nauczaj? francuscy biskupi, nie rodzi si? ono z mi?osnego uczucia, z definicji ulotnego, lecz z g??bi zobowi?zania przyj?tego przez ma??onkw, ktrzy zgadzaj? si?, by wej?? w ca?kowit? wsplnot? ?ycia.

 

67. Postmodernistyczny i zglobalizowany indywidualizm sprzyja stylowi ?ycia os?abiaj?cego wzrost i stabilno?? wi?zi mi?dzy osobami i deformuj?cego wi?zi rodzinne. Dzia?alno?? duszpasterska powinna jeszcze lepiej pokaza?, ?e relacja z naszym Ojcem wymaga i zach?ca do komunii, ktra uzdrawia, promuje i umacnia wi?zi mi?dzyludzkie. Podczas gdy w ?wiecie, zw?aszcza w niektrych krajach, wybuchaj? w r?nych formach wojny i starcia, my chrze?cijanie podkre?lamy potrzeb? uznania drugiego cz?owieka, leczenia ran, budowania mostw, zacie?niania relacji i pomagania, by jeden drugiego nosi? brzemiona (por. Ga 6, 2). Z drugiej strony dzisiaj rodzi si? wiele form stowarzysze? dla obrony praw i osi?gania szlachetnych celw. W ten sposob ujawnia si? pragnienia uczestnictwa wielu obywateli, chc?cych by? budowniczymi spo?ecznego i kulturowego post?pu.


Wyzwanie inkulturacji wiary


68. Chrze?cija?ska tkanka niektrych narodw - szczeglnie zachodnich - stanowi ?yw? rzeczywisto??. Znajdujemy tu, zw?aszcza w?rd najbardziej potrzebuj?cych, moraln? rezerw? strzeg?c? warto?ci prawdziwego humanizmu chrze?cija?skiego. Spojrzenie wiary na rzeczywisto?? nie mo?e zapomnie? o uznaniu tego, co sieje Duch ?wi?ty. Oznacza?aby ona brak ufno?ci w Jego wolne i hojne dzia?anie my?l o tym, ?e nie ma prawdziwych warto?ci tam, gdzie znaczna cz??? ludno?ci otrzyma?a Chrzest i na r?ne sposoby wyra?a swoj? wiar? i bratersk? solidarno??. Trzeba tutaj dostrzec co? wi?cej ni? ziarna S?owa, uznaj?c, ?e chodzi o autentyczn? wiar? katolick?, maj?c? w?asne sposoby wyrazu i przynale?no?ci do Ko?cio?a. Nie jest rzecz? w?a?ciw? ignorowanie decyduj?cej wagi, jak? ma kultura naznaczona wiar?, poniewa? ta ewangelizowana kultura, niezale?nie od jej ogranicze?, posiada o wiele wi?cej zasobw od zwyk?ej sumy wierz?cych wystawionych na ataki obecnego sekularyzmu. Ewangelizowana ludowa kultura zawiera warto?ci wiary i solidarno?ci, ktre mog? spowodowa? rozwj bardziej sprawiedliwego i wierz?cego spo?ecze?stwa, oraz posiada szczegln? m?dro??, ktr? nale?y uzna? spojrzeniem pe?nym wdzi?czno?ci.

 

69. Istnieje nagl?ca potrzeba ewangelizowania kultur, by inkulturowa? Ewangeli?. W krajach o tradycji chrze?cija?skiej b?dzie chodzi?o o towarzyszenie, troszczenie si? i umacnianie istniej?cego ju? bogactwa, natomiast w krajach o innych tradycjach religijnych lub g??boko zsekularyzowanych b?dzie chodzi?o o sprzyjanie nowym procesom ewangelizacji kultury, chocia? zak?adaj? projekty na d?u?sz? miar?. Nie mo?emy jednak ignorowa?, ?e zawsze chodzi o wezwanie do wzrostu. Ka?da kultura i ka?da grupa spo?eczna potrzebuje oczyszczenia i dojrzewania. W przypadku ludowych kultur katolickiej ludno?ci, mo?emy uzna? niektre s?abo?ci, ktre powinny by? jeszcze uzdrowione przez Ewangeli?: nadmierna dominacja m??czyzny (machismo), alkoholizm, przemoc domowa, znikome uczestnictwo w Eucharystii, fatalistyczne lub zabobonne wierzenia, sk?aniaj?ce do uciekania si? do czarw itp. Ale w?a?nie pobo?no?? ludowa jest najlepszym punktem wyj?cia do ich uzdrowienia i wyzwolenia.

 

70. Jest tak?e prawd?, ?e czasem akcent, bardziej ni? na pobo?no?? chrze?cija?sk?, k?adzie si? na zewn?trzne formy tradycji niektrych grup, albo na domniemane objawienia prywatne, ktre si? absolutyzuje. Istnieje pewien rodzaj chrze?cija?stwa sk?adaj?cego si? z dewocji w?a?ciwej dla pewnego indywidualnego i sentymentalnego prze?ywania wiary, ktre w rzeczywisto?ci nie odpowiada autentycznej pobo?no?ci ludowej. Niektrzy propaguj? te formy, nie troszcz?c si? o promocj? spo?eczn? oraz formacj? wiernych, a w pewnych przypadkach czyni? to dla uzyskania zyskw materialnych lub pewnej w?adzy nad innymi. Nie mo?emy rwnie? ignorowa?, ?e w ostatnich dziesi?cioleciach nast?pi?o za?amanie w pokoleniowym przekazie wiary chrze?cija?skiej w?rd ludu katolickiego. Nie mo?na zaprzeczy?, ?e wielu czuje si? rozczarowanych i przestaje uto?samia? si? z tradycj? katolick?, ?e wzrasta liczba rodzicw, ktrzy nie chrzcz? dzieci i nie ucz? ich modlitwy, a tak?e istnieje pewne odej?cie do innych wsplnot wiary. Oto niektre przyczyny tego za?amania: brak przestrzeni dialogu w rodzinie, wp?yw ?rodkw przekazu, relatywistyczny subiektywizm, niepohamowany konsumizm nakr?caj?cy rynek, brak towarzyszenia duszpasterskiego najbardziej ubogim, brak serdecznego przyj?cia w naszych instytucjach oraz nasza trudno?? w przywrceniu mistycznego przyj?cia wiary w r?norodnej scenerii religijnej.


Wyzwanie urbanistycznych kultur


71. Jeruzalem Nowe, Miasto ?wi?te (Ap 21, 2-4) stanowi cel, do ktrego zmierza ca?a ludzko??. Interesuj?ce jest, co mwi nam Objawienie, ?e pe?nia ludzko?ci i dziejw urzeczywistnia si? w mie?cie. Potrzebujemy przyj?? miasto, bior?c za punkt wyj?cia kontemplatywne spojrzenie, czyli spojrzenie wiary, odkrywaj?ce Boga, ktry mieszka w swoich domach, na swoich ulicach, na swoich placach. Obecno?? Bo?a towarzyszy szczeremu poszukiwaniu, jakie podejmuj? osoby i grupy, aby znale?? oparcie i sens dla swego ?ycia. On ?yje po?rd obywateli, krzewi?c solidarno??, braterstwo, pragnienie dobra, prawdy i sprawiedliwo?ci. Tej obecno?ci nie powinno si? tworzy?, lecz odkrywa? j?, ods?ania?. Bg nie ukrywa si? przed tymi, ktrzy Go szukaj? szczerym sercem, chocia? czyni? to po omacku, w sposb niewyra?ny i rozproszony.

 

72. W mie?cie aspekt religijny wyra?a si? w r?nych stylach ?ycia, w zwyczajach zwi?zanych z poczuciem czasu, terytorium oraz relacji, i r?ni si? od stylu ludno?ci wiejskiej. W ?yciu codziennym obywatele bardzo cz?sto walcz?, by prze?y?, i w tej walce kryje si? g??boki sens egzystencji, powi?zany zwykle z g??bokim sensem religijnym. Powinni?my kontemplowa? go, aby doj?? do dialogu podobnego do tego, jaki Pan przeprowadzi? z Samarytank? przy studni, gdzie stara?a si? ugasi? pragnienie (por. J 4, 7-26).

 

73. Nowe kultury rodz? si? nadal na ogromnych obszarach ludzko?ci, gdzie chrze?cijanin nie jest ju? promotorem lub twrc? sensu, natomiast otrzymuje od nich inne j?zyki, symbole, przes?ania i wzorce, ofiaruj?ce nowe orientacje ?ycia, cz?sto sprzeczne z Ewangeli? Jezusa. Nieznana dotychczas kultura pulsuje i projektowana jest w miastach. Synod stwierdzi?, ?e dzisiaj przemiany tych wielkich obszarw i kultura, jak? wyra?aj?, stanowi? uprzywilejowane miejsce dla nowej ewangelizacji . Wymaga to wyobra?enia sobie nowych przestrzeni modlitwy i komunii z nowymi cechami charakterystycznymi, bardziej poci?gaj?cymi i znacz?cymi dla ludno?ci miejskiej. ?rodowiskom wiejskim z racji wp?ywu ?rodkw masowego przekazu nie s? obce te kulturowe przemiany, dokonuj?ce tak?e znacz?cych zmian w ich sposobie ?ycia.

 

74. Konieczna staje si? ewangelizacja, ktra rzuci?aby ?wiat?o na nowe sposoby kontaktu z Bogiem, z innymi lud?mi i ze ?rodowiskiem i ktra odbudowa?aby fundamentalne warto?ci. Trzeba doj?? tam, gdzie kszta?tuj? si? nowe przes?ania i wzorce, dotrze? ze S?owem Bo?ym do najg??bszych zakamarkw miasta. Nie mo?na zapomina?, ?e miasto jest ?rodowiskiem wielokulturowym. W wielkich miastach mo?na zauwa?y? przestrzenie, w ktrych ludzie podzielaj? to samo marzenie o ?yciu i podobne marzenia, tworz? grupy, na terytoriach kulturowych, w niewidzialnych miastach. Przer?ne formy kulturowe wsp?istniej? obok siebie, ale wielokrotnie uciekaj? si? do praktyk segregacji i przemocy. Ko?ci? powo?any jest do podj?cia pos?ugi trudnego dialogu. Z drugiej strony s? mieszka?cy otrzymuj?cy odpowiednie ?rodki dla rozwoju ?ycia osobistego i rodzinnego, ale jest bardzo wielu nie-mieszka?cw, w po?owie mieszka?cw albo resztek miejskich. Miasto wytwarza pewien rodzaj sta?ej dwuznaczno?ci, poniewa? podczas gdy ofiaruje swoim mieszka?com niesko?czone mo?liwo?ci, wy?aniaj? si? tak?e liczne trudno?ci dla pe?nego rozwoju ?ycia wielu innych. Sprzeczno?? ta rodzi dotkliwe cierpienia. W wielu cz??ciach ?wiata miasta staj? si? scen? masowych protestw, gdzie tysi?ce mieszka?cw domagaj? si? wolno?ci, uczestnictwa, sprawiedliwo?ci i wysuwaj? r?ne ??dania, ktrych - je?li nie s? odpowiednio zinterpretowane - nie mo?na b?dzie uciszy? si??.

 

75. Nie mo?emy ignorowa?, ?e w miastach ?atwo kwitnie handel narkotykami i lud?mi, wykorzystywanie i wyzysk m?odocianych, porzucanie osb starszych i chorych, r?ne formy korupcji i przest?pstw. Jednocze?nie to, co mog?oby stanowi? cenn? przestrze? spotkania i solidarno?ci, cz?sto zamienia si? w miejsce ucieczki i wzajemnego braku zaufania. Domy i dzielnice buduj? si? bardziej dla izolacji i ochrony, ni? po to, ?eby ??czy? i integrowa?. G?oszenie Ewangelii b?dzie stanowi? baz? do przywrcenia godno?ci ludzkiego ?ycia w tych kontekstach, poniewa? Jezus chce da? w miastach ?ycie w obfito?ci (por. J 10, 10). Proponowany przez Ewangeli? jednoznaczny i pe?ny sens ?ycia ludzkiego jest najlepszym ?rodkiem zaradczym na choroby miasta, chocia? powinni?my bra? pod uwag?, ?e jednolity, sztywny program i styl ewangelizacji nie s? stosowne dla tej rzeczywisto?ci. Jednak?e dog??bne prze?ywanie tego, co ludzkie, i pe?ne podj?cie wyzwa? jako zaczyn ?wiadectwa w jakiejkolwiek kulturze, w jakimkolwiek mie?cie, czyni lepszym chrze?cijanina i ubogaca miasto.


II. Pokusy zaanga?owanych w duszpasterstwo


76. Poczuwam si? do ogromnej wdzi?czno?ci za zaanga?owanie wszystkich, ktrzy pracuj? w Ko?ciele. Nie chcia?bym zatrzyma? si? teraz na przedstawieniu dzia?alno?ci r?nych pracownikw w duszpasterstwie, od biskupw a? po najbardziej pokorn? i ukryt? s?u?b? ko?cieln?. Wola?bym raczej zastanowi? si? nad wyzwaniami, jakim wszyscy oni musz? stawi? czo?o w kontek?cie zglobalizowanej kultury. Musz? jednak przede wszystkim powiedzie? gwoli sprawiedliwo?ci, ?e wk?ad Ko?cio?a do wsp?czesnego ?wiata jest olbrzymi. Nasz bl i nasz wstyd za grzechy niektrych cz?onkw Ko?cio?a, i za nasze w?asne, nie powinny prowadzi? do zapomnienia, jak wielu chrze?cijan daje ?ycie z mi?o?ci. Pomagaj? ludziom w leczeniu lub umieraniu w pokoju w pozbawionych ?rodkw szpitalach albo towarzysz? osobom zniewolonym przez r?ne uzale?nienia w najbardziej ubogich miejscach ziemi, troszcz? si? o edukacj? dzieci i m?odzie?y albo o starsze osoby opuszczone przez wszystkich, lub staraj? si? przekazywa? warto?ci w nieprzyjaznych ?rodowiskach, albo po?wi?caj? si? na wiele innych sposobw ukazuj?cych niezmierzon? mi?o?? do ludzko?ci, jak? natchn?? nas Bg, ktry sta? si? cz?owiekiem. Dzi?kuj? za pi?kny przyk?ad, jaki mi daje tylu chrze?cijan ofiaruj?cych z rado?ci? swoje ?ycie i czas. ?wiadectwo to ubogaca mnie i podtrzymuje w moim osobistym d??eniu do przezwyci??enia egoizmu, by si? jeszcze bardziej po?wi?ci?.

 

77. Pomimo to, jako dzieci tej epoki, wszyscy pozostajemy w jakiej? mierze pod wp?ywem obecnej zglobalizowanej kultury, ktra chocia? ukazuje nam warto?ci i nowe mo?liwo?ci, mo?e nas tak?e ogranicza?, warunkowa?, a nawet doprowadzi? do choroby. Uznaj?, ?e powinni?my stworzy? odpowiednie przestrzenie dla dostarczenia motywacji i uzdrowienia zaanga?owanych w duszpasterstwo, miejsca dla odnowy w?asnej wiary w ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego Jezusa, dla podzielenia si? w?asnymi najg??bszymi pytaniami i codziennymi troskami, do g??bokiego i przeprowadzonego wed?ug ewangelicznych kryteriw rozeznania dotycz?cego w?asnego ?ycia i do?wiadczenia, by ukierunkowa? w stron? dobra i pi?kna w?asne wybory osobiste i spo?eczne . Jednocze?nie pragn? zwrci? uwag? na niektre pokusy, na jakie zw?aszcza dzisiaj nara?eni s? zaanga?owani w duszpasterstwie.


"Tak" dla wyzwania duchowo?ci misyjnej


78. Dzisiaj mo?na zauwa?y? u wielu zaanga?owanych w duszpasterstwie, rwnie? u osb konsekrowanych, przesadne zatroskanie o osobiste przestrzenie autonomii i odpr??enia, prowadz?ce do prze?ywania w?asnych zada? jako czystego dodatku do ?ycia, tak jakby nie stanowi?y one cz??ci w?asnej to?samo?ci. Jednocze?nie ?ycie duchowe myli si? z niektrymi momentami religijnymi przynosz?cymi pewn? ulg?, ale nie prowadz?cymi do spotkania z innymi, do zaanga?owania w ?wiecie, do pasji ewangelizowania. I tak, u wielu zaanga?owanych w ewangelizacj?, chocia?by si? modlili, mo?na spotka? nadmierny indywidualizm, pewien kryzys to?samo?ci oraz spadek gorliwo?ci. To trzy defekty, ktre si? nawzajem wspieraj?.

 

79. Kultura medialna i niektre ?rodowiska intelektualne przekazuj? niekiedy wyra?n? nieufno?? wobec przes?ania Ko?cio?a oraz pewne rozczarowanie. W konsekwencji wielu zaanga?owanych w duszpasterstwie, chocia? si? modl?, pog??biaj? w sobie pewien rodzaj kompleksu ni?szo?ci, prowadz?cy ich do relatywizowania lub ukrywania swojej chrze?cija?skiej to?samo?ci i przekona?. Tworzy si? wtedy b??dne ko?o, poniewa? w ten sposb nie s? zadowoleni z tego, kim s? i z tego, co robi?, nie uto?samiaj? si? z misj? ewangelizacyjn?, a to os?abia zaanga?owanie. Ko?czy si? to tym, ?e grzebi? rado?? z misji w pewnego rodzaju obsesji, by by? jak wszyscy inni i mie? to, co inni posiadaj?. W ten sposb zadanie ewangelizacji jest prowadzone na si?? i po?wi?caj? si? mu z niewielkim wysi?kiem i w ograniczonym czasie.

 

80. W osobach zaanga?owanych w duszpasterstwo, oprcz duchowego stylu lub szczeglnego sposobu my?lenia pog??bia si? relatywizm ?yciowy, jeszcze bardziej niebezpieczny od relatywizmu doktrynalnego. Zwi?zany jest on z najg??bszymi i szczerymi wyborami, okre?laj?cymi sposb ?ycia. Ten praktyczny relatywizm polega na dzia?aniu, jakby Bg nie istnia?, na decydowaniu, jakby nie istnieli ubodzy, na marzeniach, jakby inni nie istnieli, na pracowaniu tak, jakby nie istnieli ci, ktrzy jeszcze nie otrzymali or?dzia. Warto zauwa?y? fakt, ?e nawet dysponuj?cy pozornie solidnymi przekonaniami doktrynalnymi i duchowymi, cz?sto przyjmuj? styl ?ycia prowadz?cy do zapewnienia sobie bezpiecze?stwa materialnego, do zdobywania w?adzy i ludzkiej chwa?y osi?ganych w jakikolwiek sposb, zamiast da? ?ycie za innych w misji. Nie pozwlmy si? okrada? z misyjnego entuzjazmu!


"Nie" dla egoistycznej acedii


81. Podczas gdy bardziej potrzebujemy misyjnego dynamizmu, przynosz?cego sl i ?wiat?o, wielu ?wieckich boi si?, ?e kto? zaprosi ich do podj?cia zadania apostolskiego, i stara si? uwolni? od jakiegokolwiek zaanga?owania, ktre mog?oby pozbawi? ich wolnego czasu. Dzi?, na przyk?ad, sta?o si? rzecz? bardzo trudn? znalezienie przygotowanych katechistw dla parafii, gotowych spe?nia? to zadanie przez lata. Ale to samo dzieje si? z kap?anami, ktrzy obsesyjnie s? zatroskani o swj wolny czas. Zwi?zane jest to cz?sto z faktem, ?e osoby odczuwaj? nagl?c? potrzeb? zachowania swojej przestrzeni autonomii, tak jakby zadanie ewangelizacji by?o niebezpieczn? trucizn?, a nie radosn? odpowiedzi? na mi?o?? Bo??, wzywaj?c? nas do misji i czyni?c? nas osobami spe?nionymi i przynosz?cymi owoce. Niektrzy stawiaj? opr, by dog??bnie zasmakowa? w misji i ogarni?ci s? parali?uj?c? acedi?.

 

82. Problemem nie zawsze jest nadmiar aktywno?ci, lecz przede wszystkim dzia?alno?? prze?ywana ?le, bez odpowiedniej motywacji, bez duchowo?ci przenikaj?cej dzia?anie i czyni?cej je upragnionym. Sprawia to, ?e obowi?zki m?cz? ponad granice rozs?dku, a czasem prowadz? do choroby. Nie chodzi o pe?en pogody trud, lecz o trud uci??liwy, niedaj?cy zadowolenia i ostatecznie nieakceptowany. Ta duszpasterska acedia mo?e mie? r?ne przyczyny. Niektrzy popadaj? w ni?, poniewa? podtrzymuj? projekty nie do zrealizowania i nie prze?ywaj? ch?tnie tego, co mogliby spokojnie robi?. Inni dlatego, poniewa? nie akceptuj? trudnej ewolucji procesw i chc?, aby wszystko spad?o z nieba. Jeszcze inni, poniewa? przywi?zuj? si? do niektrych projektw lub snw o sukcesie, podtrzymywanych swoj? pr?no?ci?. Inni, poniewa? stracili realny kontakt z lud?mi w odpersonalizowanym duszpasterstwie, prowadz?cym do zwracania wi?kszej uwagi na organizacj? ni? na ludzi, tak ?e bardziej entuzjazmuj? si? planem drogi ni? sam? drog?. Jeszcze inni popadaj? w acedi?, poniewa? nie umiej? czeka? i chc? panowa? nad rytmem ?ycia. Dzisiejsze gor?czkowe pragnienie osi?gni?cia natychmiastowych wynikw sprawia, ?e zaanga?owani w duszpasterstwie nie znosz? ?atwo poczucia jakich? sprzeczno?ci, widocznej pora?ki, krytyki, krzy?a.

 

83. Taki kszta?t przybiera najwi?ksze zagro?enie, jakim jest szary pragmatyzm codziennego ?ycia Ko?cio?a, w ktrym pozornie wszystko postepuje normalnie, podczas gdy w rzeczywisto?ci wiara si? wyczerpuje i stacza w miernot? . Rozwija si? psychologia grobu, ktra stopniowo zamienia chrze?cijan w muzealne mumie. Rozczarowani rzeczywisto?ci?, Ko?cio?em i samymi sob?, prze?ywaj? nieustann? pokus? przywi?zania do s?odkawego smutku, bez nadziei, ktry opanowuje serce jako najt??szy z eliksirw z?ego ducha . Powo?ani do o?wiecania i komunikowania ?ycia, w ko?cu ulegaj? fascynacji rzeczami rodz?cymi jedynie ciemno?? i znu?enie oraz os?abiaj?cymi dynamizm apostolski. Ze wzgl?du na to wszystko pozwalam sobie podkre?li? z naciskiem: nie pozwlmy si? okrada? z rado?ci ewangelizacji!


"Nie" dla ja?owego pesymizmu


84. Rado?? Ewangelii jest tym, czego nic i nikt nie zdo?a nam odebra? (por. J 16, 22). Choroby wsp?czesnego ?wiata oraz Ko?cio?a nie powinny stanowi? wymwki, by zmniejszy? nasze zaanga?owanie i nasz zapa?. Traktujmy je jako wyzwania, by wzrasta?. Ponadto, spojrzenie wiary zdolne jest rozpozna? ?wiat?o, ktre Duch ?wi?ty zawsze wnosi po?rd mrokw, nie zapominaj?c, ?e gdzie [...] wzmg? si? grzech, tam jeszcze obficiej rozla?a si? ?aska (Rz 5, 2). Nasza wiara wezwana jest, by dostrzec wino, w ktre mo?e by? przemieniona woda, i odkry? ziarno rosn?ce po?rd k?kolu. Po pi??dziesi?ciu latach od Soboru Watyka?skiego II, nawet je?li do?wiadczamy blu z powodu n?dzy naszej epoki i dalecy jeste?my od naiwnego optymizmu, wi?kszy realizm nie powinien oznacza? mniejszej ufno?ci do Ducha ani mniejszej hojno?ci. W tym sensie mo?emy powrci? do wys?uchania s?w b?ogos?awionego Jana XXIII z pami?tnego dnia 11 pa?dziernika 1962 r.:


Nie bez obrazy dla naszych uszu, docieraj? do nas g?osy niektrych, ktrzy chocia? zapaleni gorliwo?ci? do religii, oceniaj? jednak fakty bez dostatecznej obiektywno?ci i roztropnego s?du. W obecnych warunkach spo?ecze?stwa ludzkiego nie s? zdolni widzie? nic innego, jak tylko ruiny i k?opoty. [] Wydaje nam si?, ?e powinni?my si? zdecydowanie odci?? od tych prorokw nieszcz???, g?osz?cych co najgorsze, tak jakby bliski ju? by? koniec ?wiata. W obecnym momencie historycznym, w ktrym ludzko?? wydaje si? wkracza? w nowy porz?dek rzeczy, trzeba raczej dostrzega? tajemnicze plany Bo?ej Opatrzno?ci, urzeczywistniaj?ce si? kolejno dzi?ki dzia?alno?ci ludzi, a cz?sto wykraczaj?ce poza ich oczekiwania i z m?dro?ci? rozporz?dzaj?ce wszystkim, nawet przez niesprzyjaj?ce ludzkie wydarzenia, dla dobra Ko?cio?a .

 

85. Jedn? z najpowa?niejszych pokus t?umi?cych zapa? i odwag? jest poczucie przegranej, przemieniaj?ce nas w niezadowolonych i rozczarowanych pesymistw o pos?pnej twarzy. Nikt nie mo?e podj?? walki, je?li nie wierzy w zwyci?stwo. Kto zaczyna bez ufno?ci, straci? wcze?niej po?ow? bitwy i zakopuje w?asne talenty. Nawet z bolesn? ?wiadomo?ci? w?asnej krucho?ci trzeba kroczy? naprzd i nie poddawa? si? oraz przypomina? sobie to, co Pan powiedzia? do ?w. Paw?a: Wystarczy ci mojej ?aski. Moc bowiem w s?abo?ci si? doskonali (2 Kor 12, 9). Chrze?cija?ski triumf jest zawsze krzy?em, ale krzy?em, ktry jednocze?nie jest sztandarem zwyci?stwa, ktry si? wznosi z waleczn? czu?o?ci? przeciw napa?ciom z?a. Z?y duch przegranej jest bratem pokusy oddzielenia przed czasem ziarna od k?kolu, produktem l?kliwego i egocentrycznego zniech?cenia.

 

86. Jest rzecz? oczywist?, ?e w niektrych miejscach dosz?o do duchowego pustynnienia, b?d?cego owocem projektu spo?ecze?stw, ktre pragn? budowa? si? bez Boga albo ktre niszcz? swoje chrze?cija?skie korzenie. Tam ?wiat chrze?cija?ski staje si? ja?owy i wyczerpuje si? jak nadmiernie wykorzystywana ziemia, przemieniaj?ca si? w piasek . W krajach tych gwa?towny opr przeciw chrze?cija?stwu zobowi?zuje chrze?cijan do prze?ywania swojej wiary niemal w ukryciu na ziemi, ktr? kochaj?. To inna forma pustyni, bardzo bolesna. Rwnie? w?asna rodzina lub w?asne miejsce pracy mog? sta? si? tym wyja?owionym ?rodowiskiem, gdzie nale?y zachowa? wiar? i stara? si?, by ni? promieniowa?. Ale w?a?nie wychodz?c od do?wiadczenia tej pustyni, od tej pustki, mo?emy odkry? na nowo rado?? wiary, jej ?yciowe znaczenie dla nas, m??czyzn i kobiet. Na pustyni odkrywa si? warto?? tego, co jest niezb?dne do ?ycia; i tak we wsp?czesnym ?wiecie istniej? niezliczone znaki pragnienia Boga, ostatecznego sensu ?ycia, cz?sto wyra?ane w formie ukrytej czy negatywnej. Na pustyni trzeba nade wszystko ludzi wiary, ktrzy swym w?asnym ?yciem wskazuj? drog? ku Ziemi Obiecanej i w ten sposb uobecniaj? nadziej? . W ka?dym wypadku, w tych okoliczno?ciach jeste?my wezwani, by by? osobami-amforami, by da? pi? innym. Niekiedy amfora przekszta?ca si? w ci??ki krzy?, ale w?a?nie na Krzy?u Pan, przebity, odda? si? nam jako ?rd?o wody ?ywej. Nie pozwlmy si? okra?? z nadziei!


"Tak" dla nowych relacji stworzonych przez Jezusa Chrystusa


87. Dzisiaj, gdy sieci i narz?dzia komunikacji ludzkiej osi?gn??y nies?ychany rozwj, stajemy przed wyzwaniem, by odkry? i przekaza? mistyk? ?ycia razem, wymieszania si?, spotkania, wzi?cia za r?k?, wzajemnego oparcia, uczestnictwa w tej nieco chaotycznej masie, ktra mo?e zamieni? si? w prawdziwe do?wiadczenie braterstwa, w solidn? karawan?, w ?wi?te pielgrzymowanie. W ten sposb wi?ksze mo?liwo?ci komunikacji zamieni? si? w wi?ksze mo?liwo?ci spotkania i solidarno?ci mi?dzy wszystkimi. Gdyby?my mogli i?? t? drog?, by?oby to rzecz? tak dobr?, tak uzdrawiaj?c?, tak wyzwalaj?c?, tak bardzo rodz?c? nadziej?! Dobrze jest wyj?? poza siebie, by przy??czy? si? do innych. Zamkni?cie si? w sobie oznacza kosztowanie gorzkiej trucizny osamotnienia, a ludzko?? traci wtedy z ka?dym egoistycznym wyborem, jakiego dokonujemy.

 

88. Idea? chrze?cija?ski b?dzie zach?ca? zawsze do przezwyci??enia podejrzenia, sta?ej nieufno?ci, obawy przed inwazj? ze strony innych, postaw obronnych, jakie narzuca nam dzisiejszy ?wiat. Wielu stara si? szuka? ucieczki przed innymi w swojej prywatnej wygodzie lub w ?cis?ym kr?gu najbli?szych, albo wyrzeka si? realizmu spo?ecznego wymiaru Ewangelii. Poniewa?, podobnie jak niektrzy, chcieliby Chrystusa czysto duchowego, bez cia?a i krzy?a, tak te? zamierzaj? utrzymywa? relacje mi?dzyludzkie za po?rednictwem sofistycznych aparatw, ekranw i systemw, ktre mog? dowolnie w??czy? i wy??czy?. Tymczasem Ewangelia zach?ca nas zawsze, by podejmowa? ryzyko spotkania z twarz? drugiego cz?owieka, z jego fizyczn? obecno?ci? stawiaj?c? pytania, z jego blem i jego pro?bami, z jego zara?liw? rado?ci?, stale rami? w rami?. Prawdziwa wiara w Syna Bo?ego, ktry przyj?? cia?o, jest nieod??czna od daru z siebie, od przynale?no?ci do wsplnoty, od s?u?by, od pojednania z cia?em innych. Syn Bo?y przez swoje wcielenie zach?ci? nas do rewolucji czu?o?ci.

 

89. Izolacja, b?d?ca pewn? wersj? immanentyzmu, mo?e si? wyrazi? w fa?szywej autonomii wykluczaj?cej Boga, ale mo?e ona jednak znale?? w religijno?ci pewn? form? duchowej konsumpcji dla swego chorobliwego indywidualizmu. Powrt do sacrum i poszukiwania duchowe, charakteryzuj?ce nasz? epok?, s? zjawiskami dwuznacznymi. Dzisiaj, bardziej ni? przed wyzwaniem ateizmu, stajemy przed wyzwaniem, by odpowiedzie? w?a?ciwie na pragnienie Boga u wielu ludzi, by nie starali si? ugasi? go przez wyobcowane propozycje, lub przez Jezusa bez cia?a i bez zaanga?owania si? na rzecz drugiego cz?owieka. Je?li nie znajd? oni w Ko?ciele duchowo?ci, ktra ich uzdrowi, wyzwoli, nape?ni ?yciem i pokojem i ktra jednocze?nie wezwie ich do solidarnej komunii i misyjnej p?odno?ci, zostan? w ko?cu oszukani przez propozycje, ktre nie humanizuj? i nie przynosz? chwa?y Bogu.

 

90. Formy w?a?ciwe religijno?ci ludowej s? wcielone, poniewa? wy?oni?y si? z wcielenia wiary chrze?cija?skiej w kultur? ludow?. Z tej racji zawieraj? one osobist? relacj? nie z harmonizuj?cymi energiami, lecz z Bogiem, z Jezusem Chrystusem, z Maryj?, z jakim? ?wi?tym. Maj? cia?o, maj? twarze. S? zdolne do wzmacniania mo?liwo?ci relacyjnych, a nie indywidualistycznych ucieczek. W innych kr?gach naszych spo?ecze?stw wzrasta powa?anie dla r?nych form duchowo?ci dobrobytu bez wsplnoty, dla teologii pomy?lno?ci bez braterskich zobowi?za?, albo dla subiektywnych do?wiadcze? bez twarzy, sprowadzaj?cych si? do immanentystycznego poszukiwania wewn?trznego.

 

91. Wa?nym wyzwaniem jest pokaza?, ?e rozwi?zanie nie polega nigdy na ucieczce od osobistej i anga?uj?cej relacji z Bogiem, ktra jednocze?nie anga?uje nas z innymi. Zdarza si? to dzisiaj, gdy wierni znajduj? sposb, by si? ukry? i znikn?? sprzed oczu innych, i gdy delikatnie uciekaj? z jednego miejsca na drugie, albo od jednego obowi?zku do drugiego, bez nawi?zywania g??bokich i sta?ych wi?zi: Imaginatio locorum et mutatio multos fefellit . To fa?szywy ?rodek zaradczy, powoduj?cy chorob? ducha, a czasem i cia?a. Jest rzecz? konieczn? pomc zrozumie?, ?e jedyna droga polega na spotkaniu si? z innymi, przyjmuj?c s?uszn? postaw?, doceniaj?c ich i przyjmuj?c jako towarzyszy drogi, bez wewn?trznych oporw. Jeszcze lepiej nauczy? si? odkrywa? Jezusa w twarzy innych, w ich g?osie, w ich pro?bach. Tak?e nauczy? si? ciepie?, obejmuj?c ukrzy?owanego Jezusa, gdy spotykamy si? z niesprawiedliw? agresj? lub niewdzi?czno?ci?, nie ulegaj?c nigdy zm?czeniu w wybieraniu braterstwa.

 

92. Na tym polega prawdziwe uzdrowienie, jako ?e sposb naszego odniesienia si? do innych, ktry rzeczywi?cie nas uzdrawia, a nie powoduje choroby, stanowi mistyczne, kontemplatywne braterstwo, umiej?ce spogl?da? na ?wi?t? wielko?? bli?niego, umiej?ce odkry? Boga w ka?dym cz?owieku, umiej?ce znosi? uci??liwo?ci ?ycia razem, trzymaj?c si? mi?o?ci Bo?ej, umiej?ce otworzy? serce na mi?o?? Bo??, by szuka? szcz??cia innych, tak jak szuka go ich dobry Ojciec. W?a?nie w tych czasach, a tak?e tam, gdzie stanowi? ma?? trzdk? (?k 12, 32), uczniowie Pana powo?ani s? do ?ycia jako wsplnota, ktra jest sol? ziemi i ?wiat?em ?wiata (por. Mt 5, 13-16). S? powo?ani do dania ?wiadectwa o przynale?no?ci ewangelizuj?cej zawsze w nowy sposb . Nie pozwlmy si? okra?? ze wsplnoty!


"Nie" dla duchowej ?wiatowo?ci


93. Duchowa ?wiatowo??, kryj?ca si? za pozorami religijno?ci, a nawet mi?o?ci Ko?cio?a, polega na szukaniu chwa?y ludzkiej i osobistych korzy?ci zamiast chwa?y Pa?skiej. To Jezus zarzuca? faryzeuszom: Jak mo?ecie uwierzy?, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwa??, a nie szukacie chwa?y, ktra pochodzi od samego Boga? (J 5, 44). Chodzi o subtelny sposb szukania w?asnego po?ytku, a nie - Chrystusa Jezusa (Flp 2, 21). Przyjmuje ona wiele form, w zale?no?ci od typu osoby oraz warunkw, w jakich tkwi. Poniewa? ??czy si? ze staraniem o zachowanie pozorw, nie zawsze towarzysz? jej grzechy publiczne i na zewn?trz wszystko wydaje si? poprawne. Gdyby jednak przenikn??a do Ko?cio?a, by?oby to niesko?czenie bardziej bolesne ni? ca?a zwyk?a moralna ?wiatowo?? .

 

94. ?wiatowo?? ta mo?e si? umacnia? na dwa powi?zane ze sob? sposoby. Jednym z nich jest fascynacja gnostycyzmem, wiar? zamkni?t? w subiektywizmie, gdzie interesuje jedynie okre?lone do?wiadczenie albo seria rozumowa? i wiedzy, uwa?anych za przynosz?ce otuch? i o?wiecenie, ale gdzie podmiot ostatecznie zostaje zamkni?ty w immanencji swojego w?asnego rozumu lub swoich uczu?. Drugim jest zwracaj?cy si? ku sobie i prometejski neopelagianizm tych, ktrzy w ostateczno?ci licz? tylko na w?asne si?y i stawiaj? siebie wy?ej od innych, poniewa? zachowuj? okre?lone normy, albo poniewa? s? niewzruszenie wierni wobec pewnego katolickiego stylu z przesz?o?ci. Jest to domniemane bezpiecze?stwo doktrynalne lub dyscyplinarne, ktre otwiera pole dla narcystycznego i autorytarnego elitaryzmu, gdzie zamiast ewangelizowa?, analizuje si? i krytykuje innych i zamiast u?atwia? dost?p do ?aski, traci si? energi? na kontrolowanie. W obu przypadkach naprawd? nie interesuje ani Jezus Chrystus, ani inni. S? to przejawy antropocentrycznego immanentyzmu. Nie mo?na sobie wyobrazi?, ?eby z tych zredukowanych form chrze?cija?stwa mg? si? narodzi? autentyczny dynamizm ewangelizacyjny.

 

95. Ta mroczna ?wiatowo?? ujawnia si? w wielu pozornie przeciwstawnych postawach, ale z tym samym zamiarem dominowania w przestrzeni Ko?cio?a. U niektrych zauwa?a si? ostentacyjn? trosk? o liturgi?, o doktryn? i presti? Ko?cio?a, ale nie przejmuj? si? oni rzeczywistym wprowadzeniem Ewangelii w ?ycie Ludu Bo?ego i w konkretne potrzeby historii. W ten sposb ?ycie Ko?cio?a zamienia si? w kawa?ek muzeum albo jest udzia?em niewielu. U innych ta sama duchowa ?wiatowo?? kryje si? za fascynacj? mo?liwo?ciami ukazania zdobyczy spo?ecznych i politycznych lub w pr?no?ci zwi?zanej z zarz?dzaniem praktycznymi sprawami, albo w zachwycie nad dynamik? cenienia samego siebie i samorealizacji. Mo?e rwnie? wyra?a? si? w r?nych sposobach dostrzegania samego siebie jako uczestnika intensywnego ?ycia spo?ecznego pe?nego podr?y, zebra?, kolacji, przyj??. Mo?e tak?e przyjmowa? form? mened?erskiego funkcjonalizmu, pe?nego statystyk planowania i podsumowa?, gdzie g?wnym beneficjentem nie jest Lud Bo?y, lecz raczej Ko?ci? jako organizacja. W ka?dym wypadku pozbawiona jest piecz?ci wcielonego, ukrzy?owanego i zmartwychwsta?ego Chrystusa, zamyka si? w elitarnych grupach, nie wyrusza realnie na poszukiwanie stoj?cych z dala ani olbrzymich rzesz spragnionych Chrystusa. Nie ma ju? wi?cej ewangelicznego zapa?u, lecz opaczne za?ywanie przyjemno?ci z egocentrycznego samozadowolenia.

 

96. W tym kontek?cie umacnia si? pr?na chwa?a tych, ktrzy zadowalaj? si? posiadaniem jakiej? w?adzy i wol? by? raczej genera?ami pokonanych wojsk ni? zwyk?ymi ?o?nierzami nadal walcz?cego oddzia?u. Ile? razy marzymy o planach apostolskich ekspansjonistycznych, drobiazgowych i dobrze nakre?lonych, typowych dla przegranych genera?w! W ten sposb przekre?lamy nasz? histori? Ko?cio?a, ktra jest chwalebna jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, ?ycia sp?dzonego na s?u?bie, wytrwa?o?ci w ?mudnej pracy, poniewa? ka?da praca jest potem naszego czo?a. Tymczasem zabawiamy si? che?pliwie, rozmawiaj?c o tym, co si? powinno robi? - grzech powinno si? robi? - jako mistrzowie duchowi i eksperci duszpasterstwa, ktrzy daj? instrukcje, pozostaj?c na zewn?trz. Pobudzamy nasz? wyobra?ni? bez granic i tracimy kontakt z trudn? rzeczywisto?ci? naszego wiernego ludu.

 

97. Kto uleg? tej ?wiatowo?ci, spogl?da z wysoka i z daleka, odrzuca proroctwo braci, dyskwalifikuje stawiaj?cego mu pytania, podkre?la nieustannie b??dy innych i jest obsesyjny na punkcie wygl?du. Skierowa? swe serce ku zamkni?temu horyzontowi swojej immanencji oraz swoich interesw i w rezultacie nie wyci?ga nauki ze swoich grzechw ani nie jest prawdziwie otwarty na przebaczenie. Jest to straszliwa korupcja pod pozorem dobra. Nale?y jej unika?, kieruj?c Ko?ci? na drog? wyj?cia poza siebie, misji skoncentrowanej na Jezusie Chrystusie i zaanga?owania na rzecz ubogich. Niech Bg nas wybawi od Ko?cio?a ?wiatowego pod duchowymi i duszpasterskimi przykrywkami! T? dusz?c? ?wiatowo?? mo?na leczy?, kosztuj?c czystego powietrza Ducha ?wi?tego, uwalniaj?cego nas od pozostania skoncentrowanymi na nas samych, ukrytymi za religijn? fasad? pozbawion? Boga. Nie dajmy si? okra?? z Ewangelii!


"Nie" dla wojny mi?dzy nami


98. Ile? wojen w obr?bie Ludu Bo?ego i w r?nych wsplnotach! W dzielnicy, w miejscu pracy, ile? wojen z powodu zawi?ci i zazdro?ci, tak?e mi?dzy chrze?cijanami! Duchowa ?wiatowo?? prowadzi niektrych chrze?cijan do bycia na wojnie z innymi chrze?cijanami, ktrzy staj? na ich drodze szukania w?adzy, presti?u, przyjemno?ci lub materialnego zabezpieczenia. Ponadto niektrzy przestaj? ?y? serdeczn? przynale?no?ci? do Ko?cio?a, aby pog??bia? ducha sporu. Zamiast nale?e? do ca?ego Ko?cio?a z jego bogat? r?norodno?ci?, nale?? do tej czy innej grupy, czuj?cej si? jako odr?bna lub specjalna.

 

99. ?wiat rozdarty jest przez wojny i przemoc, lub zraniony rozpowszechnionym indywidualizmem dziel?cym ludzi i stawiaj?cym jednych przeciw drugim w celu osi?gni?cia w?asnego dobrobytu. W r?nych krajach wybuchaj? konflikty i stare podzia?y, ktre wydawa?y si? ju? cz??ciowo przezwyci??one. Pragn? szczeglnie poprosi? chrze?cijan ze wszystkich wsplnot ca?ego ?wiata o ?wiadectwo braterskiej komunii, ktre stanie si? poci?gaj?ce i o?wiecaj?ce. Oby wszyscy mogli podziwia?, jak troszczycie si? jedni o drugich, jak nawzajem dodajecie sobie odwagi i jak sobie towarzyszycie: Po tym wszyscy poznaj?, ?e?cie uczniami moimi, je?li b?dziecie si? wzajemnie mi?owali (J 13, 35). O to w?a?nie prosi? Jezus Ojca w gor?cej modlitwie: aby wszyscy stanowili jedno [...] w Nas [...], by ?wiat uwierzy? (J 17, 21). Uwaga na pokus? zazdro?ci! Jeste?my w tej samej ?odzi i zmierzamy do tego samego portu! Pro?my o ?ask? radowania si? z owocw innych, nale??cych do wszystkich.

 

100. Tym, ktrzy s? zranieni przez dawne podzia?y, trudno jest przyj??, ?e ich zach?camy do przebaczenia i pojednania, poniewa? uwa?aj?, ?e ignorujemy ich bl lub chcemy, by utracili swoj? pami?? i idea?y. Je?li jednak widz? ?wiadectwo wsplnot prawdziwie braterskich i pojednanych, jest to zawsze ?wiat?o, ktre poci?ga. Dlatego z tak? przykro?ci? widz?, jak w niektrych wsplnotach chrze?cija?skich, a nawet mi?dzy osobami konsekrowanymi, istniej? r?ne formy nienawi?ci, podzia?u, oszczerstwa, znies?awienia, zemsty, zazdro?ci, pragnienia narzucenia za wszelk? cen? w?asnych idei, a? do prze?ladowa?, wydaj?cych si? bezlitosnym polowaniem na czarownice. Kogo chcemy ewangelizowa? przez te postawy?

 

101. Pro?my Pana, aby da? nam zrozumie? prawo mi?o?ci. Jak dobrze jest posiada? to prawo! Jak dobrze jest mi?owa? si? nawzajem ponad wszystko! Tak, ponad wszystko! Do ka?dego z nas skierowane jest Paw?owe wezwanie: Nie daj si? zwyci??y? z?u, ale z?o dobrem zwyci??aj (Rz 12, 21). I jeszcze: W czynieniu dobra nie ustawajmy (Ga 6, 9). Wszyscy mamy sympatie i antypatie, i by? mo?e w tym momencie jeste?my w?ciekli na kogo?. Powiedzmy przynajmniej Panu: Panie, jestem w?ciek?y na tego, na t?. Prosz? Ci? za niego i za ni?. Modlitwa za osob?, ktra nas irytuje, jest pi?knym krokiem ku mi?o?ci i jest aktem ewangelizacji. Zrbmy to dzisiaj! Nie pozwlmy si? okra?? z idea?u mi?o?ci braterskiej!


Inne wyzwania ko?cielne


102. ?wieccy stanowi? olbrzymi? wi?kszo?? Ludu Bo?ego. W ich s?u?bie pozostaje mniejszo??: wy?wi?ceni szafarze. Wzros?a ?wiadomo?? to?samo?ci oraz misji ?wieckiego w Ko?ciele. Dysponujemy licznym laikatem, cho? nie wystarczaj?cym, z zakorzenionym poczuciem wsplnotowym i wielk? wierno?ci? zaanga?owaniu w mi?o??, katechez?, celebrowanie wiary. Ale u?wiadomienie sobie tej odpowiedzialno?ci laikatu, wyp?ywaj?cej z Chrztu i Bierzmowania, nie przejawia si? w ten sam sposb we wszystkich stronach. W niektrych wypadkach, poniewa? nie zostali uformowani, aby podj?? wa?n? odpowiedzialno??, w innych przypadkach nie znajduj?c miejsca w swoich Ko?cio?ach partykularnych, by si? wypowiedzie? i dzia?a?, z powodu nadmiernego klerykalizmu, pozostawiaj?cego ich na marginesie decyzji. Nawet je?li zauwa?a si? wi?ksze uczestnictwo wielu w pos?ugach ?wieckich, zaanga?owanie to nie znajduje odzwierciedlenia w przenikaniu warto?ci chrze?cija?skich do ?wiata spo?ecznego, politycznego i ekonomicznego. Wiele razy ogranicza si? do zada? wewn?trzko?cielnych bez rzeczywistego zaanga?owania w zastosowanie Ewangelii w transformacji spo?ecze?stwa. Formacja ?wieckich oraz ewangelizacja kategorii zawodowych i intelektualnych stanowi? wa?ne wyzwanie duszpasterskie.

 

103. Ko?ci? uznaje nieodzowny wk?ad kobiety w spo?ecze?stwie, z wra?liwo?ci?, intuicj? i pewnymi szczeglnymi zdolno?ciami, ktre zwykle s? bardziej w?a?ciwe kobietom ni? m??czyznom. Na przyk?ad, specjalna uwaga kobiet zwrcona na drugich, wyra?aj?ca si? szczeglnie, chocia? nie wy??cznie, w macierzy?stwie. Dostrzegam z przyjemno?ci?, jak wiele kobiet podziela odpowiedzialno?? duszpastersk? razem z kap?anami, wnosz?c swj wk?ad w towarzyszenie osobom, rodzinom lub grupom i ofiaruj?c nowy wk?ad w refleksj? teologiczn?. Ale potrzeba jeszcze poszerzy? przestrzenie dla bardziej znacz?cej obecno?ci kobiecej w Ko?ciele. Poniewa? kobiece cechy s? niezb?dne we wszystkich przejawach ?ycia spo?ecznego, dlatego te? obecno?? kobiet rwnie? w obszarze pracy powinna by? zagwarantowana  w r?nych miejscach, gdzie podejmowane s? wa?ne decyzje, zarwno w Ko?ciele, jak i w strukturach spo?ecznych.

 

104. Domaganie si? s?usznych praw dla kobiet, poczynaj?c od stanowczego przekonania, ?e m??czy?ni i kobiety maj? t? sam? godno??, stawiaj? przed Ko?cio?em g??bokie pytania, b?d?ce dla niego wyzwaniem, i nie mo?na ich powierzchownie omin??. Kap?a?stwo zarezerwowane dla m??czyzn, jako znak Chrystusa Oblubie?ca powierzaj?cego si? w Eucharystii, jest kwesti? nie podlegaj?c? dyskusji, ale mo?e sta? si? motywem szczeglnego konfliktu, je?li w?adz? sakramentaln? uto?samia si? zbytnio z w?adz?. Nie mo?na zapomina?, ?e gdy mwimy o w?adzy kap?a?skiej, mwimy tu o funkcji, nie za? o godno?ci i ?wi?to?ci . Kap?a?stwo s?u?ebne jest jednym ze ?rodkw, jakimi si? Jezus pos?uguje w s?u?bie swojego ludu, ale wielka godno?? pochodzi od Chrztu dost?pnego dla wszystkich. Upodobnienie kap?ana do Chrystusa G?owy - czyli jako g?wne ?rd?o ?aski - nie zak?ada wyniesienia, stawiaj?cego go na szczycie ca?ej reszty. W Ko?ciele funkcje nie stanowi? o wy?szo?ci jednych nad drugimi . Rzeczywi?ci, kobieta Maryja, jest wa?niejsza od biskupw. Nawet gdy funkcj? kap?a?stwa s?u?ebnego uwa?a si? za hierarchiczn?, trzeba dobrze pami?ta?, ?e jest ca?kowicie podporz?dkowana ?wi?to?ci cz?onkw mistycznego Cia?a Chrystusa . Jego kluczem i zasad? nie jest w?adza pojmowana jako panowanie, ale w?adza szafowania sakramentem Eucharystii. St?d rodzi si? jego autorytet, pozostaj?cy zawsze na s?u?bie ludu. Pojawia si? w tym zakresie wielkie wyzwanie dla duszpaterzy i teologw, ktrzy mogliby pomc w lepszym uznaniu tego, co zak?ada szacunek dla mo?liwej roli kobiety tam, gdzie podejmuje si? wa?ne decyzje w r?nych kr?gach Ko?cio?a.

 

105. Duszpasterstwo m?odzie?owe, tak jak byli?my przyzwyczajeni je prowadzi?, ucierpia?o w zderzeniu ze zmianami spo?ecznymi. W zwyczajnych strukturach m?odzi cz?sto nie znajduj? odpowiedzi na swoje niepokoje, potrzeby, potrzeby i zranienia. Nas, doros?ych, kosztuje s?uchanie ich z cierpliwo?ci?, zrozumienie ich niepokojw i ich ??da?, mwienie j?zykiem, ktry oni rozumiej?. Z tego samego powodu propozycje wychowawcze nie przynosz? oczekiwanego owocu. Mno?enie si? i rozrastanie stowarzysze? i ruchw w przewa?aj?cej mierze m?odzie?owych mo?na interpretowa? jako dzia?anie Ducha ?wi?tego, otwieraj?cego nowe drogi w odpowiedzi na ich oczekiwania i w poszukiwaniu g??bokiej duchowo?ci i bardziej konkretnego poczucia przynale?no?ci. Trzeba jednak uczyni? bardziej trwa?ymi uczestnictwo tych grup w obr?bie wsplnego duszpasterstwa Ko?cio?a.


106. Nawet je?li nie zawsze ?atwo jest podej?? do m?odych, dokonany zosta? post?p w dwch sferach: w ?wiadomo?ci, ?e ca?a wsplnota ich ewangelizuje i wychowuje oraz ?e pilna jest potrzeba, aby mieli oni wi?kszy wp?yw. Trzeba przyzna?, ?e w aktualnym kontek?cie kryzysu zaanga?owania i wi?zi wsplnotowych, wielu m?odych ludzi ofiaruje sw? solidarn? pomoc wobec chorb ?wiata i podejmuje r?ne formy walki i wolontariatu. Niektrzy uczestnicz? w ?yciu Ko?cio?a, anga?uj? si? w grupach pe?ni?cych s?u?b? lub w r?ne inicjatywy misyjne w swoich diecezjach albo w innych miejscach. Jakie to pi?kne, ?e m?odzi s? pielgrzymami wiary, szcz??liwi, ?e mog? nie?? Jezusa na ka?dej ulicy, na ka?dym placu, w ka?dym zak?tku ziemi!

 

107. W wielu miejscach brakuje powo?a? do kap?a?stwa i ?ycia konsekrowanego. Cz?sto przyczyn? tego jest brak we wsplnotach zapa?u apostolskiego, ktry by zara?a?, dlatego nie budz? one entuzjazmu i nie staj? si? atrakcyjnymi. Tam, gdzie jest ?ycie, gorliwo??, pragnienie niesienia innym Chrystusa, tam rodz? si? prawdziwe powo?ania. Nawet w parafiach, gdzie kap?ani nie s? zbyt zaanga?owani i rado?ni, braterskie i gorliwe ?ycie wsplnoty budzi pragnienie ca?kowitego po?wi?cenia si? Bogu oraz ewangelizacji, zw?aszcza je?li taka ?ywa wsplnota modli si? nieustannie o powo?ania i ma odwag? proponowania m?odym ludziom drogi specjalnej konsekracji. Z drugiej strony, pomimo braku powo?a?, dzisiaj mamy bardziej jasn? ?wiadomo?? konieczno?ci lepszej selekcji kandydatw do kap?a?stwa. Nie mo?na wype?nia? seminariw na bazie jakiegokolwiek typu motywacji, tym bardziej je?li powi?zane s? one z niepewno?ci? uczuciow?, z szukaniem form w?adzy, ludzkiej chwa?y i dobrobytu materialnego.

 

108. Jak ju? powiedzia?em, nie chcia?em przedstawi? pe?nej analizy, ale zapraszam wsplnoty do uzupe?nienia i ubogacenia tych perspektyw, poczynaj?c od ?wiadomo?ci ich w?asnych wyzwa? oraz bliskich. Mam nadziej?, ?e przyst?puj?c do tego, wezm? pod uwag?, ?e za ka?dym razem, gdy staramy si? odczytywa? znaki czasu w aktualnej rzeczywisto?ci, jest rzecz? stosown? s?ucha? m?odych i osb starszych. Jedni i drudzy s? nadziej? narodw. Starsi wnosz? pami?? i m?dro?? do?wiadczenia zach?caj?c?, by nie powtarza? niem?drze tych samych b??dw z przesz?o?ci. M?odzi wzywaj? nas do rozbudzenia i pog??bienia nadziei, poniewa? nosz? w sobie nowe tendencje ludzko?ci i otwieraj? nas na przysz?o??, aby?my nie zamkn?li si? w nostalgii za strukturami i zwyczajami, ktre nie s? ju? nosicielami ?ycia w dzisiejszym ?wiecie.

 

109. Wyzwania s? po to, aby im podo?a?. B?d?my realistami, ale nie trac?c rado?ci, ?mia?o?ci i po?wi?cenia pe?nego nadziei! Nie dajmy si? okra?? z misyjnej si?y!

 

 

Rozdzia? III

G?OSZENIE EWANGELII


110. Po rozwa?eniu niektrych wyzwa? zwi?zanych z obecn? rzeczywisto?ci?, pragn? teraz przypomnie? zadanie, jakie na nas ci??y w ka?dej epoce i miejscu, poniewa? nie mo?e by? autentycznej ewangelizacji bez wyra?nego g?oszenia, ?e Jezus jest Panem oraz bez prymatu g?oszenia Jezusa Chrystusa w ka?dej dzia?alno?ci ewangelizacyjnej . Nawi?zuj?c do zatroskania biskupw azjatyckich, Jan Pawe? II stwierdzi?, ?e je?li Ko?ci? chce spe?ni? swoje opatrzno?ciowe przeznaczenie, ewangelizacja jako radosne, cierpliwe i stopniowe przepowiadanie zbawczej ?mierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa powinna by? waszym absolutnym priorytetem . Odnosi si? to do wszystkich.


I. Ca?y Lud Bo?y g?osi Ewangeli?


111. Ewangelizacja jest zadaniem Ko?cio?a. Ale ten podmiot ewangelizacji jest czym? wi?cej ni? organiczn? i hierarchiczn? instytucj?, poniewa? jest przede wszystkim ludem zmierzaj?cym do Bogu. Chodzi z pewno?ci? o misterium si?gaj?ce korzeniami Trjcy ?wi?tej, ale maj?ce swj historyczny konkret w pielgrzymuj?cym i ewangelizuj?cym ludzie, przekraczaj?cym wszelki, cho? konieczny instytucjonalny wyraz. Proponuj? zatrzyma? si? nieco na tym sposobie pojmowania Ko?cio?a, maj?cego swj ostateczny fundament w wolnej i bezinteresownej inicjatywie Boga.

 

Lud dla wszystkich


112. Ofiarowane nam przez Boga zbawienie jest dzie?em Jego mi?osierdzia. Nie istnieje ludzkie dzia?anie, jakkolwiek dobre mog?oby by?, dzi?ki ktremu zas?ugujemy na tak wielki dar. Bg z czystej ?aski poci?ga nas, by nas zjednoczy? z sob? . Posy?a On swojego Ducha do naszych serc, aby uczyni? nas swoimi dzie?mi, aby nas przemieni? i uczyni? zdolnymi do udzielenia naszym ?yciem odpowiedzi na Jego mi?o??. Ko?ci? jest pos?any przez Jezusa Chrystusa jako sakrament zbawienia ofiarowanego przez Boga . Przez swoj? dzia?alno?? ewangelizacyjn? wsp?pracuje on jako narz?dzie Bo?ej ?aski, dzia?aj?cej nieustannie ponad wszelk? mo?liw? kontrol?. Wyrazi? to trafnie Benedykt XVI, otwieraj?c refleksje Synodu: zawsze trzeba pami?ta?, ?e pierwsze s?owo, prawdziwa inicjatywa, prawdziwe dzia?anie pochodzi od Boga, i tylko wtedy, gdy w??czamy si? w t? Bo?? inicjatyw?, tylko gdy usilnie prosimy o t? Bo?? inicjatyw?, my rwnie? mo?emy sta? si? - z Nim i w Nim - ewangelizatorami . Zasada prymatu ?aski powinna by? latarni? o?wiecaj?c? nieustannie nasze refleksje o ewangelizacji.

 

113. Zbawienie to, realizowane przez Boga i g?oszone rado?nie przez Ko?ci?, jest dla wszystkich , a Bg da? pocz?tek drodze, by z??czy? si? z ka?dym z ludzi wszystkich epok. Zdecydowa? si? zebra? ich jako jeden lud, a nie pojedyncze jednostki? . Nikt nie zbawia si? sam, to znaczy ani jako pojedyncza osoba, ani o w?asnych si?ach. Bg nas poci?ga, bior?c pod uwag? z?o?on? sie? relacji mi?dzyludzkich, z jak? ??czy si? ?ycie w ludzkiej wsplnocie. Ten lud, ktry Bg sobie wybra? i zgromadzi?, jest Ko?cio?em. Jezus nie mwi Aposto?om, by uformowali ekskluzywn? grup?, elitarn? grup?. Jezus mwi: Id?cie wi?c i nauczajcie wszystkie narody (Mt 28, 19). ?w. Pawe? stwierdza, ?e w ludzie Bo?ym, w Ko?ciele nie ma ju? ?yda ani pooganina, [...] wszyscy bowiem jeste?cie kim? jednym w Chrystusie Jezusie (Ga 3, 28). Ch?tnie chcia?bym powiedzie? tym, ktrzy czuj? si? z dala od Boga i od Ko?cio?a, ktrzy s? l?kliwi i oboj?tni: Pan powo?uje rwnie? ciebie, by? stanowi? cz??? Jego ludu, i czyni to z wielkim szacunkiem i mi?o?ci?!

 

114. By? Ko?cio?em znaczy by? Ludem Bo?ym, zgodnie z wielkim planem mi?o?ci Ojca. Oznacza to by? zaczynem Bo?ym po?rd ludzko?ci. Czyli g?osi? i nie?? zbawienie Bo?e w ten nasz ?wiat, ktry cz?sto jest zagubiony, potrzebuje odpowiedzi dodaj?cej odwagi, daj?cej nadziej?, dodaj?cej si?y w drodze. Ko?ci? powinien by? miejscem bezinteresownego mi?osierdzia, w ktrym wszyscy mog? si? czu? przyj?ci, kochani, w ktrym mog? do?wiadczy? przebaczenia i by? zach?ceni, aby ?y? zgodnie z dobrym ?yciem Ewangelii.


Lud o wielu twarzach


115. Ten Lud Bo?y wciela si? w ludy zamieszkuj?ce Ziemi?, z ktrych ka?dy ma w?asn? kultur?. Poj?cie kultury jest cennym narz?dziem do zrozumienia r?nych form ?ycia chrze?cija?skiego, wyst?puj?cych w Ludzie Bo?ym. Chodzi o styl ?ycia okre?lonej spo?eczno?ci, o szczeglny sposb relacji, jakie jego cz?onkowie utrzymuj? ze sob?, z innymi stworzeniami oraz z Bogiem? . Ka?dy lud w swym historycznym procesie rozwija w?asn? kultur? ze s?uszn? autonomi? . Zwi?zane jest to z faktem, ?e osoba ludzka ze swej natury niew?tpliwie wymaga ?ycia spo?ecznego  i ma zawsze odniesienie do spo?ecze?stwa, gdzie w sposb konkretny prze?ywa swj kontakt z rzeczywisto?ci?. Cz?owiek jest zawsze usytuowany kulturowo: natura i kultura ??cz? si? ze sob? jak naj?ci?lej . ?aska zak?ada kultur?, a Bo?y dar wciela si? w kultur? tego, ktry go przyjmuje.

 

116. W ci?gu tych dwch tysi?cy lat chrze?cija?stwa, niezliczone ludy otrzyma?y ?ask? wiary, doprowadzi?y do jej rozkwitu w ?yciu codziennym i przekaza?y j? zgodnie ze swoimi w?asnymi wzorcami kulturowymi. Gdy jaka? wsplnota przyjmuje or?dzie zbawienia, Duch ?wi?ty zap?adnia jej kultur? przemieniaj?c? moc? Ewangelii. W ten sposb, jak mo?na dostrzec w dziejach Ko?cio?a, chrze?cija?stwo nie dysponuje jedynym wzorcem kulturowym, lecz pozostaj?c w pe?ni sob? i dochowuj?c bezwarunkowej wierno?ci or?dziu ewangelicznemu i ko?cielnej tradycji, b?dzie przybiera?o tak?e oblicze r?nych kultur i narodw, w ktrych zostanie przyj?te i zapu?ci korzenie . Po?rd r?nych ludw, do?wiadczaj?cych Bo?ego daru wed?ug w?asnej kultury, Ko?ci? wyra?a swoj? autentyczn? katolicko?? i ukazuje pi?kno tego wielokszta?tnego oblicza . W chrze?cija?skich formach wyrazu ewangelizowanego ludu, Duch ?wi?ty ozdabia Ko?ci?, ukazuj?c mu nowe aspekty Objawienia i obdarzaj?c go nowym obliczem. Przez inkulturacj? Ko?ci? wprowadza narody z ich kulturami do swej w?asnej wsplnoty , poniewa? ka?da kultura proponuje warto?ci i pozytywne formy, ktre mog? ubogaci? sposb g?oszenia, pojmowania i prze?ywania Ewangelii . W ten sposb Ko?ci?, przyswajaj?c sobie warto?ci r?nych kultur, staje si? sponsa ornata monilibus suis - "oblubienic? strojn? w swe klejnoty" (por. Iz 61, 10).

 

117. Dobrze pojmowana r?norodno?? kulturowa nie zagra?a jedno?ci Ko?cio?a. To Duch ?wi?ty, pos?any przez Ojca i Syna, przemienia nasze serca i czyni nas zdolnymi do wej?cia w doskona?? komuni? Przenaj?wi?tszej Trjcy, gdzie wszystko znajduje swoj? jedno??. On tworzy komuni? i harmoni? Ludu Bo?ego. Sam Duch ?wi?ty jest harmoni?, podobnie jak jest wi?zi? mi?o?ci mi?dzy Ojcem i Synem .On jest Tym, ktry budzi wielorakie i r?ne bogactwo darw i jednocze?nie buduje jedno??, ktra nie jest nigdy jednolito?ci?, lecz wielorak? harmoni?, ktra przyci?ga. Ewangelizacja uznaje z rado?ci? te wielorakie bogactwa, jakie Duch rodzi w Ko?ciele. Nie by?oby zgodne z logik? wcielenia my?le? o chrze?cija?stwie monokulturowym i uniformistycznym. Chocia? jest prawd?, ?e niektre kultury by?y ?ci?le zwi?zane z przepowiadaniem Ewangelii i z rozwojem my?li chrze?cija?skiej, objawione or?dzie nie uto?samia si? z ?adn? z nich i posiada tre?? transkulturow?. Dlatego w ewangelizacji nowych kultur albo kultur, ktre nie przyj??y przepowiadania chrze?cija?skiego, nie jest rzecz? nieodzown? narzuca? okre?lon? form? kulturow?, nawet pi?kn? i staro?ytn?, razem z propozycj? ewangeliczn?. G?oszone przez nas or?dzie zawiera zawsze jak?? form? kulturow?, ale czasem w Ko?ciele ulegamy pr?nej sakralizacji w?asnej kultury i przez to mo?emy bardziej przejawia? fanatyzm ni? prawdziwy zapa? ewangelizacyjny.

 

118. Biskupi Oceanii prosili, aby u nich Ko?ci? pog??bi? zrozumienie i przedstawianie Chrystusowej prawdy, wychodz?c od tradycji kultur regionu, i wezwali wszystkich misjonarzy do harmonijnego dzia?ania z miejscowymi chrze?cijanami w celu zapewnienia, aby wiara i ?ycie Ko?ciola wyra?a?y si? w poprawnych formach, przystosowanych do ka?dej kultury . Nie mo?emy oczekiwa?, ?eby wszystkie ludy na wszystkich kontynentach w wyra?aniu wiary chrzescija?skiej na?ladowa?y formy przyj?te przez ludy europejskie w okre?lonym momencie historii, poniewa? wiary nie mo?na zamkn?? w obr?bie rozumienia i wyra?ania w?a?ciwego dla jakiej? specyficznej kultury . Jest rzecz? niepodwa?aln?, ?e jedna kultura nie wyczerpuje tajemnicy odkupienia Chrystusa.

 

Wszyscy jeste?my uczniami misjonarzami


119. W ka?dym ochrzczonym, od pierwszego do ostatniego, dzia?a u?wi?caj?ca moc Ducha, sk?aniaj?ca do ewangelizowania. Lud Bo?y jest ?wi?ty dzi?ki temu namaszczeniu, czyni?cym go nieomylnym in credendo. Oznacza to, ?e gdy wierzy, nie b??dzi, nawet je?li nie znajduje s?w do wyra?enia swojej wiary. Duch kieruje nim w prawdzie i prowadzi go do zbawienia . Jako wyraz swej tajemnicy mi?o?ci do ludzko?ci, Bg obdarza ca?o?? wiernych instynktem wiary - sensus fidei - pomagaj?cym im w rozeznawaniu, co rzeczywi?cie pochodzi od Boga. Obecno?? Ducha zapewnia chrze?cijanom pewn? to?samo?? z rzeczywisto?ci? Bo?? oraz m?dro?ci? pozwalaj?c? im pojmowa? t? rzeczywisto?? intuicyjnie, chocia? nie dysponuj? odpowiednimi narz?dziami, by j? wyrazi? precyzyjnie.

 

120. Na mocy otrzymanego Chrztu, ka?dy cz?onek Ludu Bo?ego sta? si? uczniem misjonarzem (por. Mt 28, 19). Ka?dy ochrzczony, niezale?nie od swojej funkcji w Ko?ciele i stopnia pouczenia w swojej wierze, jest aktywnym podmiotem ewangelizacji i by?oby rzecz? niestosown? my?le? o schemacie ewangelizacji realizowanym przez kwalifikowanych pracownikw, podczas gdy reszta ludu wiernego by?aby tylko odbiorc? ich dzia?a?. Nowa ewangelizacja powinna zak?ada? nowy protagonizm ka?dego z ochrzczonych. To przekonanie przybiera form? apelu skierowanego do ka?dego chrze?cijanina, by nikt nie wyrzek? si? swojego udzia?u w ewangelizacji, poniewa? je?li kto? rzeczywi?cie do?wiadczy? mi?o?ci Boga, ktry go zbawia, nie potrzebuje wiele czasu, by zacz?? Go g?osi?, nie mo?e oczekiwa?, aby udzielono mu wiele lekcji lub d?ugich instrukcji. Ka?dy chrze?cijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotka? si? z mi?o?ci? Boga w Chrystusie Jezusie. Nie mwmy ju? wi?cej, ?e jeste?my uczniami i misjonarzami, ale zawsze, ?e jeste?my uczniami-misjonarzami. Je?li nie jeste?my przekonani, popatrzmy na pierwszych uczniw, ktrzy natychmiast po do?wiadczeniu spojrzenia Jezusa, szli g?osi? Go pe?ni rado?ci: Znale?li?my Mesjasza (J 1, 41). Samarytanka, tu? po zako?czeniu swego dialogu z Jezusem, sta?a si? misjonark?, i wielu Samarytan uwierzy?o w Jezusa dzi?ki s?owu kobiety (J 4, 39). Rwnie? ?w. Pawe?, po swoim spotkaniu z Jezusem Chrystusem, zaraz zacz?? g?osi? w synagogach, ?e Jezus jest Synem Bo?ym (Dz 9, 20). A my na co czekamy?

 

121. Oczywi?cie, ?e wszyscy jeste?my wezwani, by wzrasta? jako ewangelizatorzy. Jednocze?nie starajmy si? o lepsz? formacj?, o pog??bienie naszej mi?o?ci i ja?niejsze ?wiadectwo Ewangelii. W tym sensie wszyscy powinni?my pozwoli?, by inni ewangelizowali nas nieustannie. Nie oznacza to jednak, ?e mamy wyrzec si? misji ewangelizacyjnej, ale raczej ?e mamy znale?? sposb g?oszenia Jezusa odpowiadaj?cy sytuacji, w jakiej si? znajdujemy. W ka?dym wypadku wszyscy jeste?my wezwani do ofiarowania innym wyra?nego ?wiadectwa o zbawczej mi?o?ci Pana, ktry niezale?nie od naszych niedoskona?o?ci ofiaruje nam swoj? blisko??, swoje S?owo, swoj? moc, i nadaje sens naszemu ?yciu. Serce twoje wie, ?e ?ycie nie jest takie samo bez Niego, dlatego to co odkry?e?, to co pomaga ci ?y? i co daje ci nadziej?, powiniene? przekazywa? innym. Nasza niedoskona?o?? nie powinna stanowi? wymwki. Przeciwnie, misja stanowi sta?y bodziec, aby nie godzi? si? z przeci?tno?ci? i stale wzrasta?. ?wiadectwo wiary, do z?o?enia ktrego ka?dy chrze?cijanin jest wezwany, zak?ada stwierdzenie podobne do s?w ?w. Paw?a: Nie [mwi?], ?e ju? [to] osi?gn??em i ju? si? sta?em doskona?y, lecz p?dz?, abym te? [to] zdoby?, [...] p?dz? ku wyznaczonej mecie (Flp 3, 12. 14).


Ewangelizacyjna si?a pobo?no?ci ludowej


122. Podobnie mo?emy uwa?a?, ?e r?ne ludy, u ktrych zosta?a inkulturowana Ewangelia, s? zbiorowymi aktywnymi podmiotami, pracownikami ewangelizacji. Jest tak, poniewa? ka?dy lud jest twrc? swojej w?asnej kultury oraz protagonist? swojej historii. Kultura jest czym? dynamicznym, co lud wytwarza nieustannie, i ka?de pokolenie przekazuje nast?pnemu zbir postaw odnosz?cych si? do r?nych sytuacji egzystencjalnych, ktre to pokolenie musi na nowo przepracowa? wobec staj?cych przed nim wyzwa?. Cz?owiek jest jednocze?nie dzieckiem i ojcem kultury, w ktrej ?yje . Gdy po?rd jakiego? ludu zosta?a inkulturowana Ewangelia, w swoim procesie przekazu kulturowego przekazuje rwnie? wiar? zawsze na nowe sposoby. St?d donios?o?? ewangelizacji pojmowanej jako inkulturacja. Ka?da cz?stka Ludu Bo?ego, przek?adaj?c w swoim ?yciu Bo?y dar wed?ug w?asnego geniuszu, daje ?wiadectwo przyj?tej wierze i ubogaca j? nowymi sposobami wyrazu, ktre s? wymowne. Mo?na powiedzie?, ?e lud ca?y czas ewangelizuje siebie . Nabiera tu znaczenia pobo?no?? ludowa, b?d?ca autentycznym wyrazem spontanicznej dzia?alno?ci misyjnej Ludu Bo?ego. Chodzi o rzeczywisto?? w nieustannym rozwoju, w ktrej Duch ?wi?ty jest protagonist?.

 

123. W ludowej pobo?no?ci mo?na dostrzec sposb, w jaki otrzymana wiara wcieli?a si? w jakiej? kulturze i dalej jest przekazywana. W niektrych okresach odbierana z nieufno?ci?, sta?a si? przedmiotem ponownej oceny w nast?pnych dziesi?cioleciach po Soborze. W tym sensie Pawe? VI da? decyduj?cy impuls w swojej adhortacji Evangelii nuntiandi. Wyja?nia w niej, ?e pobo?no?? ludowa odzwierciedla takie pragnienie Boga, ktrego mog? do?wiadczy? tylko ludzie ubodzy i pro?ci  i ktre czyni zdolnymi do po?wi?cania si? i ofiarno?ci a? do heroizmu, gdy chodzi o wyznawanie wiary . Bli?szy naszym czasom Benedykt XVI zaznaczy? w Ameryce ?aci?skiej, ?e chodzi o cenny skarb Ko?cio?a katolickiego i ?e w niej wyra?a si? dusza ludw Ameryki ?aci?skiej.

 

124. Dokument z Aparecidy opisuje bogactwo, jakie Duch ?wi?ty ujawnia w pobo?no?ci ludowej dzi?ki swej bezinteresownej inicjatywie. Na tym umi?owanym kontynencie, gdzie tak wielu chrze?cijan wyra?a sw? wiar? przez pobo?no?? ludow?, biskupi nazywaj? j? rwnie? duchowo?ci? ludow? albo mistyk? ludow?.  Chodzi o prawdziw? duchowo?? wcielon? w kultur? ludzi prostych.  Nie jest ona pozbawiona tre?ci, lecz je odkrywa i wyra?a bardziej za po?rednictwem symboli ni? rozumu jako narz?dzia, a w akcie wiary podkre?la bardziej credere in Deum ni? credere Deum . Jest uprawnionym sposobem prze?ywania wiary, sposobem czucia si? cz??ci? Ko?cio?a i bycia misjonarzami . Niesie ze sob? ?ask? misyjno?ci, wyj?cia poza siebie i bycia pielgrzymami: Zmierzanie razem do sanktuariw i uczestnictwo w innych przejawach pobo?no?ci ludowej, zabieranie tak?e ze sob? dzieci lub zapraszanie innych osb, jest samo w sobie aktem ewangelizowania . Nie ograniczajmy ani nie zamierzajmy kontrolowa? tej si?y misyjnej!

 

125. W celu zrozumienia tej rzeczywisto?ci, nale?y zbli?y? si? do niej ze spojrzeniem Dobrego Pasterza, ktry nie stara si? s?dzi?, lecz kocha?. Jedynie poczynaj?c od uczuciowego uto?samienia p?yn?cego z mi?o?ci, mo?emy doceni? ?ycie teologalne obecne w pobo?no?ci ludw chrze?cija?skich, w?rd ubogich. My?l? o mocnej wierze matek u ??ka chorego dziecka, ktre chwytaj? za r?aniec, nawet je?li nie potrafi? u?o?y? zda? z Credo; albo o takim ?adunku nadziei pok?adanej w ?wiecy zapalonej w ubogim mieszkaniu, by prosi? o pomoc Maryj?, albo o spojrzeniach z g??bok? mi?o?ci? na ukrzy?owanego Chrystusa. Kto kocha ?wi?ty i wierny Lud Bo?y, nie mo?e widzie? tych dzia?a? jedynie jako naturalnego poszukiwana bstwa. S? one przejawem ?ycia teologalnego, o?ywianego dzia?aniem Ducha ?wi?tego, ktry zosta? rozlany w naszych sercach (por. Rz 5, 5).

 

126. W pobo?no?ci ludowej, poniewa? jest ona owocem kultury g??boko przemienionej przez Ewangeli?, zawarta jest czynnie ewangelizuj?ca si?a, ktrej nie mo?emy nie docenia?: by?oby to niedocenianiem dzie?a Ducha ?wi?tego. Jeste?my wezwani, by do niej zach?ca? i umacnia? j? przez pog??bianie procesu inkulturacji, stanowi?cego rzeczywisto?? nigdy nie uko?czon?. Przejawy pobo?no?ci ludowej mog? nas wiele nauczy?, a kto potrafi je odczytywa?, s? miejscem teologicznym, na ktre powinni?my zwraca? uwag?, szczeglnie w chwili, gdy my?limy o nowej ewangelizacji.


Od osoby do osoby


127. Teraz, kiedy Ko?ci? pragnie prze?y? g??bok? odnow? misyjn?, istnieje forma przepowiadania dotycz?ca nas wszystkich jako codzienne zadanie. Chodzi o niesienie Ewangelii osobom, z ktrymi ka?dy ma do czynienia, zarwno najbli?szym, jak i nieznanym. Jest to nieformalne przepowiadanie s?owa, ktre mo?e si? urzeczywistnia? podczas rozmowy, a tak?e to, ktre podejmuje misjonarz odwiedzaj?cy jaki? dom. By? uczniem znaczy by? zawsze gotowym, by nie?? innym mi?o?? Jezusa i dokonuje si? to spontanicznie w jakimkolwiek miejscu, na ulicy, na placu, przy pracy, na drodze.

 

128. W tym przepowiadaniu, zawsze pe?nym szacunku i uprzejmym, pierwszy moment polega na dialogu osobistym, w ktrym druga osoba si? wypowiada i dzieli si? swoimi rado?ciami, nadziejami, zatroskaniem o swoich najbli?szych i tyloma innym sprawami le??cymi jej na sercu. Dopiero po takiej rozmowie mo?liwe jest przedstawienie s?owa, zarwno w formie lektury jakiego? fragmentu Pisma, lub opowiadania, ale zawsze przypominaj?c fundamentalne przes?anie: osobista mi?o?? Boga, ktry sta? si? cz?owiekiem, wyda? samego siebie za nas, i jako ?yj?cy ofiaruje swoje zbawienie i swoj? przyja??. Jest to przes?anie, ktrym dzielimy si? w postawie pokornej i daj?cej ?wiadectwo jako ludzie, ktrzy zawsze potrafi? si? uczy?, ze ?wiadomo?ci?, ?e or?dzie jest tak bogate i tak g??bokie, ?e nas zawsze przerasta. Czasem to przes?anie wyra?a si? w formie bardziej bezpo?redniej, innym razem przez osobiste ?wiadectwo, opowiadanie, gest albo w formie, jak? Duch ?wi?ty mo?e podsun?? w konkretnych okoliczno?ciach. Je?li wydaje si? to roztropne i je?li sprzyjaj? temu warunki, jest rzecz? dobr?, by to spotkanie braterskie i misyjne zako?czy? krtk? modlitw?, nawi?zuj?c? do trosk, jakie osoba wyrazi?a. W ten sposb poczuje wyra?niej, ?e zosta?a wys?uchana i zrozumiana, ?e jej sytuacja zosta?a z?o?ona w r?ce Boga i przyzna, ?e S?owo Bo?e przemawia rzeczywi?cie do jej egzystencji.

 

129. Nie nale?y my?le?, ?e ewangeliczne przes?anie przekazywane jest zawsze przy pomocy sta?ych okre?lonych formu?, albo w precyzyjnych s?owach wyra?aj?cych tre?? absolutnie niezmienn?. Przekazywane jest ono w tak r?nych formach, ?e by?oby rzecz? niemo?liw? opisa? je lub skatalogowa?, a Lud Bo?y ze swymi niezliczonymi gestami i znakami jest w nich zbiorowym podmiotem. W rezultacie tego, je?li Ewangelia wcieli?a si? w jakiej? kulturze, nie jest ju? przekazywana tylko przez g?oszenie od osoby do osoby. Powinno nas to sk?oni? do refleksji, ?e w tych krajach, gdzie chrze?cija?stwo stanowi mniejszo??, oprcz zach?cania ka?dego ochrzczonego do g?oszenia Ewangelii, Ko?cio?y partykularne powinny promowa? aktywne formy inkulturacji, przynajmniej pocz?tkowe. Ostatecznie powinno si? d??y? do tego, ?eby przepowiadanie Ewangelii, wyra?onej w kategoriach w?a?ciwych dla kultury, gdzie jest ona g?oszona, prowadzi?o do nowej syntezy z t? kultur?. Chocia? te procesy s? zawsze powolne, niekiedy zbytnio parali?uje nas l?k. Je?li pozwolimy w?tpliwo?ciom i obawom przyt?umi? jak?kolwiek ?mia?o??, mo?e si? zdarzy?, ?e zamiast by? kreatywni, po prostu pozostaniemy wygodni, nie przyczyniaj?c si? do ?adnego rozwoju, i w tym przypadku nie b?dziemy uczestnikami historycznych procesw dzi?ki naszej wsp?pracy, ale po prostu obserwatorami ja?owej stagnacji Ko?cio?a.


Charyzmaty w s?u?bie komunii ewangelizuj?cej


130. Duch ?wi?ty ubogaca Ko?ci?, ktry ewangelizuje rwnie? przez r?ne charyzmaty. S? one darem dla odnawiania i budowania Ko?cio?a . Nie s? one zamkni?t? w sobie spu?cizn?, powierzon? jakiej? grupie, aby jej strzeg?a. Chodzi raczej o dary Ducha zintegrowane w ciele Ko?cio?a, skierowane ku centrum, ktrym jest Chrystus, sk?d si? rozchodz? jako bodziec dla ewangelizacji. Jasnym znakiem autentyczno?ci jakiego? charyzmatu jest jego eklezjalno??, jego zdolno?? do harmonijnego zintegrowania si? w ?yciu ?wi?tego Ludu Bo?ego dla dobra wszystkich. Autentyczna nowo?? wzbudzona przez Ducha nie potrzebuje rzuca? cienia na inne duchowo?ci i dary, aby potwierdzi? sam? siebie. Im bardziej jaki? charyzmat skieruje spojrzenie ku istocie Ewangelii, tym bardziej jego realizacja b?dzie eklezjalna. To w komunii, nawet je?li wymaga to trudu, charyzmat ujawnia si? autentycznie i tajemniczo jako owocny. Je?li Ko?ci? ?yje tym wyzwaniem, mo?e by? wzorem dla pokoju w ?wiecie.

 

131. Czasami r?nice mi?dzy osobami i wsplnotami s? dokuczliwe, lecz Duch ?wi?ty, budz?cy t? r?norodno??, mo?e ze wszystkiego wyprowadzi? dobro i przemieni? je w ewangelizacyjny dynamizm dzia?aj?cy przez przyci?ganie. R?norodno?? powinna by? zawsze pojednana w mocy Ducha ?wi?tego; jedynie On mo?e wzbudzi? r?norodno??, wielo??, wielorako?? i jednocze?nie urzeczywistnia? jedno??. Natomiast kiedy to my domagamy si? r?norodno?ci i zamykamy si? w naszych ciasnych schematach, prowokujemy podzia?, a z drugiej strony, kiedy to my chcemy budowa? jedno?? dzi?ki naszym ludzkim planom, w rezultacie narzucamy uniformizm, homogenizacj?. Nie pomaga to misji Ko?cio?a.


Kultura, my?l i edukacja


132. Przes?anie skierowane do kultury zak?ada tak?e przes?anie kierowane do kultur kr?gw zawodowych, naukowych i akademickich. Chodzi o spotkanie mi?dzy wiar?, rozumem i nauk?, maj?ce na celu omwienie i przedyskutowanie wiarygodno?ci, oryginalnej apologetyki , pomagaj?cej w stworzeniu postaw, aby Ewangelia by?a s?uchana przez wszystkich. Je?li pewne dziedziny nauki i kategorie my?lenia s? przyj?te w g?oszeniu or?dzia, te same kategorie staj? si? narz?dziami ewangelizacji; to woda przemieniona w wino. To jest to, co raz przyj?te, nie tylko zostaje odkupione, ale staje si? narz?dziem Ducha, by o?wieci? i odnowi? ?wiat.

 

133. Poniewa? nie wystarczy troska ewangelizatora o dotarcie do ka?dej osoby, a Ewangelia g?oszona jest tak?e ca?ym kulturom, teologia - nie tylko teologia pastoralna - nabiera szczeglnego znaczenia w dialogu z innymi naukami i ludzkimi do?wiadczeniami. To wszystko pozwala lepiej zastanowi? si?, jak dotrze? z propozycj? Ewangelii do wszystkich adresatw w wielorakich kontekstach kulturowych . Zaanga?owany w ewangelizacj? Ko?ci? docenia i zach?ca teologw z ich charyzmatem i wysi?kiem podejmowania bada? teologicznych, promuj?cych dialog ze ?wiatem kultury i nauki. Kieruj? apel do teologw, aby pe?nili t? pos?ug? jako cz??? zbawczej misji Ko?cio?a. Konieczne jest jednak, aby le?a? im na sercu ewangelizacyjny cel Ko?cio?a oraz by nie zadowalali si? teologi? uprawian? przy stole.

 

134. Uniwersytety s? uprzywilejowanym ?rodowiskiem, aby przemy?le? i rozwin?? to ewangelizacyjne zadanie w sposb interdyscyplinarny oraz zintegrowany. Szko?y katolickie, ktre staraj? si? zawsze po??czy? zadanie wychowawcze z wyra?nym g?oszeniem Ewangelii, stanowi? bardzo wa?ny wk?ad w ewangelizacj? kultury, rwnie? w tych krajach i miastach, gdzie niesprzyjaj?ca sytuacja sk?ania nas do uciekania si? do kreatywno?ci, by znale?? odpowiednie metody.


II. Homilia


135. Zastanawiamy si? teraz nad przepowiadaniem s?owa w obr?bie liturgii, wymagaj?cym powa?nej oceny ze strony pasterzy. Szczeglnie zatrzymam si? na homilii i jej przygotowaniu, poniewa? wiele jest krytycznych uwag w odniesieniu do tej powa?nej pos?ugi i nie mo?emy zamkn?? uszu. Homilia jest punktem porwnania w ocenie blisko?ci i zdolno?ci spotkania pasterza ze swoim ludem. Wiemy bowiem, ?e wierni przywi?zuj? do niej wielk? wag?. Oni za?, podobnie jak sami wy?wi?ceni szafarze, wielokrotnie cierpi?, jedni przy s?uchaniu, drudzy przy g?oszeniu s?owa. To smutne, ?e tak jest. Homilia mo?e by? rzeczywi?cie intensywnym i szcz??liwym do?wiadczeniem Ducha, pokrzepiaj?cym spotkaniem ze S?owem, sta?ym ?rd?em odnowy i wzrastania.


136. Odnwmy nasz? ufno?? w przepowiadanie s?owa, opieraj?c? si? na przekonaniu, ?e to Bg pragnie dotrze? do innych przez kaznodziej? i ?e to On rozci?ga sw? w?adz? dzi?ki ludzkiemu s?owu. ?w. Pawe? mwi stanowczo o potrzebie przepowiadania, poniewa? Pan chcia? dotrze? do innych rwnie? dzi?ki naszemu s?owu (por. Rz 10, 14-17). Nasz Pan s?owem zdoby? serce ludzi. Przychodzili Go s?ucha? zewsz?d (por. Mk 1, 45). Pozostawali zdumieni, wch?aniaj?c Jego nauk? (por. Mk 6, 2). Czuli, ?e przemawia? do nich jako maj?cy w?adz? (por. Mk 1, 27). Dzi?ki s?owu Aposto?owie, ktrych ustanowi?, aby Mu towarzyszyli, by mg? wysy?a? ich na g?oszenie nauki (Mk 3, 14), przyci?gn?li na ?ono Ko?cio?a wszystkie narody (por. Mk 16, 15. 20).


Liturgiczny kontekst


137. Trzeba teraz przypomnie?, ?e liturgiczne g?oszenie s?owa Bo?ego, zw?aszcza w kontek?cie zgromadzenia eucharystycznego, jest nie tyle okazj? do medytacji i katechezy, co raczej dialogiem mi?dzy Bogiem a Jego ludem: dialog ten og?asza wspania?e prawdy o zbawieniu i wci?? na nowo przypomina o zobowi?zaniach, jakie wynikaj? z Przymierza . Widzimy tu specjalne docenienie homilii, wynikaj?ce z jej kontekstu eucharystycznego, co sprawia, ?e przewy?sza ona jak?kolwiek katechez?, stanowi?c najwy?szy moment dialogu Boga ze swoim ludem, poprzedzaj?cy sakramentaln? komuni?. Homilia jest podj?ciem ju? podj?tego dialogu Pana ze swoim ludem. G?osz?cy s?owo powinien rozpozna? serce swojej wsplnoty, by szuka?, gdzie jest ?ywe i ?arliwe pragnienie Boga, a tak?e gdzie ten dialog, pe?en mi?o?ci, zosta? przyt?umiony lub nie mg? okaza? si? owocnym.

 

138. Homilia nie mo?e by? rozrywkowym spektaklem, nie odpowiada logice przekazw medialnych, ale powinna wzbudzi? zapa? i nada? sens celebracji. Stanowi ona szczeglny rodzaj, poniewa? chodzi o przepowiadanie s?owa w ramach celebracji liturgicznej. St?d powinna by? krtka i powinna unika? sprawiania wra?enia, ?e jest jak?? konferencj? lub lekcj?. Kaznodzieja mo?e by? zdolny do utrzymania ?ywego zainteresowania ludzi przez godzin?, ale wtedy jego s?owo staje si? wa?niejsze od celebracji wiary. Je?li homilia zbytnio si? przed?u?a, niszczy dwie charakterystyczne cechy celebracji liturgicznej: harmoni? mi?dzy jej cz??ciami oraz jej rytm. Gdy przepowiadanie urzeczywistnia si? w kontek?cie liturgii, jest w??czone jako cz??? ofiary przekazywanej Ojcu i jako po?rednictwo ?aski, ktr? Chrystus rozlewa w celebracji. Ten sam kontekst domaga si?, aby przepowiadanie ukierunkowa?o zgromadzenie, a tak?e kaznodziej?, ku komunii z Chrystusem w Eucharystii przemieniaj?cej ?ycie. Wymaga to, aby s?owo kaznodziei nie zajmowa?o nadmiernego czasu, aby Pan bardziej b?yszcza? ni? szafarz.


Rozmowa matki


139. Powiedzieli?my, ?e Lud Bo?y, dzi?ki sta?emu dzia?aniu w nim Ducha, nieustannie ewangelizuje samego siebie. Jakie znaczenie dla kaznodziei ma to przekonanie? Przypomina nam, ?e Ko?ci? jest matk? i g?osi s?owo ludowi jak matka, ktra mwi do swego dziecka, wiedz?c ?e dziecko ufa, ?e wszystko, o czym jest pouczane, b?dzie dla jego dobra, poniewa? wie, ?e jest kochane. Ponadto dobra matka przyjmuje to wszystko, co Bg zasia? w jej dziecku, ws?uchuje si? w jego troski i uczy si? od niego. Panuj?cy w rodzinie duch mi?o?ci kieruje zarwno matk?, jak i dzieckiem w ich dialogu, w ktrym cz?owiek uczy i w ktrym si? uczy, koryguje i docenia dobre rzeczy. Podobnie dzieje si? w homilii. Duch, ktry inspirowa? Ewangelie i dzia?a w Ludzie Bo?ym, inspiruje rwnie?, jak powinno si? ws?uchiwa? w wiar? ludu i jak powinno si? g?osi? s?owo w ka?dej Eucharystii. St?d przepowiadanie chrze?cija?skie znajduje w sercu kultury ludu ?rd?o wody ?ywej, zarwno ?eby wiedzie?, co nale?y powiedzie?, jak i znale?? w?a?ciwy sposb, by to powiedzie?. Podobnie jak wszystkim nam podoba si?, ?eby nam mwiono w naszym ojczystym - macierzy?skim j?zyku, podobnie rwnie? w wierze podoba nam si?, ?eby mwiono do nas w kluczu kultury ojczystej - "macierzy?skiej", w kluczu ojczystego - macierzy?skiego dialektu (por. 2 Mch 7, 21. 27), i wtedy serce przygotowuje si?, by s?ucha? lepiej. J?zyk ten to tonalno?? przekazuj?ca odwag?, oddech, moc, impuls.


140. Temu kr?gowi macierzy?sko-ko?cielnemu, w ktrym ma miejsce dialog Pana ze swoim ludem, nale?y sprzyja? i pog??bia? go przez serdeczn? blisko?? kaznodziei, ciep?o tonu jego g?osu, spokojny styl jego zda?, rado?? jego gestw. Rwnie? w przypadkach, w ktrych homilia staje si? troch? nudna, je?li czuje si? tego ducha macierzy?sko-ko?cielnego, b?dzie ona owocna, podobnie jak nudne rady matki przynosz? z czasem owoce w sercu dzieci.

 

141. Stajemy zdziwieni wobec zasobw, z jakich korzysta Pan, aby dialogowa? ze swoim ludem, objawi? wszystkim swoje misterium, aby zafascynowa? zwyczajnych ludzi tak wznios?ym i wymagaj?cym nauczaniem. Uwa?am, ?e sekret kryje si? w spojrzeniu Jezusa na lud, ponad jego s?abo?ciami i upadkami: Nie bj si?, ma?a trzdko, gdy? podoba?o si? Ojcu waszemu da? wam krlestwo (?k 12, 32). Jezus przepowiada w tym duchu. Pe?en rado?ci w Duchu ?wi?tym, b?ogos?awi Ojca poci?gaj?cego prostaczkw: Wys?awiam Ci?, Ojcze, Panie nieba i ziemi, ?e zakry?e? te rzeczy przed m?drymi i roztropnymi, a objawi?e? je prostaczkom (?k 10, 21). Pan cieszy si? naprawd? z dialogu ze swym ludem, a kaznodzieja powinien da? odczu? s?uchaczom t? przyjemno?? Pana.


S?owa, dzi?ki ktrym pa?aj? serca


142. Dialog jest czym? znacznie wi?kszym ni? komunikowanie prawdy. Realizuje si? dzi?ki przyjemno?ci rozmawiania i dzi?ki konkretnemu dobru komunikowanemu mi?dzy tymi, ktrzy si? kochaj? za po?rednictwem s?w. Jest dobrem, ktre nie polega na rzeczach, ale istnieje w samych osobach daj?cych si? nawzajem w dialogu. Przepowiadanie czysto moralizuj?ce lub indoktrynuj?ce, rwnie? i to, ktre przemienia si? w lekcj? egzegezy, pomniejsza t? komunikacj? mi?dzy sercami, jaka ma miejsce w homilii i ktra powinna mie? charakter niemal sakramentalny: wiara rodzi si? z tego, co si? s?yszy, tym za?, co si? s?yszy, jest s?owo Chrystusa (Rz 10, 17). W homilii prawda idzie w parze z pi?knem i dobrem. Nie chodzi o abstrakcyjne prawdy lub zimne sylogizmy, poniewa? przekazuje si? tak?e pi?kno obrazw, jakimi poslugiwa? si? Pan, by pobudza? do praktykowania dobra. Pami?? wiernego ludu, podobnie jak pami?? Maryi, powinna obfitowa? w wielkie w zadziwiaj?ce dzie?a Bo?e. Jego serce, otwarte na nadziej? radosnego i mo?liwego praktykowania mi?o?ci, jaka zosta?a mu og?oszona, czuje ?e ka?de s?owo w Pi?mie jest nade wszystko darem, bardziej ni? wymaganiem.

 

143. Wyzwanie inkulturowego kazania polega na przekazaniu syntezy ewangelicznego or?dzia, a nie idei czy warto?ci niepowi?zanych ze sob?. Gdzie jest twoja synteza, tam jest twoje serce. R?nica mi?dzy ukazaniem syntezy a ukazaniem niepowi?zanych ze sob? idei jest taka sama, jaka istnieje mi?dzy nud? a ?arem serca. Kaznodzieja ma pi?kn? i trudn? misj? zjednoczenia kochaj?cych si? serc: serca Pana i serc Jego ludu. Dialog mi?dzy Bogiem i Jego ludem jeszcze bardziej umacnia przymierze mi?dzy nimi oraz pog??bia wi?? mi?o?ci. W czasie homilii serca wiernych milkn? i pozwalaj?, ?eby On mwi?. Pan i Jego lud na tysi?c sposobw rozmawiaj? ze sob? bezpo?rednio, bez po?rednikw. Jednak?e podczas homilii chc?, by kto? sta? si? narz?dziem i wyrazi? uczucia w taki sposb, aby nast?pnie ka?dy mg? dokona? wyboru, jak kontynuowa? rozmow?. S?owo jest istotnie po?rednikiem i wymaga nie tylko dwch prowadz?cych dialog, ale tak?e kaznodziei, ktry je przedstawi jako takie, przekonany, ?e nie g?osimy [...] siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas - jako slugi wasze przez Jezusa (2 Kor 4, 5).

 

144. Przemawia? sercem oznacza utrzymywa? je nie tylko pa?aj?cym, ale o?wieconym ca?o?ci? Objawienia oraz drog?, jak? S?owo Bo?e przemierzy?o w sercu Ko?cio?a i naszego wiernego ludu na przestrzeni dziejw. To?samo?? chrze?cija?ska, b?d?ca u?ciskiem chrzcielnym, przekazanym nam od dzieci?stwa przez Ojca, budzi w nas t?sknot? jako w marnotrawnych synach - i umi?owanych w Maryi - za innym u?ciskiem Ojca milosiernego, oczekuj?cego na nas w chwale. Sprawi?, aby nasz lud poczu? si? niejako mi?dzy tymi dwoma u?ciskami - oto trudne, ale pi?kne zadanie tego, ktry przepowiada Ewangeli?.

 

III. Przygotowanie przepowiadania s?owa


145. Przygotowanie przepowiadania s?owa jest zadaniem tak wa?nym, ?e nale?y po?wi?ci? d?u?szy czas na studium, modlitw?, refleksj? i duszpastersk? kreatywno??. Z wielkim uczuciem pragn? zatrzyma? si? i zaproponowa? sposb przygotowania homilii. S? to wskazania, ktre dla niektrych mog? wydawa? si? oczywiste, ale uwa?am za stosowne zasugerowanie ich, aby przypomnie? o konieczno?ci po?wi?cenia uprzywilejowanego czasu na t? cenn? pos?ug?. Niektrzy proboszczowie cz?sto utrzymuj?, ?e nie jest to mo?liwe z powodu tak licznych obowi?zkw, ktre musz? spe?nia?. Jednak?e o?mielam si? prosi?, aby w ka?dym tygodniu po?wi?ci? temu zadaniu wystarczaj?co d?ugi czas osobisty i wsplnotowy, nawet gdyby trzeba by?o przeznaczy? mniej czasu na inne zadania, nawet wa?ne. Zaufanie Duchowi ?wi?temu, dzia?aj?cemu w przepowiadaniu s?owa, nie jest czysto pasywne, ale aktywne i kreatywne. Zak?ada ofiarowanie si? jako narz?dzie (por. Rz 12, 1), ze wszystkimi w?asnymi zdolno?ciami, aby Bg mg? si? nimi pos?u?y?. Kaznodzieja, ktry si? nie przygotowuje, nie jest duchowy, jest nieuczciwy i nieodpowiedzialny wobec otrzymanych darw.


Kult prawdy


146. Pierwszym krokiem, po zwrceniu si? do Ducha ?wi?tego, jest po?wi?cenie ca?ej uwagi tekstowi bibijnemu, ktry powinien stanowi? podstaw? przepowiadania. Gdy kto? stara si? zrozumie?, jakie jest przes?anie tekstu, spe?nia kult prawdy . Pokora serca sk?ania do uznania, ?e S?owo zawsze nas przekracza, ?e nie jeste?my panami ani twrcami, ale str?ami, g?osicielami i s?ugami . Taka postawa pokornej i pe?nej zadziwienia czci wobec S?owa znajduje wyraz w studiowaniu go z najwy?sz? uwag? i ze ?wi?tym l?kiem przez manipulowaniem nim. Aby mc interpretowa? tekst biblijny, potrzeba cierpliwo?ci, uwolnienia si? od wszelkiego niepokoju i po?wi?cenia czasu, zainteresowania i bezinteresownego oddania. Trzeba od?o?y? na bok jak?kolwiek dr?cz?c? nas trosk?, aby wej?? w inny obszar pogodnego skupienia. Nie warto odda? si? czytaniu tekstu biblijnego, je?li chcemy uzyska? szybki, ?atwy i bezpo?redni rezultat. Dlatego przygotowanie kazania wymaga mi?o?ci. Bezinteresownie i bez po?piechu po?wi?camy czas tylko na rzeczy lub osobom, ktre kochamy. A tutaj chodzi o ukochanie Boga, ktry chcia? przemwi?. Poczynaj?c od tej mi?o?ci, mo?na si? zatrzyma? z postaw? ucznia: Mw, Panie, bo s?uga Twj s?ucha (1 Sm 3, 9).

 

147. Przede wszystkim nale?y by? pewnym, ?e si? poprawnie rozumia?o znaczenie s?owa, ktre czytamy. Chcia?bym podkre?li? co?, co jest oczywiste, ale nie zawsze jest brane pod uwag?: studiowany przez nas tekst ma dwa lub trzy tysi?ce lat, jego j?zyk bardzo si? r?ni od j?zyka, jakim si? dzi? pos?ugujemy. O ile wydaje nam si?, ?e rozumiemy s?owa, przet?umaczone na nasz j?zyk, nie oznacza to, ?e rozumiemy poprawnie, co zamierza? wyrazi? ?wi?ty pisarz. Znane s? pomoce, jakie ofiaruje analiza literacka: zwrci? uwag? na s?owa, ktre si? powtarzaj? lub si? wyr?niaj?, rozpozna? struktur? oraz w?asny dynamizm tekstu, wzi?? pod uwag? miejsce zajmowane przez wyst?puj?ce osoby itp. Ale celem nie jest zrozumienie wszystkich drobnych szczeg?w tekstu; rzecz? najwa?niejsz? jest odkry?, jakie jest g?wne przes?anie, co tworzy struktur? i jedno?? tekstu. Je?li kaznodzieja nie zdobywa si? na ten wysi?ek, mo?liwe jest, ?e rwnie? jego przepowiadanie nie b?dzie mia?o jedno?ci i porz?dku. Jego przemwienie b?dzie jedynie sum? r?nych oderwanych idei, ktre nie b?d? zdolne zmobilizowa? innych. Centralnym przes?aniem jest to, co autor na pierwszym miejscu chcia? przekaza?, co oznacza nie tylko poznanie idei, ale tak?e efektu, jaki autor chcia? wywo?a?. Je?li tekst zosta? napisany, by pocieszy?, nie powinni?my si? nim pos?ugiwa? w celu poprawiania b??dw; je?li zosta? napisany, by zach?ci?, nie powinni?my si? nim pos?ugiwa?, by poucza?; je?li zosta? napisany, by uczy? czego? o Bogu, nie powinni?my si? nim pos?ugiwa?, by wyja?ni? r?ne idee teologiczne; je?li zosta? napisany, by motywowa? do pochwa?y lub zadania misyjnego, nie pos?ugujmy si? nim, by poinformowa? o ostatnich wiadomo?ciach.

 

148. Z pewno?ci?, aby zrozumie? poprawnie sens centralnego przes?ania jakiego? tekstu, trzeba porwna? go z nauczaniem ca?ej Biblii, przekazanym przez Ko?ci?. Jest to wa?na zasada interpretacji biblijnej, bior?cej pod uwag? fakt, ?e Duch ?wi?ty nie natchn?? tylko jednej cz??ci, ale ca?? Bibli? i ?e w niektrych sprawach lud pog??bi? swoje rozumienie woli Bo?ej, poczynaj?c od prze?ytych do?wiadcze?. W ten sposb unika si? mylnych lub cz??ciowych interpretacji, sprzecznych z innym nauczaniem tego samego Pisma. Ale nie oznacza to os?abienia w?a?ciwego i specyficznego akcentu tekstu, jaki mamy g?osi?. Jedn? z wad rozwlek?ego i nieskutecznego przepowiadania jest w?a?nie to, ?e nie jest ono zdolne przekaza? w?asn? moc proklamowanego tekstu.


Personalizacja S?owa


149. Kaznodzieja przede wszystkim sam [...] powinien pog??bia? wielk? osobist? za?y?o?? ze S?owem Bo?ym. Nie mo?e poprzesta? na poznaniu aspektw j?zykowych czy egzegetycznych, chocia? jest to konieczne; z sercem uleg?ym i rozmodlonym musi zbli?a? si? do S?owa, aby ono przenikn??o do g??bi jego my?li i uczucia i zrodzi?o w nim now? mentalno?? . Jest rzecz? po?yteczn? odnowi? ka?dego dnia, w ka?d? niedziel?, nasz? gorliwo?? w przygotowaniu homilii i sprawdzi?, czy wzrasta w nas mi?o?? do przepowiadanego przez nas S?owa. Nie jest rzecz? dobr? zapomina? o tym, ?e stopie? ?wi?to?ci sprawuj?cego pos?ug? rzeczywi?cie wp?ywa zw?aszcza na g?oszenie S?owa . Jak mwi ?w. Pawe?, g?osimy [Ewangeli?], aby si? podoba? nie ludziom, ale Bogu, ktry bada nasze serca (1 Tes 2, 4. Je?li ?ywe jest pragnienie, aby?my jako pierwsi s?uchali S?owa, ktre mamy przepowiada?, przeka?emy je w taki czy inny sposb Ludowi Bo?emu: z obfito?ci serca usta mwi? (Mt 12, 34). Czytania niedzielne zabrzmi? w ca?ym swoim blasku w sercu ludu, je?li najpierw zabrzmia?y tak w sercu pasterza.

 

150. Jezus by? rozgniewany wobec tych domniemanych nauczycieli, bardzo wymagaj?cych wobec innych, ktrzy nauczali S?owa Bo?ego, ale nie pozwalali si? przez nie o?wieci?: Wi??? ci??ary wielkie i nie do uniesienia i k?ad? je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszy? ich nie chc? (Mt 23, 4). Aposto? Jakub wzywa?: Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, ?e tym bardziej surowy czeka nas s?d (Jk 3, 1). Ktokolwiek chce przepowiada?, najpierw powinien by? gotw, by poruszy?o go S?owo i by sta?o si? ono rzeczywisto?ci? w jego konkretnym ?yciu. W ten sposb g?oszenie S?owa b?dzie polega?o na aktywno?ci tak intensywnej i owocnej, jak? jest komunikowanie innym tego, co kto? kontemplowa? . Z tego powodu, przed przygotowaniem konkretnie tego, co powiemy w kazaniu, powinni?my jako pierwsi pozwoli? si? zrani? temu S?owu, ktre zrani innych, poniewa? jest to S?owo ?ywe i skuteczne, ktre jak miecz obosieczny przenika a? do rozdzielenia duszy i ducha, staww i szpiku, zdolne os?dzi? pragnienia i my?li serca (Hbr 4, 12). Nabiera to duszpasterskiego znaczenia. Rwnie? w naszej epoce ludzie wol? s?ucha? ?wiadkw: nosi pragnienie autentyczno?ci. [....] ??da g?osicieli Ewangelii, ktrzy by mwili o Bogu znanym sobie i bliskim, jakby Go niewidzialnego widzieli.

 

151. Nie ??da si? od nas, aby?my byli niepokalani, ale raczej ?eby?my zawsze wzrastali, ?yli z g??bokim pragnieniem czynienia post?pw na drodze Ewangelii i nie opuszczali r?k. Nieodzowne jest, aby kaznodzieja mia? pewno??, ?e Bg go kocha, ?e Jezus Chrystus go zbawi?, ?e do Jego mi?o?ci nale?y zawsze ostatnie s?owo. Wobec takiego pi?kna, wielokrotnie b?dzie czu?, ?e jego ?ycie nie przynosi mu w pe?ni chwa?y i b?dzie pragn?? szczerze, by lepiej odpowiedzie? na tak wielk? mi?o??. Ale je?li nie zatrzyma si? na s?uchaniu S?owa w postawie szczerego otwarcia, je?li nie pozwoli, by dotkn??o ono jego ?ycia, by je zakwestionowa?o, by go zach?ca?o, by go zmobilizowa?o, je?li nie po?wi?ca czasu, by modli? si? S?owem, wtedy - tak - b?dzie fa?szywym prorokiem, oszustem lub pustym szarlatanem. W ka?dym wypadku, uznaj?c swoje ubstwo i z pragnieniem wi?kszego zaanga?owania, zawsze b?dzie mg? da? Jezusa Chrystusa, mwi?c jak Piotr: Nie mam srebra ani z?ota [...] ale co mam, to ci daj? (Dz 3, 6). Pan chce si? nami pos?ugiwa? jako istotami ?ywymi, wolnymi i kreatywnymi, ktre daj? si? przenikn?? Jego S?owu, zanim je przeka??. Jego or?dzie musi rzeczywi?cie przenikn?? kaznodziej?, ale nie tylko przez rozum, lecz bior?c w posiadanie ca?e jego jestestwo. Duch ?wi?ty, ktry natchn?? S?owo, jest Tym, ktry jak w pocz?tkach Ko?cio?a, tak i dzisiaj dzia?a w ka?dym g?osicielu Ewangelii, je?li tylko poddaje si? Jego kierownictwu. On podsuwa mu s?owa, jakie tylko On jeden mo?e podda?.


Czytanie duchowe


152. Istnieje konkretny sposb ws?uchiwania si? w to, co Pan chce nam powiedzie? w swoim S?owie i otwarcia si?, by nas przemieni? Jego Duch. Chodzi o to, co nazywamy lectio divina. Polega ono na czytaniu S?owa Bo?ego w chwilach modlitwy, by ono nas o?wieci?o i odnowi?o. To modlitewne czytanie Biblii nie jest odseparowane od studium, jakie podejmuje kaznodzieja, by odnale?? centralne przes?anie tekstu. Wr?cz przeciwnie, powinien od tego zacz??, by zrozumie?, co mwi to samo przes?anie jego ?yciu. Czytanie duchowe tekstu ma za punkt wyj?cia jego znaczenie dos?owne. W przeciwnym wypadku ?atwo by?oby wyczytywa? z tekstu to, co wygodne, co s?u?y potwierdzeniu w?asnych decyzji, co przystosowuje si? do naszych schematw my?lowych. Oznacza?oby to w ko?cu pos?ugiwanie si? czym? ?wi?tym dla w?asnej korzy?ci i przekazywanie takiego zam?tu Ludowi Bo?emu. Nie mo?na nigdy zapomina?, ?e czasem sam [...] szatan podaje si? za anio?a ?wiat?o?ci (2 Kor 11, 14).

 

153. W obecno?ci Bo?ej, podczas spokojnego czytania tekstu, dobrze jest zapyta?, na przyk?ad: Panie, co mnie mwi ten tekst? Co chcesz zmieni? w moim ?yciu przez to przes?anie? Co mnie denerwuje w tym tek?cie? Dlaczego mnie to nie interesuje?, albo Co mi si? podoba, co mnie inspiruje w tym S?owie? Co mnie poci?ga? Dlaczego mnie poci?ga? Gdy cz?owiek stara si? s?ucha? Pana, normaln? rzecz? jest mie? pokusy. Jedn? z nich jest po prostu czu? si? niewygodnie lub czu? si? przygn?bionym i zamyka? si?. Inn? bardzo powszechn? pokus? jest zacz?? my?le? o tym, co tekst mwi innym, by unikn?? zastosowania go do w?asnego ?ycia. Zdarza si? tak?e, ?e kto? zaczyna szuka? wymwek, ktre mu pozwol? rozwodni? szczeglne przes?anie tekstu. Innym razem uwa?amy, ?e Bg ??da od nas zbyt wielkiej decyzji, i ?e nie jeste?my w stanie jej podj??. Prowadzi to wiele osb do utraty rado?ci ze spotkania ze S?owem, ale to znaczy?oby zapomina?, ?e nikt nie jest bardziej cierpliwy od Boga Ojca, ?e nikt nie rozumie i nie potrafi czeka? jak On. On zach?ca, by uczyni? jeden krok naprzd, ale nie domaga si? pe?nej odpowiedzi, je?li jeszcze nie przemierzyli?my ca?ej drogi, aby udzieli? tej odpowiedzi. Po prostu pragnie, aby?my szczerze spojrzeli na nasze ?ycie i przedstawili Mu je bez zmy?lania, aby?my byli gotowi nadal wzrasta? i aby?my prosili Go o to, czego jeszcze nie zdo?ali?my uzyska?.


S?uchaj?c ludu


154. Kaznodzieja powinien tak?e s?ucha? ludu, aby odkry? to, co wierni potrzebuj? us?ysze?. Kaznodzieja jest cz?owiekiem kontempluj?cym S?owo, a tak?e kontempluj?cym lud. W ten sposb odkrywa on pragnienia, bogactwa i ograniczenia, sposoby modlenia si?, kochania, patrzenia na ?ycie i ?wiat - to wszystko, co wyr?nia dan? spo?eczno?? ludzk?, zwracaj?c uwag? na konkretny lud z jego znakami i symbolami, i odpowiadaj?c na pytania, jakie stawia . Chodzi o powi?zanie przes?ania tekstu biblijnego z ludzk? sytuacj?, z tym, czym ludzie ?yj?, z do?wiadczeniem potrzebuj?cym ?wiat?a S?owa. Ta troska nie odpowiada postawie oportunistycznej lub dyplomatycznej, ale jest g??boko religijna i duszpasterska. W gruncie rzeczy jest wra?liwo?ci? duchow?, aby w wydarzeniach odczytywa? przes?anie Bo?e , a to jest co? znacznie wi?cej ni? znale?? co? ciekawego do powiedzenia. To, co si? chce odkry?, jest tym, co Pan pragnie powiedzie? w okre?lonych okoliczno?ciach . Tak wi?c przygotowanie kazania przemienia si? w ?wiczenie ewangelicznego rozeznania, w ktrym cz?owiek - w ?wietle Ducha - stara si? rozpozna? Bo?e wezwanie, rozbrzmiewaj?ce w okre?lonej sytuacji historycznej. Rwnie? w niej i przez ni? Bg wzywa wierz?cych.


155. W tym poszukiwaniu mo?liwe jest nawi?zanie do powtarzaj?cego si? ludzkiego do?wiadczenia, jak rado?? z ponownego spotkania, rozczarowanie, l?k przed samotno?ci?, wsp?czucie wobec cierpienia drugiego cz?owieka, poczucie niepewno?ci przed przysz?o?ci?, niepokj o blisk? osob? itp. Ale trzeba pog??bi? wra?liwo??, ?eby rozpozna?, co to rzeczywi?cie ma wsplnego z ich ?yciem. Przypominamy, ?e nie trzeba nigdy odpowiada? na pytania, ktrych nikt sobie nie stawia; podobnie nie jest rzecz? stosown? przedstawia? kronik? aktualno?ci, by wzbudzi? zainteresowanie: od tego s? ju? programy telewizyjne. Mo?na nawi?za? do jakiego? faktu, aby S?owo mog?o zabrzmie? z moc?, wzywaj?c do nawrcenia, do adoracji, do konkretnych postaw braterstwa i s?u?by itd., poniewa? czasem pewne osoby z przyjemno?ci? s?uchaj? komentarzy na temat rzeczywisto?ci, ale kwestionuj? je w odniesieniu do nich samych.


Narz?dzia pedagogiczne


156. Niektrzy wierz?, ?e mog? by? dobrymi kaznodziejami, poniewa? wiedz?, co maj? powiedzie?, ale zaniedbuj? jak, konkretny sposb wyg?oszenia kazania. Gniewaj? si?, gdy inni ich nie s?uchaj? albo nie doceniaj?, ale by? mo?e nie zaanga?owali si?, aby znale?? odpowiedni sposb prezentacji przes?ania. Przypominamy, ?e oczywista donios?o?? tre?ci zawartej w ewangelizacji, nie mo?e przes?oni? wielkiego znaczenia sposobw i ?rodkw, jakimi si? pos?uguje . Troska o sposoby przepowiadania stanowi rwnie? postaw? g??boko duchow?. Oznacza odpowiedzie? na mi?o?? Boga, po?wi?caj?c si? ze wszystkimi naszymi zdolno?ciami i nasz? kreatywno?ci? powierzonej nam przez Niego misji. Jest to tak?e wyborne ?wiczenie w mi?o?ci bli?niego, poniewa? nie chemy ofiarowa? innym czego? o niewielkiej warto?ci. Na przyk?ad w Biblii znajdujemy zalecenie przygotowania przepowiadania, aby zapewni? mu odpowiedni poziom: Mw zwi??le, w niewielu s?owach [zamknij] wiele tre?ci (Syr 32, 8).

 

157. Tylko tytu?em przyk?adu przypomnijmy kilka praktycznych narz?dzi, ktre mog? ubogaci? przepowiadanie i uczyni? je bardziej atrakcyjnym. Jednym z koniecznych wysi?kw jest nauczy? si? pos?ugiwania obrazami w przepowiadaniu, czyli przemawia? obrazami. Czasem u?ywa si? przyk?adw, aby uczyni? bardziej zrozumia?ym co?, co chce si? wyja?ni?, ale te przyk?ady cz?sto odnosz? si? tylko do rozumowania; natomiast obrazy pomagaj? w docenieniu i przyj?ciu przes?ania, ktre chcemy przekaza?. Atrakcyjny obraz sprawia, ?e przes?anie jest odczuwane jako co? rodzinnego, bliskiego, mo?liwego, zwi?zanego z w?asnym ?yciem. Trafny obraz mo?e doprowadzi? do zasmakowania w przes?aniu, ktre zamierzamy przekaza?, budzi pragnienie i motywuje wol? w kierunku Ewangelii. Dobra homilia, jak powiada? mi stary mistrz, powinna zawiera? jedn? my?l, jedno uczucie i jeden obraz.

 

158. Powiada? Pawe? VI, ?e wierni wiele oczekuj? od tego przepowiadania i korzystaj?, byle by?o proste, przejrzyste, bezpo?rednie, przystosowane . Prostota wi??e si? z j?zykiem, jakim sie pos?ugujemy. Powinien to by? j?zyk zrozumia?y dla adresatw, ?eby nie stwarza? ryzyka mwienia w pr?ni. Cz?sto si? zdarza, ?e kaznodzieje u?ywaj? s?w, ktrych si? nauczyli podczas studiw i w okre?lonych ?rodowiskach, ale nie nale?? do zwyk?ego j?zyka s?uchaj?cych ich osb. Istniej? s?owa w?a?ciwe dla teologii lub katechezy, ktrych sens nie jest zrozumia?y dla wi?kszo?ci chrze?cijan. Najwi?kszym ryzykiem dla kaznodziei jest przyzwyczai? si? do swojego j?zyka i uwa?a?, ?e wszyscy inni si? nim pos?uguj? i rozumiej? go spontanicznie. Je?li chcemy dostosowa? si? do j?zyka innych, by mc dotrze? do nich ze S?owem, trzeba wiele s?ucha?, trzeba dzieli? ?ycie z lud?mi i zwraca? ch?tnie na nie uwag?. Prostota i jasno?? to dwie r?ne rzeczy. J?zyk mo?e by? bardzo prosty, ale kazanie mo?e by? niejasne. Mo?e by? niezrozumia?e ze wzgl?du na brak porz?dku, na brak logiki, albo poniewa? jednocze?nie zajmuje si? r?nymi tematami. Dlatego nast?pnym koniecznym zadaniem jest doprowadzi? do tego, aby kazanie mia?o jedno?? tematyczn?, jasny porz?dek i powi?zanie mi?dzy zdaniami, aby osoby mog?y ?atwo ?ledzi? kaznodziej? i poj?? logik? tego, co mwi.

 

159. Inn? cech? charakterystyczn? jest pozytywny j?zyk. Nie tyle mwi to, czego si? nie powinno robi?, ale raczej proponuje to, co mo?emy robi? lepiej. W ka?dym wypadku, je?li wskazuje na co? negatywnego, stara si? pokaza? tak?e pozytywn? warto??, ktra poci?ga, aby nie zatrzymywa? si? na narzekaniu, na ?aleniu si?, na krytyce lub na wyrzutach sumienia. Ponadto, pozytywne kazanie daje zawsze nadziej?, kieruje ku przysz?o?ci, nie czyni nas wi??niami rzeczy negatywnych. Jak?e dobr? jest rzecz?, aby kap?ani, diakoni i ?wieccy gromadzili si? okresowo, by znale?? odpowiednie narz?dzia, by uczyni? kazania bardziej atrakcyjnymi!


IV. Ewangelizacja dla pog??bienia kerygmy


160. Polecenie misyjne Pana zawiera wezwanie do wzrostu wiary, gdy wskazuje: Uczcie [narody] zachowywa? wszystko, co wam przykaza?em (Mt 28, 20). W ten sposb wida? jasno, ?e pierwsze przepowiadanie powinno rwnie? otworzy? drog? formacji i dojrzewania. Ewangelizacja szuka tak?e wzrostu, a to oznacza, by powa?nie traktowa? ka?d? osob? oraz zamiar, jaki Pan ma w stosunku do niej. Ka?dy cz?owiek potrzebuje coraz bardziej Chrystusa i ewangelizacja nie powinna dopu?ci? do tego, aby kto? si? zadowoli? czym? ma?ym, ale ?eby mg? powiedzie? w pe?ni: Teraz za? ju? nie ja ?yj?, lecz ?yje we mnie Chrystus (Ga 2, 20).

 

161. Nie by?oby rzecz? poprawn? interpretowa? to wezwanie do wzrastania wy??cznie lub priorytetowo jako formacj? doktrynaln?. Chodzi o to, by zachowywa? to, co Pan wskaza? jako odpowied? na Jego mi?o??, gdzie obok wszystkich innych cnt wyr?nia si? to przykazanie nowe, ktre jest pierwszym, najwi?kszym, ktre najlepiej nas identyfikuje jako uczniw: To jest moje przykazanie, aby?cie si? wzajemnie mi?owali, tak jak Ja was umi?owa?em (J 15, 12). Jest oczywiste, ?e gdy autorzy Nowego Testamentu chc? sprowadzi? chrze?cija?skie or?dzie moralne do ostatecznej syntezy, do tego, co najbardziej istotne, ukazuj? nam nieodzowne wymaganie mi?o?ci bli?niego: Kto bowiem mi?uje drugiego, wype?ni? Prawo. [...] Przeto mi?o?? jest doskona?ym wype?nieniem Prawa (Rz 13, 8. 10). Je?li przeto zgodnie z Pismem wype?niacie krlewskie Prawo: B?dziesz mi?owa? bli?niego swego jak siebie samego, dobrze czynicie (Jk 2, 8). Bo ca?e Prawo wype?nia si? w tym jednym nakazie: B?dziesz mi?owa? bli?niego swego jak siebie samego (Ga 5, 14). Pawe? proponowa? swoim wsplnotom drog? wzrastania w mi?o?ci: Pan niech pomno?y was liczebnie i niech spot?guje mi?o?? wasz? nawzajem do siebie i do wszystkich (1 Tes 3, 12).

 

162. Z drugiej strony t? drog? odpowiedzi i wzrastania poprzedza zawsze dar, poniewa? poprzedza j? inna pro?ba Pana: udzielaj?c im chrztu w imi?... (Mt 28, 19). Przybranie na dzieci, jakie Ojciec ofiaruje bezinteresownie, oraz inicjatywa daru Jego ?aski (por. Ef 2, 8-9; 1 Kor 4, 7) s? warunkiem i stwarzaj? mo?liwo?? tego sta?ego u?wi?cania, ktre podoba si? Bogu i przynosi Mu chwa??. Chodzi o to, by?my pozwolili przemienia? si? w Chrystusie dla stopniowego ?ycia wed?ug Ducha (Rz 8, 5).


Katecheza kerygmatyczna i mistagogiczna


163. Wychowanie i katecheza pozostaj? na s?u?bie tego wzrastania. Mamy ju? do dyspozycji r?ne teksty Magisterium i pomoce do katechezy, ofiarowane przez Stolic? Apostolsk? i r?ne Episkopaty. Przypominam adhortacj? apostolsk? Catechesi tradendae, Dyrektorium Oglne o Katechizacji (1997) oraz inne dokumenty, ktrych aktualnej tre?ci nie ma potrzeby tutaj powtarza?. Chcia?bym tylko zatrzyma? si? na pewnych rozwa?aniach, ktre wydaje mi si? rzecz? stosown? uwypukli?.

 

164. Odkryli?my, ?e tak?e w katechezie fundamentaln? rol? odgrywa pierwsze przepowiadanie lub kerygma, ktra powinna zajmowa? centralne miejsce w dzia?alno?ci ewangelizacyjnej i w ka?dej prbie odnowy ko?cielnej. Kerygma jest trynitarna. Jest ogniem Ducha udzielaj?cego si? pod postaci? j?zykw i budzi w nas wiar? w Jezusa Chrystusa, ktry przez sw? ?mier? i zmartwychwstanie objawia nam i komunikuje niesko?czone mi?osierdzie Ojca. Na usta katechisty powraca zawsze i rozbrzmiewa pierwsze or?dzie: Jezus Chrystus ci? kocha, da? swoje ?ycie, aby ci? zbawi?, a teraz jest ?ywy u twego boku codziennie, aby ci? o?wieci?, umocni? i wyzwoli?. Gdy mwimy, ?e to or?dzie jest pierwsze, nie oznacza to, ?e jest na pocz?tku, a potem si? o nim zapomina, albo zast?puje si? je innymi tre?ciami, ktre je przewy?szaj?. Jest pierwszym w sensie jako?ciowym, poniewa? jest g?wnym or?dziem, tym, do ktrego trzeba stale powraca? i s?ucha? na r?ne sposoby i ktre trzeba stale g?osi? podczas katechezy w tej czy innej formie, na wszystkich jej etapach i chwilach . Dlatego tak?e kap?an - tak jak Ko?ci? - powinien pog??bia? ?wiadomo??, ?e sam musi by? nieustannie ewangelizowany.

 

165. Nie nale?y my?le?, ?e w katechezie rezygnuje si? z kerygmy na rzecz formacji, ktra mia?aby by? bardziej solidna. Nie ma nic bardziej solidnego, bardziej g??bokiego, bardziej pewnego, bardziej tre?ciwego i bardziej m?drego ni? takie or?dzie. Ca?a formacja chrze?cija?ska jest przede wszystkim pog??bieniem kerygmy, ktra przybiera coraz wi?ksz? i coraz lepsz? posta?, nie przestaje nigdy o?wieca? zaanga?owania katechetycznego i ktra pozwala zrozumie? odpowiednio znaczenie jakiegokolwiek tematu poruszanego w katechezie. Jest or?dziem odpowiadaj?cym na pragnienie niesko?czono?ci, drzemi?ce w ka?dym ludzkim sercu. Centralny charakter kerygmy wymaga niektrych charakterystycznych cech przepowiadania, koniecznych dzisiaj w ka?dym miejscu: ?eby wyra?a?o ono zbawcz? mi?o?? Boga uprzedni? w stosunku do moralnych i religijnych zobowi?za?; ?eby nie narzuca?o prawdy i odwo?ywa?o si? do wolno?ci; ?eby mia?o pewne cechy rado?ci, bod?ca, ?ywotno?ci i harmonijnej pe?ni nie sprowadzaj?cej przepowiadania do kilku doktryn, czasem bardziej filozoficznych ni? ewangelicznych. Domaga si? to od ewangelizatora niektrych postaw, pomagaj?cych lepiej przyj?? or?dzie: blisko??, otwarcie na dialog, cierpliwo??, serdecznie przyj?cie, ktre nie pot?pia.

 

166. Inn? charakterystyczn? cech? katechezy, ktra si? rozwin??a w ostatnich dziesi?cioleciach, jest inicjacja mistagogiczna , ktra oznacza zasadniczo dwie rzeczy: konieczn? stopniowo?? do?wiadczenia formacyjnego, w ktrym uczestniczy ca?a wsplnota, oraz dowarto?ciowanie liturgicznych znakw inicjacji chrze?cija?skiej. Wiele podr?cznikw i planw nie wzi??o jeszcze pod uwag? konieczno?ci odnowy mistagogicznej, ktra mog?aby przyj?? r?ne formy zgodnie z rozeznaniem wszystkich wsplnot wychowawczych. Spotkanie katechetyczne jest g?oszeniem S?owa i jest skoncentrowane na nim, ale potrzebuje zawsze odpowiedniego ?rodowiska i poci?gaj?cej motywacji, pos?ugiwania si? wymownymi symbolami, w??czenia w szeroki proces wzrastania oraz integracji wszystkich wymiarw osoby na wsplnotowej drodze s?uchania i odpowiedzi.

 

167. Jest rzecz? dobr?, aby w ka?dej katechezie zwrci? szczegln? uwag? na drog? pi?kna (via pulchritudinis) . G?osi? Chrystusa znaczy ukaza?, ?e wierzy? w Niego i na?ladowa? Go jest nie tylko rzecz? prawdziw? i sprawiedliw?, ale tak?e pi?kn?, zdoln? nape?ni? ?ycie nowym blaskiem i g??bok? rado?ci?, nawet po?rd trudnych do?wiadcze?. W tej perspektywie wszystkie formy autentycznego pi?kna mog? by? uznane za drog? prowadz?c? do spotkania z Panem Jezusem. Nie chodzi o szerzenie relatywizmu estetycznego , ktry mo?e zaciemni? nierozdzielny zwi?zek mi?dzy prawd?, dobroci? i pi?knem, ale o przywrcenie szacunku dla pi?kna, by mc dotrze? do ludzkiego serca i by w nim zaja?nia?a prawda oraz dobro? Zmartwychwsta?ego. Je?li, jak twierdzi ?w. Augustyn, kochamy tylko to, co jest pi?kne , Syn, ktry sta? si? cz?owiekiem, objawieniem niesko?czonego pi?kna, jest w najwy?szym stopniu godny mi?o?ci i poci?ga nas ku sobie wi?ziami mi?o?ci. Tak wi?c konieczne jest, aby formacja w via pulchritudinis zosta?a w??czona w przekazywanie wiary. Nale?y sobie ?yczy?, aby ka?dy Ko?ci? partykularny promowa? pos?ugiwanie si? sztuk? w swoim dziele ewangelizacyjnym, nawi?zuj?c do bogactwa przesz?o?ci, ale tak?e do szerokiej gamy jej licznych aktualnych form w celu przekazywania wiary w nowym j?zyku przypowie?ci . Trzeba mie? odwag? do znajdowania nowych znakw, nowych symboli, nowych sposobw przekazywania S?owa, nowych form pi?kna pojawiaj?cych si? w r?nych kr?gach kulturowych, ??cznie z niekonwencjonalnymi formami pi?kna, ktre mog? by? ma?o znacz?ce dla ewangelizatorw, ale sta?y si? szczeglnie atrakcyjne dla innych.

 

168. Co za? si? tyczy moralnej propozycji katechezy, zach?caj?cej do wzrastania w wierno?ci dla stylu ?ycia Ewangelii, jest rzecz? stosown? wskazywa? zawsze po??dane dobro, propozycj? ?ycia, dojrza?o?ci, realizacji, owocno?ci, w ?wietle czego mo?na zrozumie? nasze pi?tnowanie z?a, ktre mo?e je zaciemni?. Zamiast postrzega? nas jako ekspertw od apokaliptycznych diagnoz albo pos?pnych s?dziw z upodobaniem doszukuj?cych si? wszelkich niebezpiecze?stw lub dewiacji, by?oby dobrze, ?eby nas odbierano jako radosnych zwiastunw wznios?ych propozycji, kustoszy dobra i pi?kna, ja?niej?cych w ?yciu wiernym Ewangelii.


Osobiste towarzyszenie procesom wzrostu


169. W cywilizacji paradoksalnie zranionej anonimowo?ci?, a jednocze?nie obsesyjnej na punkcie szczeg?w ?ycia innych, bezwstydnie chorej na chorobliw? ciekawo??, Ko?ci? potrzebuje bliskiego spojrzenia, by kontemplowa?, wzruszy? si? i zatrzyma? wobec drugiego cz?owieka, ilekro? jest to konieczne. W tym ?wiecie wy?wi?ceni szafarze oraz inni pracownicy duszpasterstwa mog? uczyni? obecnym zapach bliskiej obecno?ci Jezusa i Jego osobiste spojrzenie. Ko?ci? b?dzie musia? wprowadzi? swoich cz?onkw - kap?anw, zakonnikw i ?wieckich - do tej sztuki towarzyszenia, aby wszyscy nauczyli si? zawsze zdejmowa? sanda?y wobec ?wi?tej ziemi drugiego (por. Wj 3, 5). Musimy nada? naszej drodze zdrowy rytm blisko?ci ze spojrzeniem okazuj?cym szacunek i pe?nym wsp?czucia, ale ktry jednocze?nie leczy, wyzwala i zach?ca do dojrzewania w ?yciu chrze?cija?skim.

 

170. Chocia? mo?e si? to wydawa? oczywiste, towarzyszenie duchowe powinno coraz bardziej prowadzi? do Boga, w ktrym mo?emy zdoby? prawdziw? wolno??. Niektrzy uwa?aj? si? za wolnych, gdy chodz? z dala od Pana, nie zdaj?c sobie sprawy, ?e istotnie pozostaj? sierotami, bez ratunku, bez domu, do ktrego mo?na zawsze wrci?. Przestaj? by? pielgrzymami i zamieniaj? si? w piechurw kr???cych zawsze wok? siebie, nie dochodz?c do jakiego? miejsca. Towarzyszenie im przynosi?oby odwrotny skutek, gdyby stawa?o si? pewnego rodzaju terapi? umacniaj?c? ich zamkni?cie si? w swojej immanencji, a nie pielgrzymowaniem z Chrystusem do Ojca.

 

171. Bardziej ni? kiedykolwiek potrzebujemy m??czyzn i kobiet, ktrzy maj?c do?wiadczenie w towarzyszeniu, znaj? sposb post?powania, w ktrym wyr?nia si? roztropno??, zdolno?? zrozumienia, sztuka oczekiwania, uleg?o?? Duchowi, by?my chronili wszyscy razem powierzaj?ce si? nam owce przed wilkami usi?uj?cymi rozproszy? owczarni?. Potrzebujemy ?wiczy? si? w sztuce s?uchania, ktra polega na czym? wi?cej ni? tylko s?yszeniu. Pierwsz? spraw? w komunikacji z drugim cz?owiekiem jest zdolno?? serca, ktra umo?liwia blisko??, bez ktrej nie istnieje prawdziwe spotkanie duchowe. S?uchanie pomaga nam dostrzec gest oraz stosowne s?owo, ktre podwa?y nasz? spokojn? pozycj? obserwatorw. Jedynie poczynaj?c od tego s?uchania pe?nego szacunku i zdolnego do wsp?czucia, mo?na b?dzie znale?? drogi prowadz?ce do prawdziwego wzrostu, mo?na b?dzie rozbudzi? pragnienie idea?u chrze?cija?skiego, trosk?, by odpowiedzie? w pe?ni na mi?o?? Bo?? i pragnienie lepszego rozwini?cia tego, co Bg zasia? w naszym ?yciu. Zawsze jednak z cierpliwo?ci? tego, ktry wie, czego naucza? ?w. Tomasz: ?e kto? mo?e mie? ?ask? i mi?o??, ale mo?e nie praktykowa? ?adnej z cnt z powodu niektrych przeciwnych sk?onno?ci, ktre si? utrzymuj? . Inaczej mwi?c, organiczno?? cnt wyst?puje zawsze i koniecznie in habitu, chocia? uwarunkowania mog? utrudni? spe?nianie si? tych cnotliwych postaw. St?d konieczno?? pedagogiki prowadz?cej osoby, krok po kroku, do pe?nego przyswojenia sobie tajemnicy . Aby doj?? do dojrza?o?ci, czyli aby osi?gn?? zdolno?? do naprawd? wolnych i odpowiedzialnych decyzji, nieodzowny jest czas i ogromna cierpliwo??. Jak mwi? b?ogos?awiony Piotr Faber, Czas jest wys?annikiem Boga.


172. Kto towarzyszy, potrafi uzna?, ?e sytuacja ka?dego cz?owieka przed Bogiem i w?asnym ?yciem ?aski stanowi tajemnic?, ktrej nikt nie mo?e w pe?ni pozna?, patrz?c z zewn?trz. Ewangelia proponuje nam skorygowa? i pomc wzrasta? osobie, poczynaj?c od uznania obiektywnej z?o?ci jej uczynkw (por. Mt 18, 15), ale bez wydawania s?dw co do jej odpowiedzialno?ci i winy (por. Mt 7, 1; ?k 6, 37). W ka?dym przypadku kompetentna osoba towarzysz?ca nie zgadza si? z fatalizmem lub ma?oduszno?ci?. Zach?ca zawsze do gotowo?ci leczenia si?, powstawania, przyjmowania krzy?a, pozostawienia wszystkiego, wychodzenia zawsze na nowo, by g?osi? Ewangeli?. Osobiste do?wiadczenie poddania si? towarzyszeniu i leczeniu, zdolno?? ukazania z ca?? szczero?ci? w?asnego ?ycia wobec towarzysz?cej nam osoby, uczy nas cierpliwo?ci i zrozumienia wobec innych i czyni nas zdolnymi do wzbudzenia w nich zaufania, otwarcia i gotowo?ci wzrastania.

 

173. Autentyczne towarzyszenie duchowe rozpoczyna si? zawsze i realizuje w kontek?cie s?u?by misji ewangelizacyjnej. Relacja Paw?a z Tymoteuszem i Tytusem jest przyk?adem takiego towarzyszenia i formacji podczas dzia?alno?ci apostolskiej. Powierzaj?c im misj? zatrzymania si? w ka?dym mie?cie do nale?ytego za?atwienia zaleg?ych spraw (por. Tt 1, 5; por. 1 Tym 1, 3-5), przekazuje im kryteria odno?nie do osobistego ?ycia i dzia?alno?ci pasterskiej. Wszystko to odr?nia si? jasno od jakiegokolwiek rodzaju towarzyszenia intymistycznego, izoluj?cej si? samorealizacji. Uczniowie misyjni towarzysz? misyjnym uczniom.


Wok? S?owa Bo?ego


174. Nie tylko homilia powinna si? karmi? S?owem Bo?ym. Ca?a ewangelizacja opiera si? na nim - przez s?uchanie go, rozwa?anie, prze?ywanie, celebrowanie i ?wiadczenie o nim. Pismo ?wi?te jest ?rd?em ewangelizacji. Dlatego trzeba stale formowa? si? do s?uchania S?owa. Ko?ci? nie ewangelizuje, je?li nie pozwala si? ewangelizowa?. Jest rzecz? nieodzown?, aby S?owo Bo?e stawa?o si? coraz bardziej sercem wszelkiej dzia?alno?ci ko?cielnej . S?owo Bo?e, s?uchane i celebrowane, zw?aszcza w Eucharystii, karmi i umacnia wewn?trznie chrze?cijan oraz czyni ich zdolnymi do prawdziwego ?wiadectwa ewangelicznego w ?yciu codziennym. Przezwyci??yli?my ju? dawne przeciwstawienie S?owa i Sakramentu. Proklamowane, ?ywe i skuteczne S?owo przygotowuje przyj?cie Sakramentu i w Sakramencie S?owo to osi?ga sw? maksymaln? skuteczno??.

 

175. Studium Pisma ?wi?tego powinno by? dost?pne dla wszystkich wierz?cych . Jest rzecz? fundamentaln?, aby objawione S?owo inspirowa?o radykalnie katechez? i wszystkie wysi?ki podejmowane w celu przekazania wiary . Ewangelizacja wymaga za?y?o?ci ze S?owem Bo?ym, a to oznacza, ?eby diecezje, parafie i wszystkie wsplnoty katolickie proponowa?y powa?ne i wytrwa?e studiowanie Biblii, jak rwnie? promowa?y jej modlitewne czytanie osobiste i wsplnotowe . Nie szukamy, b??dz?c po ciemku, ani nie powinni?my oczekiwa?, aby Bg skierowa? do nas s?owo, poniewa? rzeczywi?cie Bg przemwi?, ju? nie jest wielkim nieznanym, lecz objawi? si?.

 

Przyjmijmy wznios?y skarb objawionego S?owa.

 

 

 

Rozdzia? IV
SPO?ECZNY WYMIAR EWANGELIZACJI


176. Ewangelizowa? to czyni? obecnym Krlestwo Bo?e w ?wiecie. Jednak ?adna niepe?na i niedoskona?a definicja nie mo?e zado??uczyni? bogatej, wielostronnej i dynamicznej rzeczywisto?ci, jak? jest ewangelizacja, ?eby nie zaistnia?o rwnocze?nie niebezpiecze?stwo os?abienia jej sensu lub nawet zniekszta?cenia . Obecnie chcia?bym si? podzieli? swoj? trosk? o spo?eczny wymiar ewangelizacji, poniewa? je?li nie zostanie on odpowiednio ukazany, narazimy si? na ryzyko zniekszta?cenia autentycznego i pe?nego znaczenia misji ewangelizacyjnej.

 

177. Kerygma posiada nieuchronnie tre?? spo?eczn?: w samym sercu Ewangelii znajduje si? ?ycie wsplnotowe i zaanga?owanie si? na rzecz innych. Tre?? pierwszego przepowiadania ma natychmiastow? reperkusj? moraln?, ktrej centrum stanowi mi?o??.


I. Wsplnotowe i spo?eczne reperkusje kerygmy


178. Wyznawa? Ojca kochaj?cego niesko?czenie ka?d? ludzk? istot? oznacza odkry?, ?e obdarza j? niesko?czon? godno?ci? . Wyznawa?, ?e Syn Bo?y przyj?? nasze ludzkie cia?o oznacza, ?e ka?da osoba ludzka zosta?a wywy?szona do serca samego Boga. Wyznawanie, ?e Jezus przela? za nas krew, nie pozwala nam podtrzymywa? najmniejszej w?tpliwo?ci co do mi?o?ci bez granic, nobilituj?cej ka?dego cz?owieka. Jego odkupienie ma znaczenie spo?eczne, poniewa? Bg w Chrystusie zbawia nie tylko pojedyncze osoby, ale rwnie? uzdrawia mi?dzyludzkie stosunki spo?eczne . Wyznawa?, ?e Duch ?wi?ty dzia?a we wszystkich, to uzna?, ?e stara si? On przenikn?? ka?d? ludzk? sytuacj? i wszystkie spo?eczne wi?zi: Duch ?wi?ty dysponuje niesko?czon? inwencj?, w?a?ciw? dla boskiego umys?u, i znajduje sposoby, by rozwi?za? w?z?y ludzkich spraw, ??cznie z tymi najbardziej z?o?onymi i nieprzeniknionymi . Ewangelizacja jest powi?zana z dzia?aniem Ducha. Sama tajemnica Trjcy ?wi?tej przypomina nam, ?e zostali?my stworzeni na obraz Bo?ej komunii, dlatego nie mo?emy si? zrealizowa? ani zbawi? o w?asnych si?ach. Z serca Ewangelii poznajemy wewn?trzn? wi?? mi?dzy ewangelizacj? i promocj? cz?owieka, ktra powinna z konieczno?ci wyrazi? si? i umocni? w ca?ej dzia?alno?ci ewangelizacyjnej. Przyj?cie pierwszego or?dzia, zapraszaj?cego do tego, by?my pozwolili si? kocha? Bogu i kochali Go mi?o?ci?, ktr? On nam komunikuje, wywo?uje w ?yciu osoby i jej dzia?aniach pierwsz? i podstawow? reakcj?: pragn??, szuka? i mie? na sercu dobro innych.

 

179. Ten nierozdzielny zwi?zek mi?dzy przyj?ciem zbawczego or?dzia i czynn? mi?o?ci? bratersk? wyra?aj? niektre teksty Pisma ?wi?tego i dobrze jest je rozwa?y? i uwa?nie przemedytowa?, by wyci?gn?? z nich wszystkie konsekwencje. Chodzi o przes?anie, do ktrego si? cz?sto przyzwyczajamy, powtarzamy je niemal mechanicznie, nie upewniaj?c si? jednak, czy ma ono realny wp?yw na nasze ?ycie oraz na ?ycie naszych wsplnot. Jak?e niebezpieczne i szkodliwe jest to przyzwyczajenie, prowadz?ce nas do utraty zadziwienia, fascynacji, entuzjazmu z ?ycia Ewangeli? braterstwa i sprawiedliwo?ci! S?owo Bo?e poucza, ?e w bracie znajdujemy nieustanne przed?u?enie Wcielenia dla ka?dego z nas: Wszystko, co uczynili?cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie?cie uczynili (Mt 25, 40). To, co czynimy dla innych, posiada wymiar transcendentny: tak? miar?, jak? wy mierzycie, wam odmierz? (Mt 7, 2). B?d?cie mi?osierni, jak Ojciec wasz jest mi?osierny. Nie s?d?cie, a nie b?dziecie s?dzeni; nie pot?piajcie, a nie b?dziecie pot?pieni; odpuszczajcie, a b?dzie wam odpuszczone. Dawajcie, a b?dzie wam dane []. Odmierz? wam bowiem tak? miar?, jak? wy mierzycie (?k 12, 36-38). To, co wyra?aj? te teksty, stanowi absolutny priorytet wyj?cia poza siebie w kierunku brata, jako jedno z dwch g?wnych przykaza? stanowi?cych fundament wszelkich norm moralnych i jest najbardziej jasnym znakiem w podj?ciu rozeznania na drodze duchowego wzrastania w odpowiedzi na absolutnie bezinteresowny dar Boga. Z tego samego powodu pos?uga mi?o?ci jest konstytutywnym wymiarem misji Ko?cio?a i nieodzownym wyrazem jego istoty . Tak jak Ko?ci? z natury jest misyjny, tak w sposb nieunikniony wyp?ywa z tej natury czynna mi?o?? bli?niego, wsp?czucie, ktre rozumie, towarzyszy i promuje.


Krlestwo, ktre nas wo?a


180. Z lektury Pisma ?wi?tego wynika zreszt? jasno, ?e propozycja Ewangelii nie polega tylko na osobistej relacji z Bogiem. Tak?e naszej odpowiedzi mi?o?ci nie powinno si? pojmowa? jako zwyk?ej sumy ma?ych osobistych gestw wobec kogo? potrzebuj?cego, co mog?oby stanowi? pewien rodzaj mi?o?ci la carte, seri? dzia?a? zmierzaj?cych jedynie do uspokojenia w?asnego sumienia. Propozycj? jest krlestwo Bo?e (?k 4, 43); chodzi o mi?owanie Boga krluj?cego w ?wiecie. W takiej mierze, w jakiej zdo?a On krlowa? mi?dzy nami, ?ycie spo?eczne b?dzie przestrzeni? braterstwa, sprawiedliwo?ci, pokoju, godno?ci wszystkich. Tak wi?c zarwno or?dzie, jak i do?wiadczenie chrze?cija?skie zmierzaj? do spowodowania konsekwencji spo?ecznych. Szukamy Jego krlestwa: Starajcie si? naprzd o krlestwo Boga i o Jego sprawiedliwo??, a to wszystko b?dzie wam dodane (Mt 6, 33). Zamiarem Jezusa jest ustanowienie krlestwa Jego Ojca; prosi On swoich uczniw: Id?cie i g?o?cie: Bliskie ju? jest krlestwo niebieskie (Mt 10, 7).

 

181. Krlestwo nadchodz?ce ju? i wzrastaj?ce mi?dzy nami dotyczy wszystkiego i przypomina nam zasad? rozeznania, jak? proponowa? Pawe? VI w odniesieniu do rozwoju: Ka?dy cz?owiek i ca?y cz?owiek . Wiemy, ?e ewangelizacja nie b?dzie pe?na bez uwzgl?dniania wzajemnego odniesienia, jakie ustawicznie zachodzi mi?dzy Ewangeli? a konkretnym, osobistym i spo?ecznym ?yciem cz?owieka . Chodzi o kryterium uniwersalno?ci, w?a?ciwe dla dynamiki Ewangelii, poniewa? Ojciec pragnie, aby wszyscy ludzie si? zbawili, a Jego plan zbawienia polega na nowym zjednoczeniu tego, co w niebiosach, i tego, co na ziemi (por. Ef 1, 10). Polecenie brzmi: Id?cie na ca?y ?wiat i g?o?cie Ewangeli? wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16, 15), poniewa? stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia si? synw Bo?ych (Rz 8, 19). Ca?e stworzenie to tak?e wszystkie aspekty natury ludzkiej, zatem misja g?oszenia Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa ma uniwersalne przeznaczenie. Jego przykazanie mi?o?ci obejmuje wszystkie wymiary egzystencji, wszystkie osoby, wszystkie ?rodowiska wsp??ycia i wszystkie narody. Nic, co ludzkie, nie mo?e jej by? obce . Prawdziwa nadzieja chrze?cija?ska, szukaj?ca eschatologicznego krlestwa, tworzy zawsze histori?.


Nauczanie Ko?cio?a na temat kwestii spo?ecznych


182. Nauczanie Ko?cio?a na temat okre?lonych sytuacji podlega wi?kszym lub nowym modyfikacjom i mo?e by? przedmiotem dyskusji, ale nie da si? unikn?? konkretw - bez zamiaru wchodzenia w szczeg?y - aby wielkie zasady spo?eczne nie pozosta?y oglnymi wskazaniami, ktre nikogo nie dotycz?. Trzeba wyprowadzi? z nich praktyczne wnioski, aby mog?y skutecznie wp?ywa? na skomplikowane wsp?czesne sytuacje . Pasterze, korzystaj?c ze zdobyczy r?nych nauk, maj? prawo wydawa? opini? na temat wszystkiego, co dotyczy ?ycia osb, poniewa? zadanie ewangelizacji zak?ada i wymaga integralnej promocji ka?dego cz?owieka. Nie mo?na ju? d?u?ej twierdzi?, ?e religia powinna si? ogranicza? do sfery prywatnej i ?e istnieje tylko po to, by przygotowa? dusze do nieba. Wiemy, ?e Bg pragnie szcz??cia swoich dzieci tak?e na tej ziemi, chocia? powo?ane s? do wiecznej pe?ni, poniewa? stworzy? On wszystko do u?ytkowania (1 Tym 6, 17), aby wszyscy mogli z tego korzysta?. St?d nawrcenie chrze?cija?skie domaga si?, by?my rozwa?yli ponownie w pierwszym rz?dzie to, co dotyczy ?adu spo?ecznego i realizacji dobra wsplnego.

 

183. W rezultacie nikt nie mo?e od nas domaga? si?, aby?my usuwali religi? w przestrze? tajemniczego wn?trza osb bez ?adnego jej wp?ywu na ?ycie spo?eczne i narodowe, nie przejmuj?c si? kondycj? instytucji spo?ecze?stwa ?wieckiego, bez wypowiadania si? na temat wydarze?, ktre interesuj? obywateli. Kto odwa?y?by si? zamkn?? w jakiej? ?wi?tyni i wyciszy? or?dzie ?w. Franciszka z Asy?u oraz b?ogos?awionej Teresy z Kalkuty? Oni by tego nie zaakceptowali. Autentyczna wiara - ktra nie jest nigdy wygodna ani indywidualistyczna - zak?ada zawsze g??bokie pragnienie zmiany ?wiata, przekazania warto?ci, zostawienia czego? dobrego po sobie na ziemi. Kochamy t? wspania?? planet?, na ktrej Bg nas postawi?, i kochamy zamieszkuj?c? j? ludzko?? ze wszystkimi jej dramatami i zm?czeniem, z jej pragnieniami i nadziejami, z jej warto?ciami i jej krucho?ci?. Ziemia jest naszym wsplnym domem i wszyscy jeste?my bra?mi. Chocia? sprawiedliwy porz?dek spo?ecze?stwa i pa?stwa jest centralnym zadaniem polityki, Ko?ci? nie mo?e i nie powinien pozostawa? na marginesie w walce o sprawiedliwo?? . Wszyscy chrze?cijanie, tak?e pasterze, s? wezwani, by troszczy? si? o budow? lepszego ?wiata. O to chodzi, poniewa? my?l spo?eczna Ko?cio?a jest w pierwszym rz?dzie pozytywna i proponuj?ca, nadaje kierunenk dzia?aniu przemieniaj?cemu, i w tym sensie nie przestaje by? znakiem nadziei wyp?ywaj?cej z pe?nego mi?o?ci serca Jezusa Chrystusa. Jednocze?nie ??czy swoje wysi?ki na polu spo?ecznym z bogatym zaanga?owaniem innych Ko?cio?w i Wsplnot ko?cielnych, zarwno w dziedzinie refleksji doktrynalnej, jak i na poziomie praktycznym.

 

184. Nie jest to odpowiednia chwila, by omwi? wszystkie powa?ne kwestie spo?eczne charakteryzuj?ce dzisiejszy ?wiat - niektre z nich komentowa?em w drugim rozdziale. Nie jest to dokument spo?eczny, a do refleksji nad tymi r?nymi tematami mamy do dyspozycji odpowiednie narz?dzie, jakim jest Kompendium nauki spo?ecznej Ko?cio?a, ktrego studium i pos?ugiwanie si? nim gor?co zalecam. Ponadto, ani Papie?, ani Ko?ci? nie posiadaj? monopolu na interpretowanie rzeczywisto?ci spo?ecznej albo propozycji dla wsp?czesnych problemw. Mog? powtrzy? tutaj to, na co wnikliwie wskazywa? Pawe? VI: Wobec tak odmiennych sytuacji trudno jest nam wypowiedzie? si? jednoznacznie i wskaza? rozwi?zanie o uniwersalnej warto?ci. Nie jest to naszym zamiarem ani nasz? misj?. Do wsplnot chrze?cija?skich nale?y obiektywna analiza sytuacji w ka?dym kraju.

 

185. W nast?pnej cz??ci postaram si? skupi? uwag? na dwch wielkich kwestiach, ktre wydaj? si? fundamentalne na tym etapie historii. Omwi? je nieco szerzej, poniewa? uwa?am, ?e b?d? determinowa?y przysz?o?? ludzko?ci. Chodzi w pierwszym rz?dzie o w??czenie spo?eczne ubogich, a ponadto o pokj i dialog spo?eczny.


II. W??czenie spo?eczne ubogich


186. Z naszej wiary w Chrystusa, ktry sta? si? ubogim, b?d?c zawsze blisko ubogich i wykluczonych, wyp?ywa troska o integralny rozwj najbardziej opuszczonych w spo?ecze?stwie.


Razem z Bogiem s?uchamy krzyku


187. Ka?dy chrze?cijanin oraz ka?da wsplnota powo?ani s?, by by? Bo?ymi narz?dziami wyzwolenia i promocji ubogich w celu pe?nej integracji spo?ecznej; zak?ada to, ?e jeste?my uwa?ni na krzyk ubogiego i gotowi go wesprze?. Wystarczy przegl?dn?? karty Pisma ?wi?tego, aby odkry?, jak dobry Ojciec pragnie ws?uchiwa? si? w wo?anie ubogich: Dosy? napatrzy?em si? na udr?k? ludu mego w Egipcie i nas?ucha?em si? narzeka? jego na ciemi?zcw, znam wi?c jego uciemi??enie. Zst?pi?em, aby go wyrwa? z r?k []. Id? przeto teraz, posy?am ci? (Wj 3, 7-8. 10) i okazuje si? zatroskany o ich potrzeby: Wtedy Izraelici wo?ali do Pana i Pan wzbudzi? im wybawiciela (Sdz 3, 15). Pozostawanie g?uchymi na to wo?anie, gdy jeste?my narz?dziami Bo?ymi, aby s?ucha? ubogiego, wy??cza nas z woli Ojca i Jego planu, poniewa? ten ubogi b?dzie wzywa? Pana przeciwko tobie, a ty obci??ysz si? grzechem (Pwt 15, 9). Brak za? solidarno?ci w obliczu jego potrzeb wp?ywa bezpo?rednio na nasze odniesienie do Boga: Gdy bowiem przeklnie ci? w goryczy duszy, Ten, co go stworzy?, wys?ucha jego ?yczenia (Syr 4, 6). Powraca zawsze stare pytanie: Je?liby kto? posiada? na ?wiecie maj?tek, i widzia?, ?e brat jego cierpi niedostatek, a zamkn?? przed nim swe serce, jak mo?e trwa? w nim mi?o?? Boga? (1 J 3, 17). Przypomnijmy rwnie?, z jak g??bokim przekonaniem aposto? Jakub nawi?zywa? do obrazu krzyku uciskanych: Oto wo?a zap?ata robotnikw, ?niwiarzy z pl waszych, ktr? zatrzymali?cie, a krzyk ?niwiarzy doszed? do uszu Pana Zast?pw (5, 4).

 

188. Ko?ci? uzna?, ?e potrzeba s?uchania tego krzyku wynika z wyzwalaj?cego dzia?ania ?aski w ka?dym z nas, dlatego nie chodzi o misj? zarezerwowan? tylko dla niektrych: Ko?ci?, kieruj?c si? Ewangeli? mi?osierdzia i z uwagi na mi?o?? do cz?owieka, ws?uchuje si? w wo?anie o sprawiedliwo?? i ze wszystkich si? chce na nie odpowiedzie? . W tym kontek?cie mo?na zrozumie? polecenie Jezusa, skierowane do uczniw: Wy dajcie im je??! (Mk 6, 37), a to zak?ada zarwno wsp?prac? w rozwi?zywaniu strukturalnych przyczyn ubstwa i promowaniu integralnego rozwoju ubogich, jak i bardziej proste codzienne gesty solidarno?ci wobec bardzo konkretnych form n?dzy, z jak? si? spotykamy. S?owo solidarno?? nieco si? zu?y?o i czasami bywa niew?a?ciwie interpretowane, ale oznacza o wiele wi?cej ni? jaki? sporadyczny gest hojno?ci. Wymaga uformowania nowej mentalno?ci, kieruj?cej si? poj?ciami wsplnoty, priorytetu ?ycia wszystkich w stosunku do posiadania dbr przez niektrych.

 

189. Solidarno?? jest spontaniczn? reakcj? cz?owieka uznaj?cego spo?eczn? funkcj? w?asno?ci i powszechne przeznaczenie dbr jako rzeczywisto?ci poprzedzaj?cych w?asno?? prywatn?. Prywatne posiadanie dbr usprawiedliwione jest przez ich strze?enie i pomna?anie, tak by lepiej mog?y s?u?y? dobru wsplnemu, st?d solidarno?? nale?y prze?ywa? jako decyzj? zwrcenia ubogiemu tego, co mu si? nale?y. Przekonania te i rzeczywiste praktykowanie solidarno?ci otwieraj? drog? do innych przemian strukturalnych i czyni? je mo?liwymi. Zmiana w strukturach nie prowadz?ca do nowych przekona? i postaw sprawi, ?e te same struktury wcze?niej czy p?niej stan? si? skorumpowane, oci??a?e i nieskuteczne.

 

190. Czasem chodzi o s?uchanie krzyku ca?ych ludw, najbardziej ubogich ludw ziemi, poniewa? pokj opiera si? nie tylko na poszanowaniu praw cz?owieka, ale rwnie? na poszanowaniu praw ludw . Godne ubolewania jest to, ?e nawet prawa cz?owieka mog? by? u?ywane do zaciek?ego usprawiedliwiania indywidualnych praw lub praw bogatszych ludw. Szanuj?c niezale?no?? oraz kultur? ka?dego narodu, trzeba zawsze pami?ta?, ?e planeta nale?y do ca?ej ludzko?ci i ?e sam fakt, ?e kto? urodzi? si? w miejscu posiadaj?cym mniejsze zasoby albo mniej rozwini?tym, nie usprawiedliwia faktu, ?e niektre osoby ?yj? poni?ej godno?ci. Trzeba powtrzy?, ?e bardziej uprzywilejowani s? zobowi?zani wyrzeka? si? niektrych swoich praw, aby tym swobodniej udziela? swych dbr na rzecz drugich . Aby mwi? w?a?ciwie o naszych prawach, powinni?my znacznie poszerzy? spojrzenie i otworzy? uszy na wo?anie innych ludw lub innych regionw naszego kraju. Potrzebujemy wzrasta? w solidarno?ci, aby pozwoli?a ona wszystkim narodom sta? si? twrcami w?asnego losu , podobnie jak ka?dy cz?owiek jest powo?any do rozwijania samego siebie.

 

191. W ka?dym miejscu i okoliczno?ciach, zach?cani przez pasterzy chrze?cijanie wezwani s? do s?uchania krzyku ubogich, jak stwierdzili trafnie biskupi brazylijscy: Pragniemy przyjmowa? codziennie rado?ci i nadzieje, strapienia i smutki ludu brazylijskiego, zw?aszcza ludno?ci na peryferiach miast i na terenach wiejskich - bez ziemi, bez dachu nad g?ow?, bez chleba, bez zdrowia - pozbawionej swoich praw. Kiedy widzimy ich n?dz?, s?yszymy ich wo?ania i znamy ich cierpienie, jest dla nas skandalem fakt, ?e istnieje ?ywno?? wystarczaj?ca dla wszystkich i ?e g?d jest wynikiem z?ej dystrybucji dbr i dochodw. Problem staje si? powa?niejszy w kontek?cie powszechnego marnotrawstwa.

 

192. Pragniemy jednak wi?cej, nasze marzenia wznosz? si? wy?ej. Nie mwimy tylko o zapewnieniu wszystkim pokarmu lub godnego utrzymania, ale ?eby cieszyli si? dobrobytem, nie wy??czaj?c ?adnego dobra . Zak?ada to edukacj?, dost?p do opieki zdrowotnej, a zw?aszcza prac?, poniewa? to w pracy wolnej, kreatywnej, zak?adaj?cej uczestnictwo i solidarnej, cz?owiek wyra?a i powi?ksza godno?? swojego ?ycia. Sprawiedliwy zarobek pozwala na odpowiedni dost?p do innych dbr przeznaczonych do wsplnego u?ytku.


Wierno?? Ewangelii, aby nie biec na pr?no


193. Imperatyw s?uchania krzyku ubogich staje si? w nas rzeczywisto?ci?, gdy wzruszamy si? do g??bi wobec cierpienia drugiego cz?owieka. Odczytajmy niektre pouczenia S?owa Bo?ego o mi?osierdziu, aby zabrzmia?y mocno w ?yciu Ko?cio?a. Ewangelia g?osi: B?ogos?awieni mi?osierni, albowiem oni mi?osierdzia dost?pi? (Mt 5, 7). Aposto? Jakub poucza, ?e mi?osierdzie wobec innych pozwala nam okaza? si? triumfuj?cymi na s?dzie Bo?ym: Mwcie i czy?cie tak jak ludzie, ktrzy b?d? s?dzeni na podstawie Prawa wolno?ci. B?dzie to bowiem s?d nieub?agany dla tego, ktry nie czyni? mi?osierdzia; mi?osierdzie odnosi triumf nad s?dem (Jk 2, 12-13). W tym tek?cie Jakub okazuje si? spadkobierc? najwi?kszego bogactwa duchowo?ci hebrajskiej w okresie po wygnaniu, ktra przyznawa?a mi?osierdziu szczegln? warto?? zbawcz?: okup swe grzechy uczynkami sprawiedliwymi, a swoje nieprawo?ci mi?osierdziem nad ubogimi; wtedy mo?e twa pomy?lno?? oka?e si? trwa?a (Dn 4, 24). W tej samej perspektywie literatura m?dro?ciowa mwi o ja?mu?nie jako konkretnym uczynku mi?osierdzie wzgl?dem potrzebuj?cych: Ja?mu?na uwalnia od ?mierci i oczyszcza z wszelkiego grzechu (Tb 12, 9). W sposb bardziej plastyczny wyra?a to tak?e Syracydes: Woda gasi p?on?cy ogie?, a ja?mu?na g?adzi grzechy (Syr 3, 30). Ta sama synteza pojawia si? zebrana w Nowym Testamencie: Przede wszystkim miejcie gor?c? mi?o?? jedni ku drugim, bo mi?o?? zakrywa wiele grzechw (1 P 4, 8). Ta prawda przenikn??a g??boko mentalno?? Ojcw Ko?cio?a i jako alternatywa kulturowa wywo?ywa?a profetyczny opr wobec hedonistycznego indywidualizmu poga?skiego. Przypomnijmy tylko jeden przyk?ad: Jak w niebezpiecze?stwie po?aru, biegniemy szuka? wody, aby go ugasi?, [] podobnie gdyby z naszej s?omy powsta? p?omie? grzechu i z tego powodu byliby?my poruszeni, je?eli nadarzy si? nam okazja do spe?nienia dzie?a mi?osierdzia, cieszmy si? z tego dzie?a, tak jakby by?o ono ?rd?em, ktre zostaje nam dane, aby?my ugasili po?ar .

 

194. Jest to przes?anie tak jasne, tak bezpo?rednie, tak proste i wymowne, ?e ?adna ko?cielna hermeneutyka nie ma prawa go relatywizowa?. Refleksja Ko?cio?a nad tymi tekstami nie powinna ich zaciemnia? lub os?abia? ich zach?caj?cego sensu, ale raczej pomc przyj?? je jako w?asne z odwag? i zapa?em. Dlaczego komplikowa? to, co jest tak proste? Aparaty poj?ciowe istniej? po to, by u?atwia? kontakt z rzeczywisto?ci? w celu jej wyja?nienia, a nie by od niej oddala?. Odnosi si? to przede wszystkim do wezwa? biblijnych, zach?caj?cych z tak? determinacj? do mi?o?ci braterskiej, do pokornej i ofiarnej s?u?by, do sprawiedliwo?ci, do mi?osierdzia wzgl?dem ubogiego. Jezus ukaza? nam t? drog? uznania drugiego cz?owieka swoimi s?owami i gestami. Dlaczego zaciemnia? to, co jest tak jasne? Nie przejmujmy si? jedynie tym, by nie popa?? w b??dy doktrynalne, ale tak?e by by? wierni tej promiennej drodze ?ycia i nadziei. Poniewa? win? za niezno?ne sytuacje niesprawiedliwo?ci i za istnienie systemw politycznych utrzymuj?cych te sytuacje obci??a si? czasem obro?cw "ortodoksji", zarzucaj?c im bierno??, pob?a?liwo??, a nawet wsp?udzia?.

 

195. Gdy ?w. Pawe? uda? si? do Aposto?w do Jerozolimy, aby rozezna?, "czy nie bieg? lub nie biegnie na pr?no" (por. Ga 2, 2), wskazanym mu kluczowym kryterium autentyczno?ci by?o to, by nie zapomina? o ubogich (por. Ga 2, 10). To wielkie kryterium, aby wsplnoty Paw?owe nie uleg?y indywidualistycznemu stylowi ?ycia pogan, nabiera wielkiej aktualno?ci w obecnym kontek?cie, gdy szerzy si? nowe indywidualistyczne poga?stwo. Pi?kno Ewangelii nie zawsze mo?e by? ukazane przez nas wiernie, ale jest znak, ktrego nigdy nie mo?e zabrakn??: opcja na rzecz ostatnich, tych, ktrych spo?ecze?stwo odrzuca.

 

196. Niekiedy jeste?my lud?mi twardego serca i umys?u, zapominamy si?, bawimy si?, zachwycamy si? olbrzymimi mo?liwo?ciami konsumpcji i rozrywki, jakie oferuje nam spo?ecze?stwo. Dochodzi tu do pewnego rodzaju alienacji uderzaj?cej w nas wszystkich, poniewa? wyobcowane jest spo?ecze?stwo, ktre poprzez formy spo?ecznej organizacji, produkcji i konsumpcji utrudnia zarwno realizacj? tego daru, jak i budowanie tej mi?dzyludzkiej solidarno?ci .


Uprzywilejowane miejsce ubogich po?rd Ludu Bo?ego


197. W sercu Boga jest preferencyjne miejsce dla ubogich, On sam bowiem sta? si? ubogim (2 Kor 8, 9). Ca?a droga naszego odkupienia naznaczona jest ubogimi. Zbawienie to dotar?o do nas dzi?ki wypowiedzianemu tak pokornej dziewczyny z ma?ego kraju, zagubionego na peryferiach wielkiego imperium. Zbawiciel narodzi? si? w stajni, mi?dzy zwierz?tami, jak zdarza?o si? to w przypadku ludzi najbardziej ubogich; zosta? ofiarowany w ?wi?tyni z dwoma ma?ymi go??biami, stanowi?cymi ofiar? tych, ktrzy nie mogli sobie pozwoli?, by zap?aci? za baranka (por. ?k 2, 24; Kp? 5, 7). Dorasta? w domu prostych robotnikw i w?asnymi r?kami zarabia? na chleb. Gdy zacz?? g?osi? krlestwo, sz?y za Nim t?umy wydziedziczonych, i w ten sposb wype?ni?o si? to, o czym sam powiedzia?: Duch Pa?ski spoczywa na Mnie, poniewa? Mnie nama?ci? i pos?a? Mnie, abym ubogim nis? dobr? nowin? (?k 4, 18). Uginaj?cych si? pod brzemieniem cierpienia, dotkni?tych ubstwem zapewni?, ?e Bg nosi ich w g??bi swego serca: B?ogos?awieni [jeste?cie] ubodzy, albowiem do was nale?y krlestwo Bo?e (?k 6, 20); uto?sami? si? tak?e z nimi: Bo by?em g?odny, a dali?cie mi je??, i naucza?, ?e mi?osierdzie wzgl?dem nich jest kluczem do nieba (por. Mt 25, 35n).

 

198. Dla Ko?cio?a opcja na rzecz ubogich jest bardziej kategori? teologiczn? ni? kulturow?, socjologiczn?, polityczn? czy filozoficzn?. Bg u?ycza im swego pierwszego mi?osierdzia> . Ta Bo?a preferencja ma konsekwencje w ?yciu wiary wszystkich chrze?cijan, wezwanych do tego, by mie? te same uczucia co Jezus (por. Flp 2, 5). Inspiruj?c si? ni?, Ko?ci? dokona? opcji na rzecz ubogich, pojmowanej jako specjalna forma pierwsze?stwa w praktykowaniu mi?o?ci chrze?cija?skiej, po?wiadczona przez ca?? Tradycj? Ko?cio?a . Opcja ta - naucza? Benedykt XVI - zawiera si? w chrystologicznej wierze w tego Boga, ktry dla nas sta? si? ubogim, aby nas ubstwem swoim ubogaci? . Dlatego pragn? Ko?cio?a ubogiego dla ubogich. Oni mog? nas wiele nauczy?. Oprcz uczestnictwa w sensus fidei, dzi?ki w?asnym cierpieniom znaj? Chrystusa cierpi?cego. Jest rzecz? konieczn?, aby?my wszyscy pozwolili si? przez nich ewangelizowa?. Nowa ewangelizacja jest zaproszeniem do uznania zbawczej mocy ich egzystencji i do postawienia jej w centrum drogi Ko?cio?a. Jeste?my wezwani do odkrycia w nich Chrystusa, do u?yczenia im naszego g?osu w ich sprawach, ale tak?e do bycia ich przyjaci?mi, s?uchania ich, zrozumienia ich i przyj?cia tajemniczej m?dro?ci, ktr? Bg chce nam przekaza? przez nich.

 

199. Nasze zaanga?owanie nie polega wy??cznie na dzia?aniach albo na programach promocji i opieki. To, co Duch wprawia w ruch, nie jest nadmiarem aktywizmu, ale przede wszystkim uwag? skierowan? na drugiego cz?owieka, uwa?aniem go za jedno z samym sob? . Ta pe?na mi?o?ci uwaga jest pocz?tkiem prawdziwego zatroskania o jego osob? i poczynaj?c od niej, pragn? szuka? skutecznie jego dobra. Zak?ada to docenianie ubogiego z jego dobroci?, z jego sposobem ?ycia, z jego kultur?, z jego sposobem prze?ywania wiary. Autentyczna mi?o?? jest zawsze kontemplatywna, pozwala nam s?u?y? drugiemu nie z konieczno?ci lub pr?no?ci, ale poniewa? jest pi?kna, niezale?nie od pozorw. Z mi?o?ci bowiem, ktra sprawia, ?e kto? staje si? nam mi?y, udzielamy mu czego? darmo . Ubogi, gdy jest kochany, uwa?any jest za co? cennego , a to odr?nia opcj? na rzecz ubogich od jakiejkolwiek ideologii, od jakiejkolwiek prby pos?ugiwania si? ubogimi w celach osobistych lub politycznych. Jedynie poczynaj?c od tej realnej i serdecznej blisko?ci, mo?emy odpowiednio im towarzyszy? na ich drodze wyzwolenia. Jedynie to sprawi, ?e stanie si? mo?liwe, by w ka?dej chrze?cija?skiej wsplnocie ubodzy czuli si? "jak u siebie w domu". Czy? taki styl bycia nie sta?by si? najwi?ksz? i najbardziej skuteczn? form? g?oszenia dobrej nowiny o Krlestwie Bo?ym? . Bez opcji preferencyjnej na rzecz ubogich g?oszenie Ewangelii - b?d?ce przecie? pierwszym nakazem mi?osierdzia - mo?e pozosta? nie zrozumiane i uton?? w powodzi s?w, ktrymi i tak jeste?my nieustannie zalewani we wsp?czesnym spo?ecze?stwie przez ?rodki przekazu.

 

200. Poniewa? adhortacja ta skierowana jest do cz?onkw Ko?cio?a katolickiego, musz? z blem stwierdzi?, ?e najgorsz? dyskryminacj?, jakiej do?wiadczaj? ubodzy, jest brak opieki duchowej. Olbrzymia wi?kszo?? ubogich otwarta jest szczeglnie na wiar?; potrzebuj? Boga i nie mo?emy nie ofiarowa? im Jego przyja?ni, Jego b?ogos?awie?stwa, Jego S?owa, sprawowania Sakramentw i propozycji drogi wzrostu i dojrzewania w wierze. Opcja preferencyjna musi g?wnie przyj?? form? uprzywilejowanej i priorytetowej opieki duchowej.

 

201. Nikt nie mo?e mwi?, ?e stoi z dala od ubogich, poniewa? jego ?yciowe wybory wi??? si? ze skupieniem uwagi na innych sprawach. Cz?sto spotykamy si? z tym usprawiedliwieniem w ?rodowiskach akademickich, przedsi?biorcw lub profesjonalistw, a nawet w ?rodowiskach ko?cielnych. Chocia? oglnie mo?na powiedzie?, ?e powo?aniem oraz misj? wiernych ?wieckich jest przemienianie r?nych rzeczywisto?ci ziemskich, aby wszelka dzia?alno?? ludzka by?a przemieniona przez Ewangeli?? , nikt nie mo?e si? czu? zwolniony z troski o ubogich i o sprawiedliwo?? spo?eczn?: Nawrcenia duchowego, ?ywej mi?o?ci Boga i bli?niego, troski o sprawiedliwo?? i pokj, ewangelicznego traktowania ubogich i ubstwa, wymaga si? od wszystkich . Obawiam si?, ?e rwnie? te s?owa pozostan? tylko przedmiotem komentarzy bez praktycznego odniesienia. Niemniej jestem pe?en ufno?ci w otwarcie i w?a?ciw? dyspozycyjno?? chrze?cijan i prosz? was o wsplnotowe szukanie nowych drg, by przyj?? t? odnowion? propozycj?.


Ekonomia i dystrybucja dochodw


202. Nie mo?na zwleka? z koniecznym zaradzeniem strukturalnym przyczynom ubstwa, nie tylko ze wzgl?du na wymogi pragmatyczne, aby uzyska? rezultaty i wprowadzi? ?ad w spo?ecze?stwie, ale ?eby je uzdrowi? z choroby, ktra czyni je kruchym i niegodnym i ktra prowadzi tylko do nowych kryzysw. Plany pomocy, stawiaj?ce czo?o niektrym pilnym potrzebom, trzeba traktowa? jedynie jako prowizoryczne odpowiedzi. Dopki nie rozwi??e si? radykalnie problemw ludzi ubogich, rezygnuj?c z absolutnej autonomii rynkw oraz spekulacji finansowych i podwa?aj?c strukturalne przyczyny nierwnowagi , nie rozwi??e si? problemw ?wiata i ostatecznie ?adnego problemu. Nierwnowaga stanowi korze? spo?ecznych chorb.

 

203. Godno?? ka?dej osoby ludzkiej oraz dobro wsplne to kwestie, ktre powinny nadawa? kszta?t ca?ej polityce ekonomicznej, a czasem wydaj? si? one do??czonymi z zewn?trz za??cznikami, by uzupe?ni? plan polityczny pozbawiony perspektyw i programw prawdziwego i integralnego rozwoju. Ile? s?w sta?o si? niewygodnych dla tego systemu! Naprzykrzamy si?, gdy mwimy o etyce, naprzykrzamy si?, gdy mwimy o ?wiatowej solidarno?ci, naprzykrzamy si?, gdy mwimy o dystrybucji dbr, naprzykrzamy si?, gdy mwimy o obronie miejsc pracy, naprzykrzamy si?, gdy mwimy o godno?ci ludzi s?abych, naprzykrzamy si?, gdy mwimy o Bogu domagaj?cym si? zaanga?owania na rzecz sprawiedliwo?ci. Innym razem zdarza si?, ?e s?owa te staj? si? przedmiotem oportunistycznej manipulacji, okrywaj?cej j? ha?b?. Wygodna oboj?tno?? wobec tych kwestii pozbawia nasze ?ycie i nasze s?owa wszelakiego znaczenia. Powo?anie przedsi?biorcy stanowi szlachetn? prac? pod warunkiem, ?e postawi sobie pytania na temat g??bszego sensu ?ycia; pozwoli mu to s?u?y? naprawd? dobru wsplnemu dzi?ki podejmowanym przez niego wysi?kom pomna?ania i lepszego udost?pniania dbr tego ?wiata dla wszystkich.

 

204. Nie mo?emy ju? dalej pok?ada? ufno?ci w ?lepych si?ach i w niewidzialnej r?ce rynku. Wzrost rwnowagi wymaga czego? wi?cej ni? wzrost gospodarczy, chocia? go zak?ada; wymaga decyzji, programw, mechanizmw i procesw specyficznie ukierunkowanych na lepsz? dystrybucj? dochodw, stwarzanie miejsc pracy, integraln? promocj? ubogich wykraczaj?c? poza czyst? opieku?czo??. Jestem daleki od proponowania nieodpowiedzialnego populizmu, ale ekonomia nie mo?e ju? d?u?ej ucieka? si? do ?rodkw b?d?cych now? trucizn?, gdy pragnie si? powi?kszy? dochody, redukuj?c rynek pracy i powi?kszaj?c w ten sposb liczb? nowych wykluczonych.

 

205. Prosz? Boga, by ros?a liczba politykw zdolnych do podj?cia autentycznego dialogu ukierunkowanego na skuteczne uzdrowienie g??bokich korzeni, a nie zewn?trznych przejaww chorb naszego ?wiata! Polityka, tak oczerniana, jest bardzo wznios?ym powo?aniem, jest jedn? z najcenniejszych form mi?o?ci, poniewa? szuka dobra wsplnego . Musimy si? przekona?, ?e mi?o?? jest nie tylko zasad? relacji w skali mikro: wi?zi przyjacielskich, rodzinnych, ma?ej grupy, ale tak?e w skali makro: stosunkw spo?ecznych, ekonomicznych i politycznych . Prosz? Pana, by obdarzy? nas politykami, ktrym rzeczywi?cie le?y na sercu dobro spo?ecze?stwa, ludu, ?ycie ubogich! Jest rzecz? nieodzown?, by rz?dz?cy i w?adza finansowa podnie?li wzrok i poszerzyli swoje perspektywy, by postarali si?, aby godna praca, o?wiata i opieka zdrowotna by?y dost?pne dla wszystkich obywateli. A dlaczego nie zwraca? si? do Boga, by zainspirowa? ich plany? Jestem przekonany, ?e otwarcie si? na transcendencj? mog?oby uformowa? now? mentalno?? polityczn? i ekonomiczn?, ktra pomog?aby przezwyci??y? absolutn? dychotomi? mi?dzy ekonomi? i wsplnym dobrem spo?ecznym.

 

206. Ekonomia, jak wskazuje samo s?owo, powinna by? sztuk? dochodzenia do odpowiedniego zarz?dzania wsplnym domem, jakim jest ca?y ?wiat. Ka?da dzia?alno?? ekonomiczna pewnej wagi, podj?ta w jakiej? cz??ci planety, ma wp?yw na ca?o??; dlatego ?aden rz?d nie mo?e dzia?a? poza kr?giem wsplnej odpowiedzialno?ci. Rzeczywi?cie, coraz trudniejsze jest znalezienie rozwi?za? na poziomie lokalnym z powodu ogromnych sprzeczno?ci globalnych, st?d w polityce lokalnej przybywa coraz wi?cej problemw do rozwi?zania. Je?li rzeczywi?cie chcemy osi?gn?? zdrow? ekonomi? ?wiatow?, potrzebna jest ta historyczna faza pewnego bardziej skutecznego sposobu interakcji, ktra nie naruszaj?c suwerenno?ci narodw, zapewni dobrobyt ekonomiczny wszystkich krajw, a nie tylko nielicznych.

 

207. Ka?da wsplnota Ko?cio?a, ktra nie zamierza w pe?ni i w sposb twrczy skutecznie wsp?pracowa?, aby ubodzy ?yli godnie i nikt nie by? wykluczony, narazi si? tak?e na ryzyko rozk?adu, chocia? mwi o tematach spo?ecznych lub krytykuje rz?dy. ?atwo podda si? w ko?cu ?wiatowo?ci duchowej, maskowanej praktykami religijnymi, bezowocnymi zebraniami lub pustymi przemwieniami.

 

208. Je?li kto? czuje si? dotkni?ty moimi s?owami, pragn? go zapewni?, ?e wypowiadam je serdecznie i w najlepszych intencjach, daleki od jakiegokolwiek interesu osobistego lub ideologii politycznej. Moje s?owo nie jest s?owem nieprzyjaciela ani przeciwnika. Interesuje mnie jedynie to, aby ci, ktrzy s? niewolnikami mentalno?ci indywidualistycznej, oboj?tnej i egoistycznej, mogli wyzwoli? si? z tych niegodnych kajdan i osi?gn?? styl ?ycia i my?lenia bardziej ludzki, bardziej szlachetny, bardziej owocny, ktry nada?by godno?? ich przej?ciu przez t? ziemi?.


Troszczy? si? o krucho??


209. Jezus, w najwy?szym stopniu ewangelizator i uosobienie Ewangelii, uto?samia si? zw?aszcza z najmniejszymi (por. Mt 25, 40). Przypomina nam to, ?e my wszyscy chrze?cijanie jeste?my powo?ani do troski o najbardziej kruchych mieszka?cw ziemi. Ale w obowi?zuj?cym dzi? modelu sukcesu i prywatno?ci nie wydaje si? sensowne inwestowanie, aby pozostaj?cy w tyle, s?abi lub mniej uzdolnieni mogli znale?? sobie drog? w ?yciu.

 

210. Jest rzecz? nieodzown?, by by? blisko nowych form ubstwa i krucho?ci, w ktrych jeste?my wezwani do rozpoznania cierpi?cego Chrystusa, chocia? to na pozr nie przynosi nam ?adnych namacalnych i natychmiastowych korzy?ci: bezdomni, narkomani, uchod?cy, ludy tubylcze, coraz bardziej samotne i opuszczone osoby w podesz?ym wieku itd. Migranci s? dla mnie szczeglnym wyzwaniem, poniewa? jestem pasterzem Ko?cio?a bez granic, ktry czuje si? matk? wszystkich. Dlatego wzywam kraje do wspania?omy?lnego otwarcia, wwczas zamiast obawia? si? zniszczenia lokalnej to?samo?ci, b?d? zdolne do stworzenia nowych syntez kulturowych. Jak?e pi?kne s? miasta, ktre przezwyci??y?y niezdrow? nieufno?? i integruj? r?ni?cych si?, czyni?c z tej integracji nowy czynnik rozwoju! Jak?e pi?kne s? miasta, ktre w swoich planach architektonicznych pe?ne s? przestrzeni ??cz?cych, u?atwiaj?cych relacj?, sprzyjaj?cych uznaniu drugiego cz?owieka!

 

211. Zawsze bola?a mnie sytuacja tych, ktrzy s? ofiarami r?nych form handlu lud?mi. Chcia?bym, ?eby us?yszano wo?anie Boga, pytaj?cego nas wszystkich: Gdzie jest twj brat? (Rdz 4, 9). Gdzie jest twj brat niewolnik? Gdzie jest ten, ktrego codziennie zabijasz w ma?ej nielegalnej fabryce, w sieci prostytucji, w dzieciach zatrudnianych do ?ebrania, w cz?owieku, ktry musi pracowa? w ukryciu, bo jego sytuacja jest prawnie nieuregulowana? Nie udawajmy, ?e nic nie wiemy. Istnieje wiele form udzia?u w przest?pstwie. Pytanie skierowane jest do wszystkich! W naszych miastach zagnie?dzi?o si? to mafijne i wynaturzone przest?pstwo, i wielu ma r?ce umaczane we krwi z powodu wygodnego i milcz?cego wsp?udzia?u w tym procederze.

 

212. Podwjne biedne s? kobiety nara?one na sytuacje wykluczenia, z?ego traktowania i przemocy, poniewa? cz?sto maj? mniejsze mo?liwo?ci obrony swoich praw. Jednak?e po?rd nich tak?e ca?y czas znajdujemy najbardziej godne podziwu gesty codziennego heroizmu w obronie i w zatroskaniu o krucho?? ich rodzin.

 

213. Po?rd tych ubogich, o ktrych Ko?ci? chce troszczy? si? z upodobaniem, s? rwnie? dzieci maj?ce si? narodzi?; s? one najbardziej bezbronne i niewinne ze wszystkich, a dzisiaj chce si? je pozbawi? ludzkiej godno?ci, aby robi? z nimi to, co si? chce, pozbawiaj?c je ?ycia i ustanawiaj?c prawa, by nikt nie mg? temu przeszkodzi?. Aby lekcewa??co o?mieszy? podejmowan? przez Ko?ci? obron? ?ycia nienarodzonych, cz?sto przedstawia si? jego postaw? jako co? ideologicznego, obskuranckiego i konserwatywnego. A przecie? obrona rodz?cego si? ?ycia jest ?ci?le zwi?zana z obron? jakiegokolwiek prawa cz?owieka. Zak?ada ona przekonanie, ?e ka?da ludzka istota jest zawsze ?wi?ta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w ka?dej fazie swego rozwoju. Jest celem samym w sobie, i nigdy nie jest ?rodkiem do rozwi?zania innych trudno?ci. Je?li obalimy to przekonanie, nie ma solidnych i trwa?ych fundamentw do obrony praw cz?owieka, ktre by?yby zawsze uzale?nione od korzy?ci zmieniaj?cych si? rz?dw. Sam rozum wystarczy, aby uzna? nienaruszaln? warto?? ka?dego ludzkiego ?ycia, ale je?li spojrzymy na nie w ?wietle wiary, wszelki gwa?t zadany osobistej godno?ci istoty ludzkiej wzywa o pomst? przed obliczem Bo?ym i jest Obraz? Stwrcy cz?owieka.

 

214. W?a?nie dlatego, ?e kwestia ta powi?zana jest z przes?aniem o warto?ci osoby ludzkiej, nie powinno si? oczekiwa?, ?e Ko?ci? zmieni swoj? postaw? w tej kwestii. Chc? by? ca?kowicie uczciwy w tym wzgl?dzie. To nie jest problem poddany zamierzonym reformom lub modernizacji. Nie jest ?adnym post?pem rozwi?zywanie problemw przez eliminacj? ludzkiego ?ycia. Jednak prawd? jest rwnie?, ?e uczynili?my niewiele, aby odpowiednio pomaga? i towarzyszy? kobietom znajduj?cym si? w bardzo ci??kiej sytuacji, w ktrej aborcja jawi si? im jako szybkie rozwi?zanie w ich g??bokiej udr?ce, szczeglnie gdy rozwijaj?ce si? w nich ?ycie zaistnia?o w wyniku gwa?tu lub w kontek?cie kra?cowego ubstwa. Kt? mo?e nie zrozumie? tak bolesnych sytuacji?

 

215. S? tak?e inne kruche i bezbronne istoty, ktre niejednokrotnie pozostaj? na ?asce interesw ekonomicznych i ktre wykorzystuje si? w sposb nieodpowiedzialny. Mam na my?li ca?e stworzenie. Jako istoty ludzkie, nie jeste?my zwyk?ymi beneficjentami, lecz str?ami innych stworze?. Za po?rednictwem naszej rzeczywisto?ci cielesnej Bg z??czy? nas tak ?ci?le z otaczaj?cym nas ?wiatem, ?e wyniszczenie i zatrucie ziemi jest niejako chorob? dotykaj?c? nas wszystkich, i mo?emy ubolewa? nad wymarciem jakiego? gatunku jak nad jakim? okaleczeniem. Nie dopu??my do tego, aby po nas pozosta?y na ziemi znaki zniszczenia i ?mierci, uderzaj?ce w nasze ?ycie i ?ycie przysz?ych pokole? . W tym sensie uto?samiam si? z pi?knym prorockim or?dziem pe?nym ?alu, jaki przed laty wyrazili biskupi filipi?scy: Niewiarygodne bogactwo owadw ?y?o w puszczy, i odgrywa?o w jej ekosystemie znacz?c? rol?. [] Ptaki lata?y w powietrzu, a ich l?ni?ce pira i przer?ne ?piewy przydawa?y koloru i melodii zieleni lasw. [] Bg t? ziemi? przeznaczy? dla nas, swoich szczeglnych stworze?, ale nie po to, aby?my j? zniszczyli i zamienili w pustyni?. [] Spjrz na rzeki koloru br?zowo-czekoladowego w twoich stronach i pami?taj, ?e po jednej deszczowej nocy odprowadzaj? ?yw? krew ziemi do morza. [] Jak?e mog? p?ywa? ryby w takim rynsztoku, jakim jest rzeka Pasig i tyle innych rzek, ktre zanieczy?cili?my? Kto zamieni? cudowny ?wiat mrz w podwodne cmentarze, pozbawione ?ycia i barw?.

 

216. My, wszyscy chrze?cijanie, niepozorni i mali, lecz mocni w mi?o?ci Bo?ej - jak ?w. Franciszek z Asy?u - jeste?my powo?ani do zatroszczenia si? o krucho?? ludu i ?wiata, w ktrym ?yjemy.


III. Dobro wsplne i pokj spo?eczny


217. Mwili?my sporo o rado?ci i mi?o?ci, ale S?owo Bo?e wymienia rwnie? owoc pokoju (por. Ga 5, 22).

 

218. Pokj spo?eczny nie mo?e by? pojmowany jako irenizm albo jako zwyk?y brak przemocy, uzyskany przez dominacj? jednej strony nad innymi. Podobnie fa?szywym pokojem by?by taki, ktry s?u?y?by jako usprawiedliwienie organizacji ?ycia spo?ecznego, ktra t?umi i pozornie uspokaja najubo?szych, aby ci, ktrzy ciesz? si? wi?kszymi dobrami, mogli zachowa? swj beztroski styl ?ycia, natomiast inni musz? sami walczy? o przetrwanie. S?usznych postulatw spo?ecznych zwi?zanych ze sprawiedliwym podzia?em dbr, w??czeniem spo?ecznym ubogich i prawami cz?owieka nie mo?na t?umi? pod pozorem budowania zgody przy stoliku lub kruchego pokoju jedynie dla uprzywilejowanej mniejszo?ci. Godno?? osoby ludzkiej i dobro wsplne s? ponad spokojem tych, ktrzy nie chc? si? wyrzec swoich przywilejw. Gdy te warto?ci s? naruszane, potrzebny jest prorocki g?os.

 

219. Pokj bowiem nie sprowadza si? tylko do zaniechania wszelkiej wojny, jak gdyby opiera? si? na niesta?ej rwnowadze si?. Pokj wypracowuje si? wytrwale, dzie? po dniu, zachowuj?c ustanowiony przez Boga porz?dek, ktry domaga si? doskonalszej sprawiedliwo?ci mi?dzy lud?mi . W ko?cu, je?li pokj nie rodzi si? jako owoc integralnego rozwoju wszystkich ludzi, nie b?dzie mia? przysz?o?ci i b?dzie zawsze zarzewiem nowych konfliktw i r?nych form przemocy.

 

220. W ka?dym narodzie mieszka?cy rozwijaj? spo?eczny wymiar swojego ?ycia, przyjmuj?c postaw? odpowiedzialno?ci obywatelskiej po?rd swego ludu, a nie b?d?c bezw?adn? mas? poruszan? przez dominuj?ce si?y. Przypomnijmy, ?e bycie wiernym obywatelem stanowi cnot?, a uczestnictwo w ?yciu politycznym jest moralnym obowi?zkiem . Ale sta? si? ludem to co? wi?cej; wymaga to sta?ego procesu, w ktrym bierze udzia? ka?de nowe pokolenie. Jest to powolna i ?mudna praca, wymagaj?ca gotowo?ci integrowania si? i nauczenia si? tego, by mo?na by?o stworzy? kultur? spotkania w wielokszta?tnej harmonii.

 

221. Aby post?powa? naprzd w budowaniu wi?zi spo?ecznych w pokoju, sprawiedliwo?ci i braterstwie, mamy cztery zasady zwi?zane z dwubiegunowymi napi?ciami, w?a?ciwymi dla ka?dej rzeczywisto?ci spo?ecznej. Ich ?rd?em s? wielkie postulaty nauki spo?ecznej Ko?cio?a, ktre stanowi? pierwszy i podstawowy punkt odniesienia dla interpretacji i oceny zjawisk spo?ecznych . W ich ?wietle pragn? teraz przedstawi? te cztery zasady, w istotny sposb kieruj?ce rozwojem wsp??ycia spo?ecznego i budowaniem ludu, w ktrym r?nice tworz? harmonijn? ca?o?? w obr?bie wsplnego projektu. Czyni? to w przekonaniu, ?e ich zastosowanie mo?e stanowi? prawdziw? drog? wiod?c? do pokoju w ka?dym narodzie i w ca?ym ?wiecie.


Czas przewy?sza przestrze?


222. Istnieje dwubiegunowe napi?cie mi?dzy pe?ni? i granic?. Pe?nia budzi wol? posiadania wszystkiego, a granica jest ?cian?, ktra przed nami wyrasta. Czas, pojmowany w sensie szerszym, czyni odniesienie do pe?ni jako formy otwieraj?cego si? przed nami horyzontu, a chwila jest wyrazem granicy, prze?ywanej w wyznaczonej przestrzeni. Obywatele ?yj? w napi?ciu mi?dzy sytuacj? chwili a ?wiat?em czasu, szerszego horyzontu, utopi?, ktra otwiera nas na przysz?o?? i poci?ga jako ostateczna racja. St?d wy?ania si? pierwsza zasada post?pu w budowaniu ludu: czas przewy?sza przestrze?.

 

223. Zasada ta pozwala pracowa? na d?u?sz? met? bez obsesji na punkcie natychmiastowych rezultatw. Pomaga w cierpliwym znoszeniu trudnych i niesprzyjaj?cych sytuacji albo zmian w planach, jakie narzuca dynamizm rzeczywisto?ci. Stanowi zach?t? do przyj?cia napi?cia mi?dzy pe?ni? i granic?, przyznaj?c priorytet czasowi. Jeden z grzechw, z jakim si? czasem spotykamy w dzia?alno?ci spo?eczno-politycznej, polega na uprzywilejowaniu przestrzeni w?adzy w miejsce czasu procesw. Przyznanie priorytetu przestrzeni sprawia, ?e cz?owieka ogarnia szale?stwo, by rozwi?za? wszystko natychmiast, by podj?? prb? zagarni?cia wszystkich przestrzeni w?adzy i by si? samemu potwierdzi?. Oznacza to spowolnienie procesw i zamiar zatrzymania ich. Przyznanie priorytetu czasowi oznacza zaj?cie si? bardziej rozpocz?ciem procesw ni? posiadaniem przestrzeni. Czas porz?dkuje przestrzenie, o?wieca je i przemienia w ogniwa ?a?cucha stale powi?kszaj?cego si?, chroni przed cofaniem si?. Chodzi o zaanga?owanie spo?eczne nowych ludzi i grup spo?ecznych, ktre rozwin? te dzia?ania, by przynios?y owoc w postaci wa?nych wydarze? historycznych. Bez niepokoju, lecz z jasnymi i mocnymi przekonaniami.


224. Niekiedy pytam: kim s? ci, ktrzy w dzisiejszym ?wiecie rzeczywi?cie bardziej si? troszcz? o budowanie tkanki spo?ecznej narodu ni? o uzyskiwanie natychmiastowych rezultatw przynosz?cych ?atwy polityczny zysk, szybki i ulotny, ale nie buduj?cych ludzkiej pe?ni. By? mo?e historia os?dzi ich wed?ug tego kryterium, zapowiadanego przez Romana Guardiniego: Jedyn? miar?, ktr? mo?emy przyk?ada? do jakiej? epoki, jest pytanie, w jakim stopniu mog?a si? w tej epoce rozwin?? - odpowiednio do cech odr?bnych tej epoki - istota ludzka.

 

225. Kryterium to jest rwnie? bardzo stosowne dla ewangelizacji, ktra wymaga, by bra? pod uwag? horyzont, zastosowa? procesy mo?liwe i podj?? d?ug? drog?. W swoim ziemskim ?yciu Pan wielokrotnie da? do zrozumienia uczniom, ?e s? rzeczy, ktrych nie mog? jeszcze zrozumie? i ?e nale?y oczekiwa? Ducha ?wi?tego (por. J 16, 12-13). Przypowie?? o ziarnie i chwa?cie (por. Mt 13, 24-30) opisuje wa?ny aspekt ewangelizacji, ktry polega na pokazaniu, w jaki sposb nieprzyjaciel mo?e zaj?? przestrze? Krlestwa i spowodowa? szkody, jak chwast, ale z czasem zwyci??y dobre ziarno.


Jedno?? przewa?a nad konfliktem


226. Konfliktu nie mo?na ignorowa? lub ukrywa?. Powinien by? przyj?ty. Ale je?li pozostajemy w jego sid?ach, tracimy perspektyw?, zacie?niaj? si? horyzonty, a rzeczywisto?? staje si? fragmentaryczna. Gdy zatrzymujemy si? na konflikcie, tracimy poczucie g??bokiej jedno?ci rzeczywisto?ci.

 

227. Wobec konfliktu niektrzy po prostu dostrzegaj? go i id? dalej, tak jakby si? nic nie sta?o, umywaj? od tego r?ce, by dalej prowadzi? swoje ?ycie. Inni wkraczaj? w konflikt w ten sposb, ?e staj? si? jego wi??niami, trac? horyzont, przerzucaj? na instytucje w?asne zamieszanie i niezadowolenie, przez co jedno?? staje si? niemo?liwa. Istnieje jednak trzeci sposb zmierzenia si? z konfliktem, bardziej skuteczny: polega on na przyj?ciu konfliktu, rozwi?zaniu go i przemienieniu w ogniwo ??cz?ce z nowym procesem. B?ogos?awieni, ktrzy wprowadzaj? pokj (Mt 5, 9).


228. W ten sposb staje si? mo?liwe pog??bianie komunii po?rd r?nic; mog? jej sprzyja? tylko te szlachetne osoby, ktre maj? odwag? wznie?? si? ponad powierzchni? konfliktu i dostrzegaj? najg??bsz? godno?? innych. Dlatego konieczne jest postulowanie nast?puj?cej zasady, nieodzownej dla budowania zgody spo?ecznej: jedno?? przewy?sza konflikt. W ten sposb solidarno??, pojmowana w swym najg??bszym znaczeniu jako wyzwanie, staje si? stylem tworzenia historii, ?rodowiska ?ycia, w ktrym konflikty, napi?cia i r?nice mog? tworzy? wielorak? jedno?? rodz?c? nowe ?ycie. Nie oznacza to promowania synkretyzmu ani dominacji jednych nad drugimi, ale rozwi?zanie na wy?szym poziomie, zachowuj?ce w sobie cenn? konstruktywno?? dwch odmiennych biegunw.

 

229. To ewangeliczne kryterium przypomina nam, ?e Chrystus zjednoczy? wszystko w sobie: niebo i ziemi?, czas i wieczno??, cia?o i ducha, osob? i spo?ecze?stwo. Znakiem rozpoznawczym tej jedno?ci i pojednania wszystkiego w sobie jest pokj. Chrystus jest naszym pokojem (Ef 2, 14). Przes?anie ewangeliczne zaczyna si? zawsze od pozdrowienia pokoju, a pokj wie?czy i scala w ka?dej chwili wi?zi mi?dzy uczniami. Pokj jest mo?liwy, poniewa? Pan zwyci??y? ?wiat i jego ci?g?e konflikty, wprowadziwszy pokj przez krew Jego krzy?a (Kol 1, 20). Ale je?li docieramy do g??bi tych tekstw biblijnych, odkrywamy, ?e pierwszym ?rodowiskiem, w ktrym jeste?my wezwani do osi?gni?cia pokoju po?rd r?nic, jest nasze wn?trze, nasze w?asne ?ycie, zawsze zagro?one przez dialektyczne rozproszenie. Trudno b?dzie zbudowa? prawdziwy pokj spo?eczny ze z?amanymi sercami, ktre rozpad?y si? na tysi?c kawa?kw.

 

230. Przes?anie pokoju nie jest przes?aniem pokoju w wyniku negocjacji, ale przekonaniem, ?e jedno?? Ducha zestraja wszystkie r?nice. Przewy?sza ka?dy konflikt dzi?ki nowej, obiecuj?cej syntezie. R?norodno?? jest pi?kna, gdy godzi si? na nieustanne wkraczanie w proces pojednania a? do zawarcia pewnego rodzaju umowy kulturowej, ktra doprowadzi do wy?onienia si? pojednanej r?norodno?ci, jak trafnie nauczaj? biskupi kongijscy: R?norodno?? naszych etniczno?ci stanowi bogactwo. [] Jedynie dzi?ki jedno?ci, nawrceniu serc i pojednaniu mo?emy przyczyni? si? do post?pu naszego kraju.


Rzeczywisto?? jest wa?niejsza od idei


231. Istnieje rwnie? dwubiegunowe napi?cie mi?dzy ide? i rzeczywisto?ci?. Rzeczywisto?? po prostu jest, ide? si? opracowuje. Trzeba doprowadzi? do sta?ego dialogu pomi?dzy nimi, unikaj?c odseparowania idei od rzeczywisto?ci. Niebezpiecznie jest ?y? w krlestwie samego s?owa, obrazu, sofizmatu. St?d wniosek, ?e nale?y postulowa? trzeci? zasad?: rzeczywisto?? przewy?sza ide?. Zak?ada to unikanie r?nych form zas?aniania rzeczywisto?ci: angelicznych puryzmw, totalitaryzmw, relatywizacji, deklaratystycznych nominalizmw, projektw bardziej formalnych ni? realnych, antyhistorycznych fundamentalizmw, intelektualizmw pozbawionych m?dro?ci.

 

232. Funkcj? idei - opracowania konceptualnego - jest uchwycenie, zrozumienie rzeczywisto?ci i kierowanie ni?. Oderwana od rzeczywisto?ci idea rodzi odrealnione idealizmy i nominalizmy, ktre jedynie staraj? si? j? klasyfikowa? i definiowa?, ale jej nie kszta?tuj?. To, co anga?uje i poci?ga, to rzeczywisto?? o?wiecona rozumowaniem. Trzeba przej?? od formalnego nominalizmu do harmonijnej obiektywno?ci. Na r?ne sposoby manipuluje si? prawd?, podobnie jak gimnastyk? zast?puje si? kosmetyk? . S? politycy - a tak?e przywdcy religijni - ktrzy pytaj?, dlaczego lud ich nie rozumie i nie idzie za nimi, skoro ich propozycje s? tak logiczne i jasne. Prawdopodobnie dzieje si? tak dlatego, ?e usadowili si? w krlestwie czystych idei i sprowadzili polityk? lub wiar? do retoryki. Inni zapomnieli o prostocie i ?ci?gn?li z zewn?trz obc? i niezrozumia?? dla ludzi racjonalno??.


233. Rzeczywisto?? przewy?sza idee. Kryterium to zwi?zane jest z wcieleniem S?owa i wprowadzeniem go w ?ycie: Po tym poznajecie Ducha Bo?ego: ka?dy duch, ktry uznaje, ?e Jezus Chrystus przyszed? w ciele, jest z Boga (1 J 4, 2). Kryterium rzeczywisto?ci jest ju? wcielone S?owo, ktre zawsze stara si? wcieli? w konkret naszego ?ycia, co jest istotne dla ewangelizacji. Z jednej strony prowadzi nas do docenienia historii Ko?cio?a jako historii zbawienia, zachowania w pami?ci naszych ?wi?tych, ktrzy wnie?li Ewangeli? w ?ycie naszych narodw, przyj?cia bogatej tradycji Ko?cio?a licz?cej dwa tysi?ce lat, bez zamiaru tworzenia nowych idei oderwanych od tego skarbca, tak jak by?my chcieli stworzy? inn? ewangeli?. Z drugiej strony kryterium to sk?ania nas do urzeczywistniania tego S?owa, realizowania dzie? sprawiedliwo?ci i mi?osierdzia, w ktrych przynosi ono owoc. Nie wprowadza? S?owa w rzeczywisto?? oznacza budowanie na piasku. Opiera? si? tylko na samej idei to nara?a? si? na zamkni?cie w sobie i przyjmowanie gnostyckich pogl?dw. Nie przynosi to ?adnych owocw i czyni ja?owym dynamizm Ewangelii.


Ca?o?? przewy?sza cz???


234. Napi?cie istnieje rwnie? mi?dzy tym, co globalne, a tym, co lokalne. Nale?y zwrci? uwag? na wymiar globalny, aby nie ulec pokusie w?skiego, lokalnego spojrzenia. Jednocze?nie nie jest rzecz? stosown? straci? z pola widzenia to, co lokalne, dzi?ki czemu st?pamy twardo po ziemi. Oba te wymiary, gdy s? z??czone, nie pozwalaj? popa?? w jedn? z tych kra?cowych postaw. Pierwsza - gdy obywatele ?yj? w abstrakcyjnym i globalizuj?cym uniwersalizmie, niczym konformistyczni pasa?erowie ostatniego wagonu, z otwartymi ustami i zaprogramowanymi oklaskami podziwiaj?cy fajerwerki ?wiata nale??cego do innych. Druga - gdy staj? si? folklorystycznym muzeum lokalnych pustelnikw, skazanych na powtarzanie wci?? tego samego, niezdolnych do reagowania na to, co odr?bne, oraz do podziwiania pi?kna, jakie Bg roztacza poza ich granicami.

 

235. Ca?o?? jest czym? wi?cej ni? cz??? i czym? wi?cej ni? ich prosta suma. Tak wi?c nie nale?y by? zbytnio obsesyjnym na punkcie spraw ograniczonych i szczeg?owych. Trzeba zawsze poszerza? spojrzenie, by rozpozna? wi?ksze dobro, przynosz?ce korzy?ci wszystkim. Ale trzeba to czyni?, unikaj?c pokusy ucieczki, wykorzenienia. Nale?y zapu?ci? korzenie w urodzajnej ziemi i w historii w?asnego miejsca, co jest darem Bo?ym. Pracuje si? w tym, co ma?e, miejscowe, w ??czno?ci z tym, co blisko, ale z szersz? perspektyw?. Podobnie osoba, ktra zachowuj?c swoje specyficzne cechy, nie ukrywaj?c swojej to?samo?ci, anga?uje si? ca?ym sercem w jak?? wsplnot?, nie rozp?ywa si? w niej, ale otrzymuje nowe bod?ce do w?asnego rozwoju. Nie jest to ani sfera globalna, ktra prowadzi do rozp?yni?cia si?, ani odizolowana cz?stkowo??, skazuj?ca cz?owieka na bycie ja?owym.

 

236. Modelem nie jest kula, ktra nie przewy?sza cz??ci, gdzie ka?dy punkt jest tak samo oddalony od centrum i nie ma r?nicy mi?dzy jednym punktem a drugim. Modelem jest wielo?cian, odzwierciedlaj?cy zbieg wszystkich jego elementw, ktre zachowuj? w nim oryginalno??. Zarwno dzia?alno?? duszpasterska, jak i dzia?alno?? polityczna maj? na celu zebranie w takim wielo?cianie tego, co najlepsze. W??czeni tam s? ubodzy ze swoj? kultur?, swoimi planami i mo?liwo?ciami. Nawet osoby, ktre mog? by? krytykowane za swoje b??dy, maj? co? do zaofiarowania i nie powinno si? tego zaprzepa?ci?. Jest to jedno?? ludw, ktre w porz?dku uniwersalnym zachowuj? swoje indywidualne rysy. Jest to og? osb w spo?ecze?stwie szukaj?cym dobra wsplnego, prawdziwie obejmuj?cego wszystkich.

 

237. Nam, chrze?cijanom, zasada ta mwi rwnie? o ca?o?ci albo integralno?ci Ewangelii, ktr? Ko?ci? nam przekazuje i posy?a nas, by?my j? g?osili. Jej pe?ne bogactwo obejmuje profesorw uniwersytetu i robotnikw, przedsi?biorcw i artystw. Mistyka ludowa na swj sposb przyjmuje ca?? Ewangeli? i wciela j? w formy modlitwy, braterstwa, sprawiedliwo?ci, walki i ?wi?ta. Dobr? Nowin? jest rado?? Ojca, ktry nie chce, aby si? zatraci? ktry? z Jego najmniejszych. Tak rodzi si? rado?? u Dobrego Pasterza, ktry znajduje zagubion? owc? i prowadzi j? do owczarni. Ewangelia jest zaczynem zakwaszaj?cym ca?e ciasto oraz miastem ja?niej?cym na szczycie gry i o?wiecaj?cym wszystkie ludy. W Ewangeli? wpisane jest kryterium ca?o?ci: nie przestaje by? Dobr? Nowin?, dopki nie jest g?oszona wszystkim, dopki nie zap?odni i nie uzdrowi wszystkich wymiarw cz?owieka i dopki nie po??czy wszystkich ludzi przy stole Krlestwa. Ca?o?? przewy?sza cz???.


IV. Dialog spo?eczny jako wk?ad na rzecz pokoju


238. Ewangelizacja zak?ada rwnie? drog? dialogu. W naszych czasach dla Ko?cio?a istniej? trzy szczeglne ?rodowiska dialogu, w ktrych powinien by? obecny, by spe?ni? pos?ug? w zakresie pe?nego rozwoju cz?owieka i osi?gn?? dobro wsplne: dialog z pa?stwami, ze spo?ecze?stwem - obejmuj?cy dialog z kulturami i nauk? - oraz dialog z innymi wierz?cymi nienale??cymi do Ko?cio?a katolickiego. We wszystkich przypadkach Ko?ci? przemawia w oparciu o ?wiat?o, ktre daje mu wiara , wnosi swoje do?wiadczenie dwch tysi?cy lat i zachowuje zawsze w pami?ci ?ycie i cierpienie istot ludzkich. Mimo ?e do?wiadczenie to wykracza cz?sto poza granice ludzkiego rozumu, ma ono jednak du?e znaczenie i mo?e wzbogaci? tych, ktrzy nie wierz?, oraz przyczyni? si? do poszerzenia horyzontw ludzkiego my?lenia.

 

239. Ko?ci? g?osi dobr? nowin? o pokoju (Ef 6, 15) i jest otwarty na wsp?prac? z wszystkimi w?adzami krajowymi i mi?dzynarodowymi, by troszczy? si? o dobro uniwersalne. G?osz?c Jezusa Chrystusa, ktry jest pokojem we w?asnej osobnie (por. Ef 2, 14), nowa ewangelizacja zach?ca gor?co ka?dego ochrzczonego, by by? narz?dziem pokoju i wiarygodnym ?wiadectwem pojednanego ?ycia . Nadszed? czas, by maj?c na uwadze kultur?, ktra dostrzega warto?? dialogu jako formy spotkania, d??y? do zgody i do wsplnych ustale?, nie izoluj?c si? od troski o spo?ecze?stwo sprawiedliwe, zdolne do pami?ci i bez wykluczania kogokolwiek. G?wnym autorem, historycznym podmiotem tego procesu s? ludzie i ich kultura, nie jaka? klasa, grupa czy elita. Nie potrzebujemy projektw przygotowanych przez niewielu i adresowanych do niewielu, do mniejszo?ci o?wieconej, ktra chce przej?? monopol na wyra?anie zbiorowych uczu? narodw czy spo?ecze?stw. Chodzi o porozumienie, by ?y? razem, chodzi o pakt spo?eczny i kulturowy.

 

240. Do pa?stwa nale?y troska i popieranie dobra wsplnego spo?ecze?stwa . Na bazie zasad pomocniczo?ci i solidarno?ci, podejmuj?c znaczny wysi?ek dialogu politycznego i prowadz?c do uzgodnie?, w d??eniu do integralnego rozwoju wszystkich, pa?stwo spe?nia fundamentaln? rol?, ktra nie mo?e by? delegowana. Rola ta, w obecnych okoliczno?ciach, wymaga g??bokiej pokory spo?ecznej.

 

241. W dialogu z pa?stwem i spo?ecze?stwem Ko?ci? nie dysponuje rozwi?zaniami dla wszystkich szczeg?owych kwestii. Jednak?e, wesp? z innymi si?ami spo?ecznymi, towarzyszy propozycjom bardziej odpowiadaj?cym godno?ci osoby ludzkiej i dobru wsplnemu. Ko?ci? zawsze proponuje jasne podstawowe warto?ci ?ycia ludzkiego, by mo?na by?o je zastosowa? w ?yciu politycznym.


Dialog mi?dzy wiar?, rozumem i nauk?


242. Rwnie? dialog mi?dzy nauk? i wiar? jest cz??ci? sprzyjaj?cej pokojowi dzia?alno?ci ewangelizacyjnej . Scjentyzm i pozytywizm nie uznaj? warto?ci innych form poznania ni? formy w?a?ciwe dla nauk ?cis?ych . Ko?ci? proponuje inn? drog?, wymagaj?c? syntezy odpowiedzialnego pos?ugiwania si? metodami w?a?ciwymi dla nauk empirycznych z innymi dziedzinami wiedzy, jak filozofia, teologia, z wiar?, ktra wznosi umys? ludzki a? do tajemnicy wykraczaj?cej poza ludzk? natur? i inteligencj?. Wiara nie obawia si? rozumu, poniewa? ?wiat?o wiary, jak i ?wiat?o rozumu pochodz? od Boga  i nie mog? sobie nawzajem zaprzecza?.

 

Ewangelizacja jest uwa?na na post?p naukowy, by o?wieci? go ?wiat?em wiary i prawa naturalnego, aby zawsze respektowa?y centralny charakter i najwy?sz? warto?? osoby ludzkiej na wszystkich etapach jej ?ycia. Ca?e spo?ecze?stwo mo?e by? wzbogacone dzi?ki temu dialogowi, otwieraj?cemu nowe horyzonty przed my?l? i poszerzaj?cemu mo?liwo?ci rozumu. To rwnie? jest droga harmonii i pokoju.

 

243. Ko?ci? nie ma zamiaru powstrzymywa? wspania?ego post?pu nauki. Przeciwnie, raduje si? z tego i korzysta, uznaj?c olbrzymi potencja?, jakim Bg obdarzy? ludzki umys?. Gdy post?p nauk, pozostaj?c przy wymogach akademickich na polu ich specyficznego przedmiotu, czyni oczywistym jaki? okre?lony wynik, ktrego rozum nie mo?e zanegowa?, wiara temu nie przeczy. Tym bardziej wierz?cy nie mog? domaga? si?, aby opinia naukowa, ktra im si? podoba, a ktra nawet nie zosta?a dostatecznie potwierdzona, zyska?a warto?? dogmatu wiary. Jednak?e w pewnych sytuacjach niektrzy naukowcy wykraczaj? poza przedmiot formalny swojej dyscypliny i zagalopowuj? si? w stwierdzeniach lub konkluzjach nie nale??cych do ich dziedziny. W tym wypadku proponuje si? nie rozum, ale okre?lon? ideologi? zamykaj?c? drog? do autentycznego, pokojowego i owocnego dialogu.


Dialog ekumeniczny


244. Zaanga?owanie ekumeniczne stanowi odpowied? na modlitw? Pana Jezusa, ktry prosi, aby wszyscy stanowili jedno (J 17, 21). Wiarygodno?? or?dzia chrze?cija?skiego by?aby o wiele wi?ksza, gdyby chrze?cijanie przezwyci??yli swoje podzia?y i Ko?ci? urzeczywistnia? w?a?ciw? sobie pe?n? powszechno?? w tych dzieciach, ktre przez chrzest nale?? wprawdzie do niego, ale od??czy?y si? od pe?nej z nim wsplnoty (communio) . Powinni?my zawsze pami?ta?, ?e jeste?my pielgrzymami i ?e pielgrzymujemy razem. W tym celu nale?y powierzy? serce towarzyszowi drogi bez nieufno?ci, bez uprzedze? i spogl?da? tylko na to, czego szukamy: pokoju na obliczu jedynego Boga. W powierzeniu si? drugiemu jest co? z pracy r?kodzielniczej, pokj jest jak praca r?kodzielnicza. Jezus powiedzia? nam: B?ogos?awieni, ktrzy wprowadzaj? pokj (Mt 5, 9).W tym zaanga?owaniu, rwnie? po?rd nas, spe?nia si? dawne proroctwo: swe miecze przekuj? na lemiesze, a swoje w?cznie na sierpy (Iz 2, 4).

 

245. W tym ?wietle ekumenizm jest wk?adem w jedno?? rodziny ludzkiej. Obecno?? na Synodzie patriarchy Konstantynopola, Jego ?wi?tobliwo?ci Bart?omieja I, oraz arcybiskupa Canterbury, Jego ?askawo?ci Rowana Douglasa Williamsa , by?a prawdziwym darem Bo?ym i cennym ?wiadectwem chrze?cija?skim.

 

246. Bior?c pod uwag? ci??ar anty?wiadectwa, jaki niesie z sob? podzia? mi?dzy chrze?cijanami, zw?aszcza w Azji i Afryce, szukanie drg jedno?ci staje si? pilne. Misjonarze na tych kontynentach stale wspominaj? o krytykach, narzekaniach i drwinach, z jakimi si? spotykaj? z powodu zgorszenia, ktre budz? podzieleni chrze?cijanie. Je?li si? skoncentrujemy na ??cz?cych nas przekonaniach i b?dziemy pami?ta? o zasadzie hierarchii prawd, mo?emy zmierza? szybko w kierunku wsplnych form g?oszenia przes?ania, s?u?by i ?wiadectwa. Nie mo?emy pozostawa? oboj?tni wobec olbrzymiej rzeszy, ktra nie przyj??a or?dzia Jezusa Chrystusa. St?d zaanga?owanie si? na rzecz jedno?ci, u?atwiaj?cej przyj?cie Jezusa Chrystusa, przestaje by? czyst? dyplomacj? lub dzia?aniem pod przymusem, lecz przemienia si? w nieodzown? drog? ewangelizacji. Znaki podzia?u mi?dzy chrze?cijanami w krajach dotkni?tych przemoc? przyczyniaj? si? do innej przemocy ze strony tych, ktrzy powinni by? aktywnym zaczynem pokoju. Jest tak wiele cennych rzeczy, ktre nas ??cz?! I je?li rzeczywi?cie wierzymy w wolne i hojne dzia?anie Ducha, ile? mo?emy si? nauczy? od innych! Nie chodzi tylko o otrzymanie informacji o drugich, by ich lepiej pozna?, ale o zebranie tego, co Duch w nich zasia? jako dar rwnie? dla nas. Podaj?c tylko jeden przyk?ad, w dialogu z bra?mi prawos?awnymi my, katolicy, mamy mo?liwo?? nauczenia si? czego? wi?cej o znaczeniu kolegialno?ci biskupw oraz o ich do?wiadczeniu synodalno?ci. Poprzez wymian? darw Duch mo?e nas coraz bardziej prowadzi? do prawdy i dobra.

 

Relacje z judaizmem


247. Bardzo szczeglne spojrzenie kierujemy na nard ?ydowski, ktrego Przymierze z Bogiem nie zosta?o nigdy odwo?ane, poniewa? dary ?aski i wezwanie Bo?e s? nieodwo?alne (Rz 11, 29). Ko?ci?, ktry dzieli z judaizmem wa?n? cz??? Pism ?wi?tych, uwa?a nard Przymierza i jego wiar? za ?wi?ty korze? w?asnej to?samo?ci chrze?cija?skiej (por. Rz 11, 16-18). Jako chrze?cijanie nie mo?emy uwa?a? judaizmu za obc? religi? ani nie mo?emy zalicza? ?ydw do tych, ktrzy s? wezwani do porzucenia bo?kw, aby nawrci? si? do prawdziwego Boga (por. 1 Tes 1, 9). Razem z nimi wierzymy w jednego Boga dzia?aj?cego w historii i przyjmujemy z nimi wsplne S?owo objawione.

 

248. Dialog i przyja?? z synami Izraela stanowi cz??? ?ycia uczniw Jezusa. Serdeczne uczucie, jakie si? pog??bi?o, sk?ania nas szczerze i gorzko do odczuwania przykro?ci z powodu strasznych prze?ladowa?, ktrych byli i s? przedmiotem, szczeglnie z powodu tych, w ktrych uczestnicz? lub uczestniczyli chrze?cijanie.

 

249. Bg nadal dzia?a w narodzie Starego Przymierza i sprawia, ?e istniej? skarby m?dro?ci wyp?ywaj?ce z jego spotkania ze S?owem Bo?ym. Dlatego rwnie? Ko?ci? si? ubogaca, gdy przyjmuje warto?ci judaizmu. Chocia? niektre przekonania chrze?cija?skie s? nie do przyj?cia przez judaizm, a Ko?ci? nie mo?e wyrzec si? g?oszenia Jezusa jako Pana i Mesjasza, istnieje bogata komplementarno??, pozwalaj?ca nam czyta? razem teksty Biblii hebrajskiej i pomaga? sobie nawzajem w studiowaniu bogactwa S?owa, jak rwnie? podziela? wiele przekona? etycznych i wspln? trosk? o sprawiedliwo?? i rozwj ludw.


Dialog mi?dzyreligijny


250. Postawa otwarcia w prawdzie i mi?o?ci powinna charakteryzowa? dialog z wierz?cymi innych religii niechrze?cija?skich, pomimo r?nych przeszkd i trudno?ci, zw?aszcza fundamentalizmw z obu stron. Dialog mi?dzyreligijny stanowi konieczny warunek pokoju w ?wiecie i dlatego jest obowi?zkiem chrze?cijan, podobnie jak i innych wsplnot religijnych. Dialog ten jest przede wszystkim rozmow? o ludzkim ?yciu albo po prostu, jak proponuj? biskupi Indii, postaw? otwarcia wobec nich, dzieleniem ich rado?ci i smutku . W ten sposb uczymy si? akceptowa? innych z ich odr?bnym sposobem bycia, my?lenia i wyra?ania si?. Dzi?ki tej metodzie mo?emy podj?? razem obowi?zek s?u?enia sprawiedliwo?ci i pokojowi, ktry powinien sta? si? podstawowym kryterium ka?dej wymiany. Dialog, w ktrym si? szuka pokoju spo?ecznego i sprawiedliwo?ci, jest sam w sobie, niezale?nie od czysto pragmatycznego aspektu, etycznym zaanga?owaniem i stwarza nowe warunki spo?eczne. Wysi?ki podejmowane wok? specyficznego tematu mog? przemieni? si? w proces, w ktrym przez s?uchanie drugiego obydwie strony znajduj? oczyszczenie i ubogacenie. Dlatego wysi?ki na rzecz dialogu s? przejawem mi?o?ci do prawdy.

 

251. W tym dialogu, zawsze uprzejmym i serdecznym, nie mo?na nigdy zapomina? o istotnej wi?zi mi?dzy dialogiem i przes?aniem, sk?aniaj?cym Ko?ci? do utrzymywania i pog??biania relacji z niechrze?cijanami . Pojednawczy synkretyzm sta?by si? w gruncie rzeczy totalitaryzmem tych, ktrzy zamierzaj?c si? pojedna?, nie zwa?aj? na odmienne przekonania i uzurpuj? sobie prawo bycia panami warto?ci, ktre reprezentuj?. Prawdziwe otwarcie zak?ada pozostanie wiernym swoim najg??bszym przekonaniom, z jasn? i radosn? to?samo?ci?, ale otwarcie na zrozumienie ich u innych i b?d?c ?wiadomym, ?e dialog mo?e wzbogaci? ka?dego . Nie s?u?y nam otwarcie dyplomatyczne, ktre zgadza si? ze wszystkim, by unikn?? problemw, poniewa? by?by to sposb oszukania drugiego cz?owieka i odmwienia mu dobra, ktre otrzymali?my jako dar, by si? nim hojnie podzieli?. Ewangelizacja i dialog mi?dzyreligijny, dalekie od przeciwstawiania si? sobie, podtrzymuj? si? nawzajem i o?ywiaj?.


252. W naszych czasach nabiera wa?nego znaczenia relacja z wierz?cymi islamu, dzisiaj szczeglnie obecnymi w wielu krajach o tradycji chrze?cija?skiej, gdzie mog? oni swobodnie praktykowa? swj kult i ?y? zintegrowani w spo?ecze?stwie. Nie mo?na nigdy zapomina?, ?e oni bowiem wyznaj?c, i? zachowuj? wiar? Abrahama, czcz? wraz z nami jedynego i mi?osiernego Boga, ktry b?dzie s?dzi? ludzi w dniu ostatecznym . Pisma ?wi?te islamu zachowuj? cz??? nauczania chrze?cija?skiego; Jezus Chrystus i Maryja s? przedmiotem g??bokiej czci i jest rzecz? zadziwiaj?c? widzie?, jak m?odzi i starzy, kobiety i m??czy?ni wyznaj?cy islam s? zdolni po?wi?ci? codziennie czas na modlitw? i uczestniczy? wiernie w swoich obrz?dach religijnych. Jednocze?nie wielu z nich jest g??boko przekonanych, ?e ich ?ycie w ca?o?ci nale?y do Boga i jest dla Niego. Uznaj? tak?e konieczno?? odpowiadania Bogu przez etyczne zaanga?owanie i mi?osierdzie wobec najubo?szych.

 

253. Dla prowadzenia dialogu z islamem nieodzowna jest odpowiednia formacja rozmwcw, nie tylko dlatego, by rzeczowo i pogodnie trwali przy swojej to?samo?ci, ale by byli zdolni uzna? warto?ci innych, zrozumie? obawy le??ce u podstaw ich ??da? i rozpozna? wsplne przekonania. My, chrze?cijanie, powinni?my przyj?? serdecznie i z szacunkiem islamskich migrantw przybywaj?cych do naszych krajw, podobnie jak mamy nadziej? i prosimy, by?my byli przyjmowani z szacunkiem w krajach o tradycji islamskiej. Prosz?, pokornie b?agam te kraje, aby zapewni?y wolno?? chrze?cijanom, by mogli sprawowa? swj kult i prze?ywa? swoj? wiar?, bior?c pod uwag? wolno??, jak? wierz?cy islamscy ciesz? si? w krajach zachodnich! Wobec budz?cych nasze obawy epizodw uciekaj?cego si? do przemocy fundamentalizmu, serdeczne uczucie wobec autentycznych wierz?cych islamskich powinno prowadzi? nas do unikania wrogich uoglnie?, poniewa? prawdziwy islam i poprawna interpretacja Koranu sprzeciwiaj? si? wszelkiej przemocy.

 

254. Niechrze?cijanie, dzi?ki darmowej inicjatywie Boga i wierni swemu sumieniu, mog? ?y? usprawiedliwieni przez ?ask? Bo??  i w ten sposb zosta? z??czeni z Misterium Paschalnym Jezusa Chrystusa . Lecz z powodu sakramentalnego wymiaru ?aski u?wi?caj?cej dzia?anie Bo?e w nich zmierza do stworzenia znakw, obrz?dw, ?wi?tych form wyrazu, ktre zbli?aj? niechrze?cijan do wsplnotowego do?wiadczenia drogi prowadz?cej do Boga . Nie maj? one znaczenia i skuteczno?ci Sakramentw ustanowionych przez Chrystusa, ale mog? by? kana?ami, ktre sam Duch stwarza, aby wyzwoli? niechrze?cijan od ateistycznego immanentyzmu lub od czysto indywidualnych do?wiadcze? religijnych. Ten sam Duch budzi w ka?dym miejscu formy praktycznej m?dro?ci, pomagaj?ce znosi? trudy ?ycia i ?y? w wi?kszym pokoju i harmonii. Tak?e i my, chrze?cijanie, mo?emy odnie?? korzy?? z takiego utrwalonego przez wieki bogactwa, ktre mo?e pomc nam ?y? lepiej naszymi szczeglnymi przekonaniami.


Dialog spo?eczny w kontek?cie wolno?ci religijnej


255. Ojcowie synodalni przypomnieli donios?o?? poszanowania wolno?ci religijnej, uwa?anej za podstawowe prawo cz?owieka . Obejmuje ona swobod? wyboru religii, ktr? uwa?a si? za prawdziw?, i publiczne wyra?anie swojej wiary . Zdrowy pluralizm, naprawd? szanuj?cy innych oraz warto?ci jako takie, nie oznacza prywatyzacji religii, z zamiarem sprowadzenia ich do milczenia albo do ciemno?ci sumienia ka?dego, lub do zamkni?tej przestrzeni ko?cio?w, synagog lub meczetw. W gruncie rzeczy chodzi?oby o nowe formy dyskryminacji i autorytaryzmu. Nale?nego szacunku dla mniejszo?ci agnostykw lub niewierz?cych nie mo?na narzuca? w sposb arbitralny, tak ?e wycisza si? przekonania wierz?cej wi?kszo?ci lub ignoruje bogactwo tradycji religijnych. Na d?u?sz? met? sprzyja?oby to raczej urazom ni? tolerancji i pokojowi.

 

256. W chwili gdy stawia si? pytanie na temat publicznego wp?ywu religii, trzeba wyr?ni? trzy formy jej prze?ywania. Zarwno intelektuali?ci, jak i dziennikarze stosuj? cz?sto prostackie i ma?o naukowe uoglnienia, gdy mwi? o brakach religii i wielokrotnie nie potrafi? rozr?ni?, ?e nie wszyscy wierz?cy - ani nie wszystkie autorytety religijne - s? rwni. Niektrzy politycy korzystaj? z tego zam?tu, by usprawiedliwi? dyskryminuj?ce dzia?ania, ktre subtelnie rodz? nowe formy przemocy. Innym razem gardzi si? pismami, ktre powsta?y w kr?gu przekonania ??cz?cego si? z wiar?, zapominaj?c, ?e klasyczne teksty religijne ofiaruj? sens dla wszystkich epok, posiadaj? motywuj?c? si??, ktra otwiera zawsze nowe horyzonty, pobudza my?l, poszerza umys? i wra?liwo??. S? pogardzane przez krtkowzroczno?? nacjonalizmw. Czy jest racjonalne i inteligentne usun?? je w mrok tylko dlatego, ?e powsta?y w kontek?cie wiary religijnej? Zawieraj? one g??boko ludzkie zasady, maj?ce warto?? racjonaln?, cho? zawarte s? w symbolach i doktrynach religijnych.

 

257. My, wierz?cy, jeste?my blisko rwnie? tych, ktrzy nie nale??c do ?adnej tradycji religijnej, szukaj? szczerze prawdy, dobra i pi?kna, ktre dla nas znajduj? swj najwy?szy wyraz i swoje ?rd?o w Bogu. Postrzegamy ich jako cennych sprzymierze?cw w dziele obrony godno?ci ludzkiej, w budowaniu pokojowego wsp??ycia mi?dzy narodami i w strze?eniu stworzenia. Szczegln? przestrze? stanowi? tak zwane nowe Areopagi, jak i Dziedzi?ce Pogan, gdzie wierz?cy i niewierz?cy mog? prowadzi? dialog na podstawowe tematy etyki, sztuki i nauki oraz o poszukiwaniu transcendencji . Rwnie? i to jest droga pokoju dla naszego poranionego ?wiata.

 

258. Wychodz?c od niektrych tematw spo?ecznych, wa?nych dla przysz?o?ci ludzko?ci, postaram si? jeszcze raz omwi? nieodzowny spo?eczny wymiar g?oszenia Ewangelii, by zach?ci? wszystkich chrze?cijan do ukazywania jej zawsze w swoich s?owach, postawach i dzia?aniach.

 

 

Rozdzia? V
EWANGELIZATORZY Z DUCHEM

 

259. Ci, ktrzy g?osz? Ewangeli?, powinni bez l?kw otworzy? si? na dzia?anie Ducha ?wi?tego. W dniu Pi??dziesi?tnicy Duch sprawi?, ?e Aposto?owie wyszli ze swych ogranicze? i zostali przemienieni w g?osicieli wielkich dzie? Bo?ych, ktrych ka?dy zaczyna rozumie? w swoim w?asnym j?zyku. Ponadto Duch ?wi?ty obdarza si?? do g?oszenia nowo?ci Ewangelii ?mia?o, na g?os, w ka?dym czasie i miejscu, tak?e pod pr?d. Wzywajmy Go dzisiaj, umocnieni na modlitwie, bez ktrej ka?de dzia?anie nara?one jest na ryzyko, ?e pozostanie puste, i bez ktrej or?dzie w ko?cu zostaje pozbawione duszy. Jezus pragnie ewangelizatorw g?osz?cych Dobr? Nowin? nie tylko s?owem, ale przede wszystkim ?yciem przemienionym obecno?ci? Bo??.

 

260. W tym ostatnim rozdziale nie przedstawi? syntezy duchowo?ci chrze?cija?skiej ani nie rozwin? wielkich tematw, jak modlitwa, adoracja eucharystyczna lub celebracja wiary, co do ktrych mamy ju? cenne teksty Magisterium i s?awne pisma wielkich autorw. Nie mam zamiaru zast?pi? ani wznie?? si? ponad takie bogactwo. Przedstawi? po prostu kilka refleksji odnosz?cych si? do ducha nowej ewangelizacji.

 

261. Kiedy twierdzimy, ?e kto? ma ducha, oznacza to zwykle jakie? wewn?trzne poruszenie daj?ce impuls, motywuj?ce, dodaj?ce odwagi i nadaj?ce sens dzia?alno?ci osobistej i wsplnotowej. Ewangelizacja z duchem r?ni si? bardzo od ca?o?ci zada? prze?ywanych jako ci??ki obowi?zek, ktry po prostu si? toleruje lub znosi jako co?, co sprzeczne jest z w?asnymi sk?onno?ciami i pragnieniami. Jak bardzo chcia?bym znale?? odpowiednie s?owa, aby zach?ci? do ewangelizacji bardziej gorliwej, radosnej, ofiarnej, ?mia?ej, zawsze pe?nej mi?o?ci i zdolnej do zara?enia innych! Z drugiej strony wiem, ?e ?adna motywacja nie b?dzie wystarczaj?ca, je?li w sercach nie ?arzy si? ogie? Ducha. Tak wi?c ostatecznie ewangelizacja z duchem jest ewangelizacj? z Duchem ?wi?tym, poniewa? to On jest dusz? ewangelizuj?cego Ko?cio?a. Przed zaproponowaniem niektrych motywacji i duchowych sugestii wzywam ponownie Ducha ?wi?tego. Prosz? Go, by przyszed? odnowi?, wstrz?sn??, doda? zapa?u Ko?cio?owi do odwa?nego wyj?cia poza siebie, by ewangelizowa? narody.


I. Motywacje do odnowionego zapa?u misyjnego


262. Ewangelizatorzy z Duchem to ewangelizatorzy, ktrzy si? modl? i pracuj?. Z punktu widzenia ewangelizacji nie s?u?? im ani mistyczne propozycje bez mocnego zaanga?owania spo?ecznego i misyjnego, ani przemwienia oraz dzia?ania spo?eczne i duszpasterskie bez duchowo?ci przemieniaj?cej serce. Cz??ciowe i dezintegruj?ce propozycje docieraj? tylko do ma?ych grup i nie maj? wi?kszego oddzia?ywania, poniewa? okaleczaj? Ewangeli?. Trzeba zawsze dba? o wewn?trzn? przestrze?, nadaj?c? sens chrze?cija?skiemu zaanga?owaniu i aktywno?ci? . Bez d?u?szych chwil adoracji, modlitewnego spotkania ze S?owem, zadania ?atwo pozbawione zostaj? sensu, a my czujemy si? os?abieni z powodu zm?czenia oraz trudno?ci i zapa? ga?nie. Ko?ci? ma ogromn? potrzeb? oddychania p?ucami modlitwy i ciesz? si? bardzo, ?e we wszystkich instytucjach ko?cielnych mno?? si? grupy modlitwy, wstawiennictwa, modlitewnego czytania S?owa, nieustaj?cej adoracji Eucharystii. Jednocze?nie nale?y odrzuca? pokus? duchowo?ci skupionej na wewn?trznych, indywidualnych prze?yciach, ktr? trudno by?oby pogodzi? z wymogami mi?osierdzia, a ponadto z logik? Wcielenia . Jest w tym ryzyko, ?e chwile modlitwy stan? si? usprawiedliwieniem, by unika? zaanga?owania w misj?, poniewa? indywidualizacja stylu ?ycia mo?e sk?oni? chrze?cijan do szukania schronienia w jakiej? fa?szywej duchowo?ci.

 

263. Dobrze jest pami?ta? o pierwszych chrze?cijanach i o tych wszystkich braciach na przestrzeni dziejw, ktrzy byli pe?ni rado?ci, pe?ni niezmordowanej odwagi w g?oszeniu S?owa oraz zdolni do wielkiej wytrwa?o?ci. Niektrzy si? pocieszaj?, twierdz?c, ?e dzisiaj jest trudniej, jednak musimy przyzna?, ?e okoliczno?ci istniej?ce w Imperium Rzymskim nie sprzyja?y ani g?oszeniu Ewangelii, ani walce o sprawiedliwo??, ani obronie ludzkiej godno?ci. W ka?dym momencie dziejw wyst?puje ludzka s?abo??, chorobliwe poszukiwanie siebie, ?atwy egoizm i w ko?cu po??dliwo?? zagra?aj?ca wszystkim. Taka rzeczywisto??, zawsze obecna pod takim czy innym p?aszczykiem, bardziej zwi?zana jest z ludzkimi ograniczeniami ni? z okoliczno?ciami. A wi?c nie mwmy, ?e dzisiaj jest trudniej; jest inaczej. Dlatego uczmy si? od ?wi?tych, ktrzy nas poprzedzili i stawili czo?o trudno?ciom wyst?puj?cym w ich epoce. Tak wi?c proponuj? wam zatrzyma? si? i przywrci? niektre motywacje, pomagaj?ce nam na?ladowa? ich obecnie?.


Osobiste spotkanie ze zbawiaj?c? nas mi?o?ci? Jezusa


264. Pierwsz? motywacj? do ewangelizacji jest mi?o?? Jezusa, jak? przyj?li?my, do?wiadczenie bycia zbawionym przez Niego, sk?aniaj?ce nas, by Go jeszcze bardziej kocha?. Lecz c? to za mi?o??, ktra nie odczuwa potrzeby mwienia o ukochanej istocie, ukazywania jej, starania si?, by inni j? poznali? Je?li nie odczuwamy g??bokiego pragnienia, by j? przekazywa?, musimy zatrzyma? si? na modlitwie, by nas ponownie zafascynowa?a. Musimy b?aga? codziennie o Jego ?ask?, aby otworzy?a nam zimne serce i dokona?a wstrz?su w naszym letnim i powierzchownym ?yciu. Stoj?c przez Nim z otwartym sercem, pozwalaj?c, by On na nas spojrza?, rozpoznajmy to spojrzenie mi?o?ci, ktre odkry? Natanael w dniu, w ktrym Jezus stan?? i powiedzia?: Widzia?em ci?, [] gdy by?e? pod figowcem (J 1, 48). Jak?e s?odko jest sta? przed ukrzy?owanym, lub na kolanach przed Naj?wi?tszym Sakramentem, i by? po prostu przed Jego oczyma! Jak?e dobrze jest zezwoli?, by On powrci? i dotkn?? naszej egzystencji i pos?a? nas, by?my g?osili Jego nowe ?ycie! Tak wi?c to, co ma miejsce, ostatecznie jest tym: co?my ujrzeli i us?yszeli, oznajmiamy tak?e wam (1 J 1, 3). Najlepsz? motywacj?, by zdecydowa? si? g?osi? Ewangeli?, jest jej kontemplowanie z mi?o?ci?, zatrzymanie si? na jej kartach i czytanie jej z sercem. Je?li przybli?amy j? w ten sposb, zadziwia nas jej pi?kno, ponownie nas fascynuje. Dlatego tak wa?ny jest powrt do ducha kontemplatywnego, pozwalaj?cego nam odkrywa? codziennie, ?e jeste?my adresatami dobra, ktre czyni nas ludzkimi, pomaga prowadzi? nowe ?ycie. Nie ma nic lepszego jak przekazywanie tego innym.

 

265. Ca?e ?ycie Jezusa, Jego sposb traktowania ubogich, Jego gesty, Jego konsekwencja, Jego codzienna prosta ofiarno??, i w ko?cu Jego ca?kowite wydanie siebie na okup - wszystko to jest cenne i przemawia do ?ycia ka?dego. Ilekro? kto? to odkrywa, przekonuje si?, ?e Jezus jest Tym, ktrego inni potrzebuj?, nawet Go nie znaj?c: Ja wam g?osz? to, co czcicie, nie znaj?c (Dz 17, 23). Czasami tracimy entuzjazm dla misji, zapominaj?c, ?e Ewangelia odpowiada na najg??bsze potrzeby osb, poniewa? wszyscy zostali?my stworzeni do tego, co proponuje nam Ewangelia: do przyja?ni z Jezusem i mi?o?ci braterskiej. Je?li zdo?amy wyrazi? odpowiednio i pi?knie istotn? tre?? Ewangelii, z pewno?ci? przes?anie to odpowie na najg??bsze pytania serc: misjonarz jest przekonany, ?e istnieje ju? w jednostkach i w narodach oczekiwanie, je?li nawet nie?wiadome, na poznanie prawdy o Bogu, o cz?owieku, o drodze do wyzwolenia z grzechu i ze ?mierci. Entuzjazm g?oszenia Chrystusa wyp?ywa z przekonania, ?e odpowiada si? na to oczekiwanie.


Entuzjazm w ewangelizacji opiera si? na tym przekonaniu. Mamy do dyspozycji skarb ?ycia i mi?o?ci, ktry nie mo?e wprowadzi? w b??d, or?dzie, ktre nie manipuluje i nie rozczarowuje. Chodzi o odpowied?, ktra dotyka cz?owieka w jego g??bi, ktra mo?e go podtrzyma? i podnie??. Jest to prawda, ktra nie wychodzi z mody, poniewa? zdolna jest przenikn?? tam, gdzie nic nie mo?e dotrze?. Nasz niesko?czony smutek mo?e by? uleczony tylko przez niesko?czon? mi?o??.

 

266. Jednak?e takie przekonanie umacnia si? przez stale odnawiane w?asne do?wiadczenie cieszenia si? Jego przyja?ni? i Jego or?dziem. Nie mo?na wytrwa? w pe?nej zapa?u ewangelizacji, je?li nie jest si? przekonanym z w?asnego do?wiadczenia, ?e to nie jest to samo: pozna? Jezusa lub nie zna? Go; ?e to nie jest to samo: kroczy? z Nim lub kroczy? po omacku; ?e to nie jest to samo: raczej mc Go s?ucha?, ni? ignorowa? Jego S?owo; ?e to nie jest to samo: raczej mc Go kontemplowa?, adorowa?, mc spocz?? w Nim, ni? nie mc tego czyni?. Czym innym jest budowa? ?wiat z Jego Ewangeli?, a czym innym czyni? to w?asnym rozumem. Wiemy dobrze, ?e ?ycie z Jezusem staje si? o wiele pe?niejsze i ?e z Nim ?atwiej znale?? sens wszystkiego. I dlatego ewangelizujemy. Prawdziwy misjonarz, ktry nigdy nie przestaje by? uczniem, wie, ?e Jezus kroczy z nim, rozmawia z nim, oddycha z nim, pracuje z nim. Dostrzega Jezusa ?ywego towarzysz?cego mu po?rd ca?ego zaanga?owania misyjnego. Je?li kto? nie odkryje tego w samym sercu dzia?alno?ci misyjnej, szybko traci entuzjazm i przestaje by? pewnym co do tego, co przekazuje, brakuje mu si?y i pasji. A osoba, ktra nie jest przekonana, ktra nie jest entuzjast?, ktra nie jest pewna tego, co g?osi, i zakochana w tym, nie przekonuje nikogo.

 

267. Zjednoczeni z Jezusem, szukamy tego, czego On szuka, kochamy to, co On kocha. Ostatecznie to, czego szukamy, jest chwa?? Ojca, ?yjemy i dzia?amy ku chwale majestatu Jego ?aski (Ef 1, 6). Je?li zamierzamy odda? si? do ko?ca i wytrwale, musimy przekroczy? wszelk? inn? motywacj?. To jest ostateczny powd, najg??bszy, najwi?kszy, racja i ostateczny sens ca?ej reszty. Chodzi o chwa?? Ojca, ktrej Jezus szuka? w ci?gu ca?ego swego ziemskiego ?ycia. Jest On Synem odwiecznie szcz??liwym z ca?ym swoim istnieniem w ?onie Ojca (J 1, 18). Jeste?my misjonarzami przede wszystkim dlatego, ?e Jezus nam powiedzia?: Ojciec mj przez to dozna chwa?y, ?e owoc obfity przyniesiecie (J 15, 8). Niezale?nie od tego, czy nam to odpowiada, czy te? nie, czy nas interesuje, czy te? nie, czy nam to s?u?y, czy te? nie, niezale?nie od ograniczono?ci naszych pragnie?, naszego rozumienia i naszych motywacji, ewangelizujemy na wi?ksz? chwa?? Ojca, ktry nas kocha.


Duchowa przyjemno?? bycia Ludem Bo?ym


268. S?owo Bo?e zach?ca nas do uznania, ?e jeste?my ludem: wy, ktrzy byli?cie nie-ludem, teraz za? jeste?cie ludem Bo?ym (1 P 2, 10). ?eby by? ewangelizatorami dusz, trzeba rozwin?? duchowe upodobanie pozostania blisko ?ycia ludzi, a? do odkrycia, ?e staje si? to ?rd?em g??bszej rado?ci. Misja ??czy si? z mi?o?ci? do Jezusa, ale jednocze?nie z mi?o?ci? do Jego ludu. Gdy zatrzymujemy si? przed ukrzy?owanym Jezusem, poznajemy ca?? Jego mi?o??, ktra nas zaszczyca i podtrzymuje, ale stoj?c przed Nim, je?li nie jeste?my ?lepi, zaczynamy dostrzega?, ?e spojrzenie Jezusa si? poszerza, a On, pe?en uczucia i ?aru, zwraca si? w kierunku Jego ludu. W ten sposb odkrywamy, ?e On chce si? nami pos?ugiwa? jako narz?dziami, by za ka?dym razem jeszcze bardziej si? zbli?y? do swojego umi?owanego ludu. Bierze nas z ludu i posy?a nas do ludu, tak ?e nie mo?na zrozumie? naszej to?samo?ci bez tej przynale?no?ci do Niego.

 

269. Sam Jezus jest wzorem tej opcji ewangelizacyjnej, wprowadzaj?cej nas w serce ludu. Jak dobrze widzie? Go tak blisko wszystkich! Gdy rozmawia? z kim?, patrzy? w jego oczy z wielk?, pe?n? mi?o?ci uwag?: Jezus spojrza? na niego z mi?o?ci? (Mk 10, 21). Widzimy Go, jak jest dost?pny, gdy zbli?a si? do niewidomego przy drodze (por. Mk 10, 46-52) i gdy je i pije z grzesznikami (por. Mk 2, 16), nie przejmuj?c si?, ?e Go bior? za ?ar?oka i pijaka (por. Mt 11, 19). Widzimy Go, gdy pozwala, aby jawnogrzesznica nama?ci?a Mu stopy (por. ?k 7, 36-5), albo gdy przyjmuje noc? Nikodema (por. J 3, 1-15). Oddanie si? Jezusa na krzy?u nie jest niczym innym jak szczytowym momentem tego stylu charakteryzuj?cego ca?? Jego egzystencj?. Zafascynowani takim wzorem, integrujmy si? dog??bnie ze spo?ecze?stwem, dzielmy ?ycie ze wszystkimi, ws?uchujmy si? w ich troski, wsp?pracujmy materialnie i duchowo w ich potrzebach, radujmy si? z tymi, ktrzy prze?ywaj? rado??, p?aczmy z tymi, ktrzy p?acz?, i anga?ujmy si? w budow? nowego ?wiata, rami? w rami? z innymi.


270. Czasem do?wiadczamy pokusy bycia chrze?cijanami, zachowuj?c roztropny dystans w stosunku do ran Pana. Jezus jednak chce, aby?my dotykali ludzkiej n?dzy, aby?my dotykali cierpi?cego cia?a innych. Oczekuje, aby?my zrezygnowali z poszukiwania osobistych lub wsplnotowych ?rodkw ochronnych, pozwalaj?cych nam zachowa? dystans w stosunku do istoty ludzkiej udr?ki, tak aby?my rzeczywi?cie chcieli wej?? w kontakt z konkretnym ?yciem innych i poznali moc czu?o?ci. Gdy to czynimy, ?ycie zawsze si? nam komplikuje cudownie i prze?ywamy g??bokie do?wiadczenie bycia ludem, do?wiadczenie przynale?no?ci do ludu.

 

271. Prawd? jest, ?e w naszej relacji ze ?wiatem jeste?my zach?ceni do uzasadnienia naszej nadziei, ale nie jako nieprzyjaciele, ktrzy wytykaj? nas palcem i pot?piaj?. Bardzo jasno nas pouczono, aby to czyni? z ?agodno?ci? i boja?ni? (1 P 3, 16) oraz je?eli to jest mo?liwe, o ile to od was zale?y, ?yjcie w zgodzie ze wszystkimi lud?mi (Rz 12, 18). Jeste?my tak?e wezwani do zwyci??enia z?a dobrem (Rz 12, 21), bez wywy?szania si?, oceniaj?c jedni drugich za wy?ej stoj?cych od siebie (Flp 2, 3). Rzeczywi?cie, do Aposto?w Pa?skich ca?y lud odnosi? si? ?yczliwie (Dz 2, 47; 4, 21. 33; 5, 13). Jest rzecz? jasn?, ?e Jezus Chrystus nie chce, ?eby?my byli jak ksi???ta spogl?daj?cy z pogard?, ale jak ludzie nale??cy do ludu. Nie jest to opinia jakiego? papie?a ani opcja duszpasterska po?rd innych mo?liwych; chodzi o wskazania S?owa Bo?ego, tak jasne, bezpo?rednie i oczywiste, ?e nie potrzebuj? interpretacji odbieraj?cych im moc oddzia?ywania. Prze?ywajmy je sine glossa, bez komentarzy. W ten sposb do?wiadczymy misyjnej rado?ci dzielenia ?ycia z ludem wiernym Bogu, staraj?c si? zapali? ogie? w sercu ?wiata.

 

272. Mi?o?? do ludzi stanowi duchow? si??, u?atwiaj?c? spotkanie w pe?ni z Bogiem do tego stopnia, ?e kto nie mi?uje brata, ?yje w ciemno?ci (1 J 2, 11), trwa w ?mierci (1 J 3, 14) i nie zna Boga (1 J 4, 8). Benedykt XVI powiedzia?, ?e zamykanie oczu na bli?niego czyni cz?owieka ?lepym rwnie? na Boga  i ?e mi?o?? jest w gruncie rzeczy jedynym ?wiat?em, ktre wci?? na nowo rozprasza mroki ciemnego ?wiata i daje nam odwag? do ?ycia i dzia?ania . Dlatego gdy zbli?amy si? do innych z zamiarem szukania w nich dobra, przygotujmy si? duchowo do przyj?cia najpi?kniejszych darw Pana. Za ka?dym razem, gdy spotykamy si? z drugim cz?owiekiem z mi?o?ci?, znajdujemy si? w sytuacji odkrycia czego? nowego w odniesieniu do Boga. Za ka?dym razem, gdy otwieramy oczy, by rozpozna? drugiego, bardziej zostaje o?wiecona wiara do rozpoznania Boga. Konsekwentnie, je?li chcemy wzrasta? w ?yciu duchowym, nie mo?emy przesta? by? misjonarzami. Zadanie ewangelizacji ubogaca umys? i serce, otwiera przed nami duchowe horyzonty, czyni nas wra?liwymi, by rozpozna? dzia?anie Ducha ?wi?tego, pozwala nam wyj?? z naszych ograniczonych schematw duchowych. Jednocze?nie misjonarz w pe?ni oddany swojej pracy, do?wiadcza przyjemno?ci bycia ?rd?em, ktre rozlewa si? i orze?wia innych. Misjonarzem mo?e by? tylko ten, kto czuje si? dobrze w szukaniu dobra bli?niego, kto pragnie szcz??cia innych. To otwarcie serca jest ?rd?em szcz??cia, poniewa? wi?cej szcz??cia jest w dawaniu, ani?eli w braniu (Dz 20, 35). Nie ?yjemy lepiej, uciekaj?c przed innymi, kryj?c si?, odmawiaj?c dzielenia si? i zamykaj?c si? we w?asnej wygodzie. Jest to nic innego jak powolne samobjstwo.

 

273. Misja w sercu ludu nie jest cz??ci? mojego ?ycia ani ozdob?, ktr? mog? zdj??; nie jest dodatkiem ani jeszcze jedn? chwil? w ?yciu. Jest czym?, czego nie mog? wykorzeni? z siebie, je?li nie chc? siebie zniszczy?. Ja jestem misj? na tym ?wiecie, i dlatego jestem w tym ?wiecie. Trzeba przyj?? samych siebie jako naznaczonych ogniem przez t? misj? o?wiecania, b?ogos?awienia, o?ywiania, podnoszenia, uzdrawiania, wyzwalania. W tym objawia si? lekarz dusz, nauczyciel dusz, polityk dla dusz, ten, ktry zdecydowa? w g??bi serca by? z innymi oraz dla innych. Jednak?e, gdy kto? z jednej strony stawia swoj? powinno??, a z drugiej strony odseparowane w?asne ?ycie prywatne, wtedy wszystko staje si? szare, i b?dzie nieustannie szuka? uznania albo zajmie si? obron? w?asnych potrzeb. Przestanie by? ludem.


274. Aby dzieli? ?ycie z lud?mi i da? siebie ofiarnie, musimy tak?e uzna?, ?e ka?da osoba jest godna naszego po?wi?cenia. Nie ze wzgl?du na wygl?d fizyczny, na zdolno?ci, na j?zyk, na mentalno?? albo ze wzgl?du na przyjemno??, jak? mo?e nam sprawi?, ale dlatego, ?e jest dzie?em Boga, Jego stworzeniem. On j? stworzy? na swj obraz i w jakiej? mierze jest ona odbiciem Jego chwa?y. Ka?dy cz?owiek jest przedmiotem niesko?czonej czu?o?ci Pana i zamieszkuje On w jego ?yciu. Jezus Chrystus przela? swoj? cenn? krew na krzy?u za t? osob?. Niezale?nie od jakichkolwiek pozorw, ka?dy jest niezmiernie ?wi?ty i zas?uguje na nasz? mi?o?? i nasze po?wi?cenie. St?d je?li uda mi si? pomc ?y? lepiej jednej jedynej osobie, to ju? wystarczy, aby uzasadni? dar mojego ?ycia. Pi?knie jest by? wiernym ludem Boga. Osi?gamy pe?ni?, gdy ?amiemy bariery, a nasze serce nape?nia si? twarzami i imionami!


Tajemnicze dzia?anie Zmartwychwsta?ego i Jego Ducha


275. W trzecim rozdziale zastanawiali?my si? nad brakiem g??bokiej duchowo?ci, znajduj?cym wyraz w pesymizmie, fatalizmie i zniech?ceniu. Niektre osoby nie anga?uj? si? w misj?, poniewa? uwa?aj?, ?e nic nie mo?e si? zmieni?, ?e daremny jest wszelki wysi?ek. My?l? tak: Dlaczego mia?bym si? pozbawi? moich wygd i przyjemno?ci, je?li nie widz? ?adnego rezultatu? Z tak? mentalno?ci? zostanie misjonarzem staje si? niemo?liwe. Postawa ta jest w?a?nie szkodliwym usprawiedliwieniem zamkni?cia si? w wygodzie, w gnu?no?ci, w smutku pozbawionym satysfakcji, w egoistycznej pr?ni. Chodzi o postaw? autodestrukcyjn?, poniewa? cz?owiek nie mo?e ?y? bez nadziei: jego ?ycie straci?oby bez niej wszelkie znaczenie i sta?oby si? nie do zniesienia . Je?li uwa?amy, ?e nic si? nie zmieni, przypomnijmy sobie, ?e Jezus Chrystus zatriumfowa? nad grzechem i ?mierci? i jest pe?en mocy. Jezus Chrystus naprawd? ?yje. W przeciwnym wypadku, je?eli Chrystus nie zmartwychwsta?, daremne jest nasze nauczanie (1 Kor 15, 14). Ewangelia opowiada nam, ?e kiedy uczniowie poszli przepowiada? Ewangeli?, Pan wsp?dzia?a? z nimi i potwierdza? nauk??(Mk 16, 20). Rwnie? dzisiaj to si? zdarza. Jeste?my wezwani, by to odkry? i tym ?y?. Zmartwychwsta?y i chwalebny Chrystus jest g??bokim ?rd?em naszej nadziei i nie zabraknie nam Jego pomocy, by wype?ni? powierzon? nam przez Niego misj?.

 

276. Jego zmartwychwstanie nie nale?y do przesz?o?ci; zawiera ?ywotn? si??, ktra przenikn??a ?wiat. Tam, gdzie wszystko wydaje si? martwe, ze wszystkich stron pojawiaj? si? ponownie kie?ki zmartwychwstania. Jest to si?a nie maj?ca sobie rwnych. To prawda, i? wiele razy wydaje si?, ?e Bg nie istnieje: widzimy niesprawiedliwo??, z?o??, oboj?tno?? i okrucie?stwo, ktre nie ust?puj?. Jednak jest tak samo pewne, ?e po?rd ciemno?ci zaczyna zawsze wyrasta? co? nowego, co wcze?niej czy p?niej przynosi owoc. Na wyrwnanym polu pokazuje si? znw ?ycie, uporczywe i niezwyci??one. Jest wiele z?ych rzeczy, jednak dobro zawsze wraca, wyrasta i szerzy si?. Codziennie w ?wiecie rodzi si? pi?kno, wskrzeszone i umocnione nawa?nicami historii. Warto?ci pojawiaj? si? ponownie w nowych formach i rzeczywi?cie cz?owiek odrodzi? si? wiele razy z sytuacji, ktre wydawa?y si? nieodwracalne. Oto si?a zmartwychwstania, a ka?dy ewangelizator jest narz?dziem tego dynamizmu.

 

277. Pojawiaj? si? nieustannie tak?e nowe trudno?ci, do?wiadczenie przegranej, ludzka ma?ostkowo??, ktre czyni? wiele z?a. Wszyscy wiemy, ?e czasem wype?nienie zadania nie przynosi zadowolenia, jakiego by?my pragn?li, owoce s? znikome, zmiany nast?puj? powoli i cz?owiek ulega pokusie poddania si? zm?czeniu. Jednak to nie jest to samo, gdy kto? ze zm?czenia opuszcza chwilowo ramiona, a kto? inny je opuszcza definitywnie, poddaj?c si? chronicznemu niezadowoleniu, wyja?awiaj?cej dusz? acedii. Mo?e si? zdarzy?, ?e serce zm?czy si? walk?, poniewa? w ko?cu szuka samego siebie w karierowiczostwie spragnionym uznania, oklaskw, premii, pozycji; tak wi?c kto? nie opuszcza ramion, jednak nie ma ju? werwy, brakuje mu zmartwychwstania. I tak Ewangelia, b?d?ca najpi?kniejszym or?dziem, jaki ?wiat ma do dyspozycji, zostaje pogrzebana pod wieloma usprawiedliwieniami.

 

278. Wiara oznacza rwnie? wierzy? Jemu, wierzy?, ?e to prawda, ?e On nas kocha, ?e ?yje, ?e jest zdolny wkracza? tajemniczo, ?e nas nie opuszcza, ?e wydobywa dobro ze z?a swoj? moc? i swoj? niesko?czon? kreatywno?ci?. Znaczy wierzy?, ?e On kroczy zwyci?ski poprzez dzieje, razem ze swymi powo?anymi, wybranymi i wiernymi (Ap 17, 14). Wierzymy Ewangelii mwi?cej, ?e krlestwo Bo?e jest ju? obecne w ?wiecie, rozrasta si? tu i tam na r?ne sposoby: jak ma?e ziarno, ktre mo?e przemieni? si? w wielk? ro?lin? (por. Mt 13, 31-32), jak gar?? zaczynu zakwaszaj?ca wielk? mas? (por. Mt 13, 33) i jak dobre ziarno, ktre ro?nie po?rd chwastw (por. Mt 13, 24-30) i mo?e nas zawsze pozytywnie zaskoczy?. Jest obecne, przychodzi na nowo, walczy, by ponownie zakwitn??. Zmartwychwstanie Chrystusa sprawia, ?e w ka?dym miejscu pojawiaj? si? zarodki tego nowego ?wiata, i nawet gdyby zosta?y ?ci?te, na nowo wyrastaj?, poniewa? zmartwychwstanie Pana przenikn??o ju? ukryte w?tki historii, poniewa? Jezus nie zmartwychwsta? na pr?no. Nie wykluczajmy si? z tego marszu ?ywej nadziei!

 

279. Poniewa? nie zawsze dostrzegamy te zarodki, brakuje nam wewn?trznej pewno?ci, czyli przekonania, ?e Bg mo?e dzia?a? w jakichkolwiek okoliczno?ciach, nawet po?rd widocznych niepowodze?, gdy? przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych (2 Kor 4, 7). Pewno?? ta jest tym, co nazywamy poczuciem misterium. Oznacza to wiedzie? z ca?? pewno?ci?, ?e kto si? ofiaruje i oddaje si? Bogu z mi?o?ci, z pewno?ci? b?dzie przynosi? obfity owoc (por. J 15, 5). Taka p?odno?? wielokrotnie jest niewidzialna, nieuchwytna, nie podlega rachunkowo?ci. Kto? jest przekonany, ?e jego ?ycie przyniesie owoc, ale nie zamierza wiedzie?, jak ani gdzie, ani kiedy. Ma pewno??, ?e nie zatraci si? ?aden z jego uczynkw spe?nionych z mi?o?ci, nie zatraci si? ?adna ze szczerych trosk o innych, nie zatraci si? ?aden akt mi?o?ci wzgl?dem Boga, nie zatraci si? ?adne ofiarne zm?czenie, nie zatraci si? ?adna bolesna cierpliwo??. To wszystko kr??y po ?wiecie jako ?yciowa si?a. Czasem wydaje nam si?, ?e podejmuj?c wysi?ki, nie osi?gn?li?my ?adnego rezultatu, jednak misja nie jest jak?? spraw? lub projektem przedsi?biorstwa, nie jest organizacj? nale??c? do organizacji pozarz?dowych, nie jest przedstawieniem, aby policzy?, ilu ludzi wzi??o w nim udzia? dzi?ki naszej propagandzie; jest czym? o wiele g??bszym, przekraczaj?cym wszelk? miar?. Mo?e Pan pos?u?y si? naszym zaanga?owaniem, by udzieli? b?ogos?awie?stw w innym miejscu ?wiata, dok?d nigdy nie pjdziemy. Duch ?wi?ty dzia?a, jak chce, kiedy chce i gdzie chce; my oddajemy samych siebie, nie zamierzaj?c ogl?da? widocznych rezultatw. Wiemy tylko, ?e nasze oddanie si? jest konieczne. Nauczmy si? odpoczywa? w czu?o?ci ramion Ojca, po?rd naszego ofiarnego i twrczego zaanga?owania. Id?my naprzd, dajmy z siebie wszystko, ale pozwlmy, aby to On uczyni? nasze wysi?ki tak owocnymi, jak Jemu si? podoba.

 

280. Dla podtrzymania ?ywego ?aru misyjnego potrzebne jest g??bokie zaufanie do Ducha ?wi?tego, poniewa? Duch przychodzi z pomoc? naszej s?abo?ci (Rz 8, 26). Jednak?e takie ofiarne zaufanie musi znale?? pokarm i dlatego powinni?my wzywa? Go nieustannie. On mo?e uleczy? to wszystko, co nas os?abia w wype?nianiu zadania misyjnego. To prawda, ?e zaufanie do niewidzialnego mo?e przyprawi? o zawrt g?owy: przypomina zanurzenie si? w morzu, gdy nie wiemy, co nas spotka. Ja sam do?wiadczy?em tego wielokrotnie. Lecz nie ma wi?kszej wolno?ci od tej, by pozwoli? si? prowadzi? Duchowi, rezygnuj?c z kalkulowania i kontrolowania wszystkiego, oraz pozwoli?, aby On nas o?wieca?, prowadzi? nas, kierowa? nami i pobudza? nas tak, jak On pragnie. On dobrze wie, czego potrzeba w ka?dej epoce i w ka?dym momencie. Oznacza to by? p?odnymi w sposb tajemniczy!


Misyjna moc wstawiennictwa


281. Istnieje forma modlitwy, sk?aniaj?ca nas w sposb szczeglny do oddania si? ewangelizacji, i dostarcza nam motyww do szukania dobra innych: chodzi o wstawiennictwo. Spjrzmy na chwil? we wn?trze wielkiego ewangelizatora, ktrym by? ?w. Pawe?, by dostrzec, jak wygl?da?a jego modlitwa. W jego modlitwie pe?no by? ludzkich istnie?: zawsze, w ka?dej modlitwie, zanosz?c j? z rado?ci? za was wszystkich [] bo nosz? was wszystkich w sercu (Flp 1, 4. 7). W ten sposb odkrywamy, ?e wstawianie si? za innymi nie oddala nas od prawdziwej kontemplacji, poniewa? kontemplacja, ktra zaniedbuje innych, jest oszustwem.


282. Postawa ta przyjmuje rwnie? kszta?t dzi?kowania Bogu za innych. Na samym pocz?tku sk?adam dzi?ki Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich (Rz 1, 8). Chodzi o sta?e dzi?kowanie: Bogu mojemu dzi?kuj? wci?? za was, za ?ask? dan? wam w Chrystusie Jezusie (1 Kor 1, 4). Dzi?kuj? Bogu mojemu, ilekro? was wspominam (Flp 1, 3). To nie jest spojrzenie pe?ne niedowierzania, negatywne i bez nadziei, lecz spojrzenie duchowe, g??bokiej wiary - to ono poznaje to, czego Bg w nich dokonuje. Jednocze?nie chodzi o wdzi?czno??, jaka si? rodzi w sercu prawdziwie uwa?nym na innych. W ten sposb, gdy ewangelizator wychodzi z modlitwy, serce jego staje si? bardziej hojne, wyzwoli? si? bowiem od wyizolowanej zamkni?tej ?wiadomo?ci i pragnie czyni? dobro oraz dzieli? ?ycie z innymi.

 

283. Wielcy ludzie Bo?y byli wielkimi wstawiaj?cymi si? za innymi. Wstawiennictwo jest jak zaczyn w ?onie Trjcy ?wi?tej. Jest zanurzeniem si? w Ojcu i odkryciem nowych wymiarw, o?wiecaj?cych konkretne sytuacje i zmieniaj?cych je. Mo?emy powiedzie?, ?e serce Boga wzrusza si? przy wstawiennictwie, jednak w rzeczywisto?ci On zawsze trzyma nas za r?k?, a naszym wstawiennictwem mo?emy osi?gn?? to, ?e Jego moc, Jego mi?o?? i Jego wierno?? jeszcze wyra?niej objawiaj? si? Jego ludowi.


II. Maryja, Matka ewangelizacji


284. Wraz z Duchem ?wi?tym po?rd ludu jest zawsze Maryja. Ona gromadzi?a uczniw, aby Go przyzywa? (por. Dz 1, 14), i w ten sposb uczyni?a mo?liw? misyjn? eksplozj?, jaka si? dokona?a w dniu Pi??dziesi?tnicy. Ona jest Matk? ewangelizuj?cego Ko?cio?a i bez Niej nie potrafiliby?my naprawd? zrozumie? ducha nowej ewangelizacji.


Dar Jezusa dla swojego ludu


285. Gdy na krzy?u Chrystus cierpia? w swoim ciele dramatyczne spotkanie mi?dzy grzechem ?wiata i Bo?ym mi?osierdziem, mg? dostrzec u swoich stp pocieszaj?c? obecno?? Matki oraz przyjaciela. W tej szczeglnej chwili, zanim dokona?o si? powierzone Mu przez Ojca dzie?o, Jezus powiedzia? do Maryi: Niewiasto, oto syn Twj. Nast?pnie powiedzia? do umi?owanego przyjaciela: Oto Matka twoja (J 19, 26-27). Te s?owa Jezusa, wypowiedziane w obliczu ?mierci, nie wyra?aj? pobo?nej troski o Jego matk?, lecz stanowi? przede wszystkim pewn? formu?? objawienia, przedstawiaj?c? tajemnic? szczeglnej misji zbawczej. Jezus pozostawi? nam swoj? Matk? jako nasz? Matk?. Dopiero po spe?nieniu tego Jezus mg? zrozumie?, ?e wszystko si? dokona?o (J 19, 28). U stp krzy?a, w szczytowej godzinie nowego stworzenia, Chrystus prowadzi nas do Maryi. Prowadzi nas do Niej, poniewa? nie chce, by?my szli bez matki, i lud odczytuje w tym macierzy?skim obrazie wszystkie tajemnice Ewangelii. Nie podoba si? Panu, aby Jego Ko?cio?owi brakowa?o kobiecej ikony. Ona, ktra Go zrodzi?a z tak g??bok? wiar?, towarzyszy tak?e reszcie Jej potomstwa, tych, co strzeg? przykaza? Boga i maj? ?wiadectwo Jezusa (Ap 12, 17). Wewn?trzna wi?? mi?dzy Maryj?, Ko?cio?em i ka?dym wiernym, o ile na r?ny sposb rodz? Chrystusa, zosta?a wspaniale wyra?ona przez b?ogos?awionego Izaaka ze Stella:


Natchnione wypowiedzi Pisma ?wi?tego odnosz?ce si? oglnie do matki-dziewicy, czyli do Ko?cio?a, odnosz? si? rwnie? i do osoby Maryi Dziewicy. [] Podobnie i ka?da dusza wierna jest oblubienic? S?owa Bo?ego i matk? Chrystusa, Jego crk? i siostr?, jest dziewicza i p?odna. [] W ?onie Maryi Chrystus przebywa? przez dziewi?? miesi?cy, w tej ?wi?tyni, jak? jest wierz?cy Ko?ci?, trwa a? do sko?czenia ?wiata, ale w ?wi?tyni duszy, przez poznanie i mi?o??, trwa? b?dzie po wieki wiekw.

 

286. Maryja jest t?, ktra potrafi przemieni? stajni? dla zwierz?t w dom Jezusa, z ubogimi pieluszkami i z olbrzymi? czu?o?ci?. Ona jest s?u?k? Ojca, wzruszaj?c? si? przy uwielbianiu. Maryja jest zawsze uwa?n? przyjaci?k?, ktra czuwa i troszczy si?, aby nie zabrak?o wina w naszym ?yciu. Jest T?, z sercem przeszytym mieczem, ktra rozumie wszystkie cierpienia. Jako matka wszystkich, jest znakiem nadziei dla ludw cierpi?cych ble porodowe, dopki nie pojawi si? sprawiedliwo??. Jest misjonark? zbli?aj?c? si? do nas, by nam towarzyszy? w ?yciu, otwieraj?c serca na wiar? swoim macierzy?skim uczuciem. Jako prawdziwa mama, idzie z nami, walczy razem z nami i szerzy nieustannie blisko?? Bo?ej mi?o?ci. Dzi?ki r?nym nabo?e?stwom maryjnym, generalnie zwi?zanym z sanktuariami, jest w??czona w histori? ka?dego ludu, ktry przyj?? Ewangeli?, i tworzy cz??? jego historycznej to?samo?ci. Wielu chrze?cija?skich rodzicw prosi o chrzest dla swoich dzieci w sanktuarium maryjnym, przez co wyra?aj? wiar? w macierzy?skie dzia?anie Maryi, rodz?cej nowe dzieci dla Pana. To tam, w sanktuariach, mo?na odczu?, jak Maryja gromadzi wok? siebie dzieci z takim trudem pielgrzymuj?ce, by J? zobaczy? i by Ona spojrza?a na nie. Znajduj? tam si??, jak? daje Bg, by znosi? cierpienia i znj ?ycia. Podobnie jak ?wi?temu Juanowi Diego, Maryja ofiaruje im pieszczot? swego macierzy?skiego pocieszenia i mwi im: Niech si? nie trwo?y twoje serce []. Czy? nie jestem tutaj ja, ktra jest twoj? Matk?? .


Gwiazda nowej ewangelizacji


287. ?yj?c? Matk? Ewangelii prosimy o wstawiennictwo, aby to zaproszenie do nowego etapu ewangelizacji zosta?o przyj?te przez ca?? wsplnot? Ko?cio?a. Ona jest niewiast? wiary, krocz?c? w wierze? , a Jej wyj?tkowe pielgrzymowanie wiary wci?? staje si? punktem odniesienia dla Ko?cio?a . Ona pozwoli?a si? prowadzi? Duchowi na drodze wiary, ku przeznaczeniu s?u?by i p?odno?ci. Dzisiaj kieruj? ku Niej spojrzenie, by pomog?a nam g?osi? ca?e or?dzie zbawienia, i aby nowi uczniowie stawali si? ewangelizatorami . W tym pielgrzymowaniu ewangelizacji nie brakuje okresw ja?owo?ci, ukrywania si?, a nawet pewnego utrudzenia, jak to, ktre prze?ywa?a Maryja w latach sp?dzonych w Nazarecie, gdy Jezus wzrasta?:


Jest to pocz?tek Ewangelii, czyli dobrej, radosnej nowiny. Nietrudno jednak dostrzec w nim tak?e swoisty trud serca, jaki zwi?zany jest z "ciemn? noc? wiary" - u?ywaj?c s?w ?w. Jana od Krzy?a - jakby z "zas?on?", poprzez ktr? wypada przybli?a? si? do Niewidzialnego i obcowa? z tajemnic?. W taki te? sposb Maryja przez wiele lat obcuje z tajemnic? swojego Syna i idzie naprzd w swojej pielgrzymce wiary.

 

288. Istnieje styl maryjny w dzia?alno?ci ewangelizacyjnej Ko?cio?a. Za ka?dym razem, gdy spogl?damy na Maryj?, znw zaczynamy wierzy? w rewolucyjn? moc delikatno?ci i czu?o?ci. W Niej dostrzegamy, ?e pokora i delikatno?? nie s? cnotami s?abych, lecz mocnych, ?e nie potrzebuj? ?le traktowa? innych, aby czu? si? wa?ni. Patrz?c na Ni?, odkrywamy, ?e Ta, ktra wielbi?a Boga, poniewa? str?ca w?adcw z tronu, a bogaczy odprawia z niczym, jest t? sam?, ktra wprowadza ciep?o domowego ogniska w nasze poszukiwanie sprawiedliwo?ci. Jest rwnie? T?, ktra zachowuje uwa?nie wszystkie te sprawy i rozwa?a je w swoim sercu (?k 2, 19). Maryja umie rozpoznawa? ?lady Ducha Bo?ego w wielkich wydarzeniach, a tak?e w tych wydaj?cych si? nieuchwytnymi. Kontempluje tajemnice Boga w ?wiecie, w dziejach i w ?yciu codziennym ka?dego i wszystkich. Jest niewiast? modl?c? si? i pracuj?c? w Nazarecie, i jest rwnie? nasz? Pani? gotowo?ci, t?, ktra opuszcza swoje miasteczko, by pomc innym z po?piechem (?k 1, 39). Ta dynamika sprawiedliwo?ci i delikatno?ci, kontemplacji i szybkiego wyruszania w drog? do innych - to wszystko czyni z Niej ko?cielny wzr dla ewangelizacji. Prosimy J?, by swoj? matczyn? modlitw? pomog?a nam, aby Ko?ci? sta? si? domem dla wielu, matk? dla wszystkich ludw i aby sta?y si? mo?liwe narodziny nowego ?wiata. To Zmartwychwsta?y, ktry mwi nam z moc?, nape?niaj?c? nas olbrzymi? ufno?ci? i g??bok? nadziej?: Oto czyni? wszystko nowe (Ap 21, 5). Pe?ni ufno?ci, zmierzamy z Maryj? ku tej obietnicy i mwimy:

 

Dziewico i Matko, Maryjo,
Ty, ktra? pod tchnieniem Ducha
przyj??a S?owo ?ycia
w g??bi Twej pokornej wiary,
ca?kowicie oddana Odwiecznemu,
pom? nam wypowiedzie? nasze tak
wobec pilnej potrzeby, jak nigdy dot?d nagl?cej,
by wsz?dzie rozleg?a si? Dobra Nowina o Jezusie.

Ty, nape?niona obecno?ci? Chrystusa,
zanios?a? rado?? Janowi Chrzcicielowi
i sprawi?a?, ?e rozradowa? si? w ?onie swej matki.
Ty, pe?na wielkiej rado?ci,
opiewa?a? cudowne dzie?a Pa?skie.
Ty, ktra? sta?a wytrwale pod Krzy?em
z niewzruszon? wiar?
i otrzyma?a? radosn? nowin? zmartwychwstania,
ktra? zgromadzi?a uczniw w oczekiwaniu na Ducha ?wi?tego,
by narodzi? si? ewangelizuj?cy Ko?ci?.

 

Wypro? nam nowy zapa? zmartwychwsta?ych w obecnych czasach,
by nie?? wszystkim Ewangeli? ?ycia
zwyci??aj?c? ?mier?.
Daj nam odwag? szukania nowych drg,
aby dotar? do wszystkich
dar pi?kna, ktre nie zaniknie.

 

Ty, Dziewico s?uchania i kontemplacji,
Matko mi?o?ci, Oblubienico wiecznych za?lubin,
wstawiaj si? za Ko?cio?em, ktrego jeste? najczystsz? ikon?,
aby si? nigdy nie zamyka? i nie zatrzymywa?
w swojej misji szerzenia Krlestwa.

 

Gwiazdo nowej ewangelizacji,
pom? nam zaja?nie? ?wiadectwem komunii,
s?u?by, ?arliwej i ofiarnej wiary,
sprawiedliwo?ci i mi?o?ci do ubogich,
aby rado?? Ewangelii
dotar?a a? po kra?ce ziemi,
i ?adne peryferie nie zosta?y pozbawione jej ?wiat?a.


Matko ?ywej Ewangelii,
?rd?o rado?ci dla maluczkich,
mdl si? za nami.
Amen. Alleluja!


W Rzymie, u ?wi?tego Piotra, na zako?czenie Roku Wiary, dnia 24 listopada 2013 roku, w uroczysto?? Jezusa Chrystusa Krla Wszech?wiata, w pierwszym roku mego Pontyfikatu.

 

- Nauczanie Ko?cio?a

Ojciec Mieczys?aw Wo?oszyn SJ walczy o ?ycie

Ojciec Mieczys?aw Wo?oszyn SJ, nasz duchowy Ojciec nr. 1 jest bardzo chory, walczy o ?ycie.

Mietek Wo?oszyn SJ

Prosimy o gor?c? modlitw? w jego intencji !!!



Aktualny stan Ojca Mieczys?awa na stronie:

Mietek.com.pl

(najnowsze na dole obszernego akapitu z datami)


O. Mieczys?aw od wielu lat modli? si? o beatyfikacj? o. Alfreda Cholewi?skiego, dlatego mdlmy si? dalej o uzdrowienie o. Mieczys?awa przez wstawiennictwo o. Alfreda

Rekolekcje Letnie 2016

Zapraszamy serdecznie na:
"Rekolekcje na Wyspie 2016"
Znamy ju?:

TEMAT Rekolekcji na Wyspie 2016:

Jak by? szcz??liwym

(na bazie 8 B?ogos?awie?stw)

Mamy jeszcze:
nie 200, tylko: BRAK wolnych miejsc :)

W roku 2011 by?o nas ok. 30 osb
w roku 2012 by?o nas ok. 60 osb,
w roku 2013 by?o nas ok. 100 osb,
w roku 2014 by?o nas ok. 140 osb,
w roku 2015 by?o nas ok. 200 osb,
a w 2016...       przyjedziesz ?

Zapraszamy serdecznie!

Zdj?cie zbiorowe z roku 2015:


Zdj?cie zbiorowe z roku 2014:

Zdj?cie zbiorowe z roku 2013:

Zdj?cie zbiorowe z roku 2012:



"Rekolekcje na Wyspie" to ?wi?ty czas dorocznej zadumy nad sw? wiar? dla rodzin z dzie?mi (b?dzie opieka) i osb samotnych.

START:
2.08. (Niedziela) 2015 r. - godz. 17.00
ZAKO?CZENIE:
8.08. (sobota) 2015 r. - godz. 9.00

Zaproszenie dla wszystkich ch?tnych wierz?cych i poszukuj?cych.


Koszt Rekolekcji Letnich:

  • Doro?li i dzieci powy?ej 8 lat: 80 z?/doba (nocleg+ pe?ne wy?ywienie)
  • Dzieci do 8 lat - ??ko i 1/2 porcji: 57 z?
  • Dzieci nie zajmuj?ce ??ka i bez porcji: 36 z? za ca?y pobyt

Zastrzegamy sobie ??czenie noclegw dla osb samotnych czy ma??e?stw bez dzieci:
(np. 3, 4 lub 5 m??czyzn w jednym pokoju - analogicznie u kobiet,
czy np. 2 ma??e?stwa, ktre nie przyjecha?y razem mog? zosta? zakwaterowane w jednym pokoju)

Pary narzecze?skie i grupy m?odzie?y obojga p?ci nie mog? by?
(z oczywistych wzgl?dw) zakwaterowane razem w pokoju czy domku.
----------------------------------------------------------
Rekolekcje Letnie organizujemy nieprzerwanie od 16 lat...

Mo?liwe wynaj?cie dodatkowego miejsca w o?rodku przed lub po rekolekcjach

Dla rodzin z dzie?mi:

opieka nad dzie?mi w trakcie zaj?? do obiadu

osobna grupa nastolatkw
z 23-letnim animatorem Miko?ajem Kapust?, znanym videoblogerem, apologet?:
jego kilkana?cie filmw obejrza?o na YouTube ponad 600.000 (sze??set tysi?cy) osb.
Jego strona to www.DobraNowina.net

4-5 osobowe pokoje/mieszkanka z ?azienk? (kafelki!) i antresol?, na parterze, z wyj?ciem na trawnik

Mamy z ma?ymi dzie?mi mog? s?ucha? konferencji na kocyku (trawa) przy ko?ci?ku.

Strze?one k?pielisko z brodzikiem

Wypo?yczalnia sprz?tu p?ywaj?cego

KONTAKT
Prosz? ?MIA?O pyta? o wszystko !
Tel.: Micha? 607 154 100

----------------------------------------------------------
Ps.
Po obiedzie 4,5 (cztery i p?!) godziny czasu wolnego

                  W JEDNYM BLOKU CZASOWYM!
Wczasy z Bogiem dla rodzin i osb samotnych.

WI?CEJ SZCZEG?W i formularz zapisu na Rekolekcje Letnie

Link do strony na Facebooku:

Kontaktuj si? z nami tak?e przez Fejsa!

Facebook.com/RekolekcjeNaWyspie

-------------------------------------------------------
Zach?camy te? do:
polubienia i promowania tej inicjatywy!

?wiadectwo Michaela

Zosta? teologiem!

Zosta? teologiem

na miar? czasw!

Polecamy wszystkim poszukuj?cym PRAWDY:

Nauka na UKSW (O?rodek Bada? Naukowych UKSW w Gdyni) trwa sze?? lat.

Zaj?cia prowadzone s? w formie wyk?adw,
?wicze? i praktyk i maj? za zadanie gruntowne
i wszechstronne przygotowanie teologiczne
ikatechetyczno-pedagogiczne nauczycieli religii.

Od pa?dziernika 2006 roku studia teologiczne prowadzone s? w systemie jednolitym magisterskim.

Strona uczelni GAKT

Artyku?y chronologicznie

Studium Biblii

Wakacje z Bogiem!

Rekolekcje letnie

dla rodzin z dzie?mi

i osb samotnych.

W pi?knym Sul?czynie, nad jeziorem MAUSZ, na Kaszubach.

Szczeg?y o Rekolekcjach Letnich "Rekolekcje na Wyspie 2014" target="_blank"

Najcz??ciej czytane

Ile osb na stronie:

Naszą witrynę przegląda teraz 58 gości 

Polecamy

Klub Ksi??ki Tolle.pl

Uatrakcyjnij stron? WWW!

Wklej "okienko" z automatycznie aktualizowan? tre?ci? na swoj? stron? WWW!
Poni?ej (dzia?aj?cy) przyk?ad jednej
z trzech proponowanych szeroko?ci:




Zobacz:
wszystkie przyk?ady i kod do wklejenia

Okienko jest ze strony ewangelizacyjnej LumenTV.pl (strona Telewizji LUMEN),
ktr? pomagamy redagowa?.

Spotkania modlitewne

dla ka?dego !

Modlitwa spontaniczna, ?piewy uwielbienia, katecheza i agapa.
Serdecznie zapraszamy ka?d? ch?tn? osob? !

Kiedy spotkanie ?

ABC Biblii

Dzia? po?wi?cony podstawowym wiadomo?ciom o Biblii. Specjalnie utworzony z my?l? o pocz?tkuj?cych czytelnikach Pisma ?wi?tego.

Czytaj wi?cej o ABC Biblii

Wakacje z Bogiem 2013

(Rekolekcje Letnie) 31.07-4.08.2013

Na Kaszubach, w Sul?czynie to czas niesamowitej przygody z Jezusem, Jego S?owem i Jego Ludem.

Rekolekcje Letnie 2013